Deathmatch – Gra roku – rozczarowanie. Finał i konkurs

maladict dnia 22 grudnia, 2012 o 11:23    78 

1247c616d35a18ca73146bfb1e85b713_XL

     Walka w półfinałach była niezwykle wyrównana.

     Do samego rońca ważyły się losy gier-konkurentek. Tym niemniej udało Wam się zadecydować, które rozczarowały bardziej, a które mniej. Oto wielki finał:

Diablo 3

Dialo_3_Heroes_diablo_3_wallpapers_game_wallpapers_big.jpg

Producent: Blizzard Entertainment 
Data wydania: 15.05.2012
Metascore: 88
Ocena graczy: 3,8 / 10
 

vs.

Mass Effect 3

mass_effect_3_hd_wallpaper_3.jpg

Producent: BioWare
Data wydania: 6.05.2012
Metascore: 93
Ocena graczy: 4,5 / 10

 

A kto zostanie najbardziej rozczarowującą grą roku? Która gra najbardziej zawiodła oczekiwania i nadzieje, ani nie sprostała temu, co o niej mówili macherzy od marketingu i hajpa? Głosujcie!

 

And The Wombat Goes To
{acepolls 46}

 

     Ale to jeszcze nie wszystko. Z okazji finału odbywa się nasz tradycyjny konkurs, w którym nagrodami są gry z głosowanej kategorii. W tym wypadku 'rozczarowanie'. Wychodząc jednak naprzeciw społecznym oczekiwaniom, postanowiliśmy nieco zmienić warunki konkursu. I oto co następuje:

Chcesz wygrać jakąś rozczarowującą grę, nawet jeżeli już ją masz? Jesteś nudnym, bełkotliwym gikiem z brakiem poczucia humoru? Nawet Twojej babci nie podobają się Twoje komentarze? Weź udział w konkursie!

Konkurs jest otwarty dla każdego gika spełniającego poniższe warunki:

- Jest zarejestrowanym użytkownikiem.

- Ma awatara (jak mieć awatara sprawdź tutaj).

- Zagłosuje w finale.

- Napisze nierzeczowy (a gdyby był przy okazji mało zabawny, to naprawdę super) komentarz z uzasadnieniem wyboru. Taki, po którym opadają ręce i nie wiadomo co powiedzieć. Uwaga, liczy się tylko komentarz pierwszego stopnia.

- Zobowiąże się ustnie (chodzi o odgłos paszczą), że w wypadku otrzymania nagrody będzie w nią grał przez co najmniej 24 godziny (mierzone statystykami na Steamie).

Po zamknięciu głosowania finałowego, jury w składzie thesheep, Rattie Rat i niżej podpisany ogłosi zwycięzcę/zwycięzców konkursu i skontaktuje się z nim/i celem ustalenia szczegółów.

Drobny druczek: Tak, możemy sprawdzić czy głosowałeś. Nie, nie interesuje nas na co. Nie, defaultowy awatar się nie liczy. Ja jestem szefem jury i to ja mam ostateczne zdanie w kwestii czy komentarz jest kiepski i czy mi się nie podoba. Wiem, że moje poczucie humoru bywa dziwne, traktuj to jako wyzwanie. Tak, sprawdzimy czy grałeś. O ile nie znajdziesz naprawdę dobrego usprawiedliwienia masz na to tydzień. Oczywiście, że mogę w każdym momencie zmienić reguły. Właśnie przed chwilą to zrobiłem.

 

Podręczny regulamin

- jeden gik, jeden głos,

- jojczenie, że czemu nie ma gry X, czemu jest gra Y, a tak wogóle to gra Z nie jest rozczarowaniem i to wszystko jest bez sensu jest bez sensu,

- próby przekupywania jury nie mają sensu i nic nie dają, ale są mile widziane,

- głosować można do poniedziałku do godziny 17.00,

- uprasza się o zalogowanie przez oddaniem głosów.

Dodaj komentarz



78 myśli nt. „Deathmatch – Gra roku – rozczarowanie. Finał i konkurs

  1. MusialemToPowiedziec

    Z tej dwojki, to zakonczenie Mass Effecta bylo bardziej rozczarowujace – bo Diablo 4 moze wyniesc wnioski z bledow D3 i zrobic wiecej serwerow na start i nie skupiac sie na RMAH itd., a ME4 i tak bedzie napietnowane beznadziejnym zakonczeniem ME3. Jak bedzie prequelem – to wtedy i tak wszyscy wiemy jak sie konczy. A jak kolejna czescia, to beda musieli wybrac zakonczenie, i pojawi sie pytanie „po kiego grzyba daliscie taki beznadziejny wybor, mogliscie od razu tak to skonczyc”.

    1. Lipton

      @buczysyn

      E tam, to nie działa w ten sposób. Sytuację ME3 znam lepiej, więc do niej się odniosę – na grę były ogromne hejty. Głównym i podstawowym zarzutem zawsze było lipne zakończenie. Tak to się rozniosło, że każdy przed rozpoczęciem rozgrywki wiedział, że „zakończenie jest złe i gupie”. Postawię odważną tezę, że miało to ogromny wpływ na odbiór. Ludzie tak się w to wczuli, że zaczęli po całej grze jechać. No i zawsze po zakończeniu. Właściwie każda opinia taka sama – lipne zakończenie. Ludzie mówili jednym głosem, co jest nieprawdopodobne wręcz. Trochę mamy tu nacisk społeczeństwa. Znam parę osób, które głęboko nie siedzą w branży, a jednocześnie są ogarnięte, inteligentne i lubią uniwersum ME – i im się zakończenie bardzo podobało. Nawet nie słyszeli o tym, że podobno jest „złe”.

      I jeszcze jedna rzecz – jak normalnemu człowiekowi się np. ME3 podobał, to mu się podobał i tyle. Nie chodził po forach i nie krzyczał zwykle o wspaniałości tej gry. A jak ktoś jest zawiedziony, czuje się oszukany i w ogóle się wczuł, poczuł się częścią społeczności, to często będzie krzyczał po metacritikach o „żenadzie”.

      1. Pjotroos

        @Lipton

        Ale senor, ktoś kiedyś musiał pierwszy zauważyć, że zakończenie ssie. Co więcej, tych ktosiów musiało być na tyle dużo, żeby ich głos poszedł w świat. Ta opinia nie wzięła się z niczego. Wzięła się z tego, że zdaniem wielu osób zakończenie naprawdę było „złe i gupie”. Wpisuję się w ten trend – zasiadałem do grania z nadziejami na godny finał, nie oczekiwałem chłamu. Byłem na koniec wściekły, mimo że nikt mi tego odgórnie nie przykazał.

        1. Lipton

          @Pjotroos

          Na pewno przed zobaczeniem finału, nie słyszałeś tych narzekań na finał? Bo jeśli słyszałeś, mogły na Ciebie wpłynąć, nawet podświadomie. Trudno tu wyrokować, ciężko zarzucić twardym dowodem. Takie gdybanie, oparte na własnym doświadczeniu i obserwacjach.
          A co do samego zakończenia, to tak – było niedopracowane(jakieś nieścisłości itd), a przede wszystkim totalnie zżynało z pierwszego Deus Ex. I to jest największy problem.

            1. Lipton

              @Pjotroos

              Nie bawię się w Macierewicza. Po prostu rozumiem podstawy socjologii i psychologii, wiem jak potrafi działać ogół. No i znam sporo osób, które w temacie nie siedziały, i im zakończenie się podobało. Zwyczajnie widzę możliwość, że po części z tego powodu takie straszne hejty poszły. Dochodzi do tego sam fakt, że zakończenia są takie… bo ja wiem, niejasne, rozmyte, smutne i przygnębiające. Jak była ankieta na bodaj oficjalnej stronie BioWare na temat zakończenia, to doskonała większość głosów była oddana na opcję w stylu „Chcemy pozytywnego zakończenia”, że ma być wesoło, Shepard pokonuje zło i zakłada sobie rodzinę z Tali czy kim tam i ma gromadkę dzieci ;) . Zakończenie Ci się nie podoba i to mi w ogóle nie przeszkadza, nawet napisałem, że to gdybanie – w końcu nikt mi nie zabroni gdybać, prawda? ;) A szukam wyjaśnień, bo staram się mieć otwarty umysł – dla mnie zakończenie na swój sposób było piękne(oprócz tych wad, o których wcześniej pisałem), nie jestem jakimś hipsterem czy Biodronem. Chcę zrozumieć, dlaczego mi się podoba, a większości nie. Zwyczajna ciekawość.

              1. bosman_plama

                @Lipton

                Ale nawet zakładając, że masz rację, że część graczy na starcie nastawiła się na „złe zakończenia”, to, jak napisał Pjotroos, ktoś musiał zwrócić na to uwagę pierwszy, bez żądnych podświadomościowych gierek. I to nie jeden ktoś, bo jednego ktosia nikt by w sieci nie usłyszał. To musiał być tłum wkurzonych graczy, którzy narobili hałasu. Oni nie wzięli się znikąd, nie da się wytłumaczyć ich opinii czyimś wpływem. Po prostu dla masy ludzi to zakończenie (te zakończenia) ssie (ssą).

              2. EveryEnd

                @bosman_plama

                [quote]Oni nie wzięli się znikąd, nie da się wytłumaczyć ich opinii czyimś wpływem.[/quote]
                Jeśli chodzi o tłum – nie koniecznie w tym przypadku, raczej ogólnie – to obstawiam wyłączanie mózgu ;) Nie da się ukryć, że jednak w masie ludzie przestają myśleć. Tak samo w realu, tak samo w sieci.

              3. bosman_plama

                @EveryEnd

                Jasne. Tłum rządzi się własną dynamiką i ta w sieci jest podobna (ale nie identyczna) do tej w realu. Niemnie – czy to coś zmienia w kontekście ME3? Iluśtam ludzi na całym świecie dało wyraz swojemu rozczarowaniu jeszcze zanim zaczęły działać te mechaniki odnoszące się do tłumu. Oni nie wzięli się znikąd.

                Mnie się wydaje, że Bioware po prostu przegięło pałę goryczy. Już za DA2 zebrało spore (i moim zdaniem zasłużone) baty, a ME3 pokazało, że to doświadczenie niczego studia nie nauczyło. Owszem, te dwie gry robiły dwie różne ekipy, ale dla większości graczy najważniejsza jest łącząca je marka. Marka, która dla wielu teraz symbolizuje upadek niegdysiejszej jakości.

              4. Pjotroos

                @Lipton

                [quote]Chcę zrozumieć, dlaczego mi się podoba, a większości nie.[/quote]Na to odpowiedzieć najłatwiej. Każda potwora znajdzie swojego amatora – widocznie ten finał, mimo wszystkich wad, trafił w Twój gust. Jeśli coś trafia w gust, łatwo mu wybaczyć wszystkie niedoróbki, nieścisłości, potknięcia i niedociągnięcia. Dlaczego mi się nie podobał? Lista jest koszmarnie długa, więc skupię się na dwóch podstawowych powodach, bo nie chcę pisać książki. Naturalnie będę spojlerować. A zatem:

                Powód pierwszy – narracyjna indolencja. Po ostatniej bitwie na ulicach Ty i dwoje Twoich towarzyszy ruszacie do finałowej szarży. Następuje rzeź, radio oznajmia, że wszyscy zginęli. Zakładam, że w tym momencie straciłem właśnie Ashley i Garrusa, ale gra tego nijak nie adresuje. Czołgam się w stronę cytadeli. Powoli, bardzo powoli. To finał, a tempo siadło do czołgania się. Wchodzę wreszcie do finałowego pokoju. Następuje długi i naprawdę kiepsko napisany dialog między Shepardem, Andersonem i The Illusive Manem. Postacie ględzą bez końca, a mi po głowie chodzą tylko dwie rzeczy – raz; czy raczyli byście mi wyjaśnić co stało się z Ashley i Garrusem, i dwa; czy ja przypadkiem nie odbywałem identycznej rozmowy z Sarenem na końcu pierwszej gry? Paf, Illusive Man strzela sobie w łeb, tak, to dokładnie ta sama rozmowa, tyle że dłuższa i dużo słabiej wykonana. Dzieje się cała reszta, o której potem. Zdegustowany dochodzę do całego tego nędznego finałowego wyboru, po czym odgrywany jest filmik końcowy. Gra kończy się ujęciem przedstawiającym Ashley i Garrusa, żywych, całych, zdrowych i na pokładzie Normandii. Z ust wyrywa mi się „że co, kurwa?” bo nic innego nie zostaje do powiedzenia. Extended Cut udowodnił, że to była zwyczajna dziura fabularna, którą nieudolnie musieli załatać. W grze, gdzie towarzysze broni byli jednym z kluczowych elementów, w finale nikt nie przywiązał do nich najmniejszej wagi.

                Powód drugi – zakończenie nie ma sensu. Nie wygrywamy ze Żniwiarzami. Nasza magiczna broń nie działa. Shepard pada na podłogę i zaczyna się wykrwawiać. Nie ma nikogo, kto mógłby powstrzymać Żniwiarzy. Mogą spokojnie wybić resztę naszej floty a następnie zdemontować zabawkę i odnieść Cytadelę na miejsce. Tyle, że nie. Bo ojciec wszystkich Żniwiarzy stwierdził, że nasze powolne czołganie tak mu się spodobało, że aż zaprosi nas do siebie i da nam do wyboru jeden z trzech sposobów na powstrzymanie jego niepowstrzymanej armii. Wyjaśnia, że Żniwiarze są niezbędni jako kosmiczna policja i że jednocześnie służą mu za skarbnicę materiału genetycznego wszystkich zmarłych ras. Następnie pokazuje nam, w co mamy strzelić, żeby ich wszystkich rozpieprzyć, dodając, że jeśli to zrobimy, to nic dobrego z tego nie wyniknie. Jednym zdaniem – to wariat. Cała trylogia okazuje się być placem zabaw wariata, któremu znudziło się wygrywanie, więc da się nam zabić. Gry nie wygrywamy. Wariat na koniec, po tym jak już przegraliśmy, zwyczajnie pozwala nam się zabić. Gdybym czytał książkę Kafki albo Vonneguta, przełknąłbym taki finał, ale do space opery nadaje się jak kura pod siodło. Jest idiotyczny, nihilistyczny, nonsensowny i przy tym wszystkim nie daje żadnej satysfakcji.

                Możesz się oczywiście z tym nie zgadzać. Ba, z pewnością się nie zgadzasz, skoro Tobie zakończenie się podobało. Ale nie wmawiaj mi, proszę, że zakończenie nie podoba mi się tylko dlatego, że internet podświadomie kazał mi go nie lubić.

              5. Lipton

                @Pjotroos

                Rozumiem te zarzuty, z częścią się zgadzam, z częścią mógłbym polemizować, ale szczerze mówiąc, już tyle o zakończeniu ME3 napisałem, że mi się nie chce dalej tego ciągnąć.
                Dodam jeszcze [b]po raz kolejny[/b], że nikomu nic nie wmawiam. Mówię tylko o pewnej hipotezie, gdybaniu i pewnych możliwościach. Nigdzie nie stwierdziłem bezpośrednio, że ludziom, którym nie podoba się końcówka ME3 przemieliło mózgi(a już na pewno nie pisałem, że bezpośrednio Tobie). Pisałem tylko, że istnieje taka możliwość i to nie w każdym przypadku, bo że każdy ma inny gust to ja doskonale rozumiem.

              6. MusialemToPowiedziec

                @Lipton

                Pewnie slyszalem KONIEC ME3 JEST SLABY!!! , ale mnie i tak sie nie podobal z prostego powodu. Moje dlugie godziny grania i podejmowania decyzji na samym koncu mialy tylko jedno znaczenie – kto wysiadzie ze statku poza Jokerem. Edka wyjdzie zaleznie czy zabije zniwiarzy czy nie, a ta druga osoba to twoj partner od romansowania.
                Brak epilogu totalnie zabil dla mnie ta serie.

  2. teekay

    Mina Diablo na rysunku dość wymowna, choć rysy… mordy mogą być mylące. W trójeczce demon przybiera bardziej kobiece kształty (spoiler!!!). Dzięki czemu tę mordę ma trochę bardziej wysublimowaną. ;p
    Za to Shepard wygląda bardziej jak główny bohater Afterfall (Tokaj?).
    Ale i tak rysunki całkiem udane. :)

    1. hfn

      @Mathius

      ci co nie grali, pewnie tak myślą…
      ale jestem mocno przekonany, że ktoś, komu się podobały poprzednie części, właśnie tyle czasu potrzebowałby na dokładne przejście chociaż normala i jestem w stanie zaryzykować stwierdzenie, że dobrze by się bawił…
      a teraz dodatkowo można sobie poziom trudności trochę podbić jak ktoś jest wymagający…

  3. Alkawen

    W ME3 kurzały mnie małe rzeczy, np spieprzony w stosunku do 2 dziennik. I… w zasadzie tyle. Trochę zmieniony ton fabuły (brak Kapryshyna), to jedyne, co jest „nie tak”. Dla mnie zakończeniem ME3 jest Indoctrination Theory, czy jest prawdziwe, czy nie. Nie obchodzi mnie, czy to wymysł fanów. Takich emocji nie dostarczyła mi żadna gra, nigdy. Dlatego zawsze będę kochać ME3, mimo, że to produkt wadliwy.

    Prawdziwym rozczarowaniem był Max Payne 3, o czym już pisałem.

  4. Lipton

    Grałem tylko z 15 minut w demo Diablo III i stwierdzam, że to nie to samo. Dlatego na Diablo 3 zagłosowałem. Dwójka była lepsza, bo tak. Mroczna taka była że o ja nie mogę, w ogóle fajnie było, bo wtedy młodszy byłem, miałem więcej czasu, dziewczynę miałem nawet. A trójka? Jakieś kolorowe pitolce mnie wyskakujo na monitorze, jeszcze komp się przegrzewał, bo ciepło było i dodatkowo chłodzenie padło, co 5 minut reset. Żenująca postawa Blizzarda. No i teraz jak grałem to już dziewczyny nie mam, robota cały czas, gry mnie nie ekscytują jak kiedyś. I wszystko takie jakieś lipne jest. Dajta spokój, w Torchlight 2 nie grałem, ale na pewno trzy razy lepsze niż Diablo nowe, bo paskudna korporacja za nimi nie stoi i o piniondz im nie chodzi, za darmo by grę rozdawali, jakby mogli.

  5. Pdzm

    Mój głos na ME3, przyznam się szczerze, tylko szybko bo bajeruje laski na necie.
    Grałem( a mam tak że piraty to moje wersje demo, potem płace pieniążki ) i doszedłem do polowy i się zmęczyłem.
    Jedynka była boska, dwójka przeszła. na trójce odpadłem, zanudziła mnie ta gra na śmierć. A pokazywałem gameplay, wypasiony graficznie bratu konsolowcowi, usnął…;]

  6. aryman222

    głos na Diablo III. nie znalazłem w tej grze nic:
    - dobrej fabuły
    - pięknej grafiki
    - soczystego dźwieku
    - satysfakcjonujących łupów
    - ciekawych postaci
    - dużych, krągłych, jędrnych (tu można wstawić rózne pożądane atrakcje, ale w każdym wypadku rezulatat wynosi: 0/null/brak).

    Być moze nie znalazłem niczego, bo niczego nie było. Ewentualnie dlatego, że nie grałem w Diablo III… Nieważne. Gra jest oczywistą porażką i wielkim rozczarowaniem. W życiu w nią nie zagram, ale chciałbym ją mieć w kolekcji, żeby szpanować na dzielni najdroższą grą, której nigdy nie odpalę :)

  7. k0d

    Mass Effect 3 gwałci nie zakończeniem. Gwałci człowieka faktem, że to trzecia część. Już po pierwszej czułem się zbrukany i oszukany. Opowieści o kosmicznym podróżniku, o swobodnym przemieszczaniu się, o otwartym kosmosie, okazały się papką dla mas, którym można wcisnąć wszystko. Dostaliśmy mydlaną operę gdzie główną podnietą było czy grać panem czy panią Shepard. Zamiast gry rpg dostaliśmy produkt ewoluujący wciąż w coraz bardziej bezmyślną i efekciarską strzelankę. Mass Effect 3 i cała seria sprowadziła Bioware do roli prostytutki, robiącej bez słowa sprzeciwu to co się od niej żąda. A z każdą częścią żądano od niej coraz więcej, coraz bardziej upokarzających i niskich czynów…
    Głos oddaję na Diablo 3.
    Mam w dupie Bioware i strzelankę dla gimbusów w postaci ME3. Zależało mi na legendzie. Na prawdziwym Diablo, który zmasował mi umysł za młodu. Co dostałem? Nudę, powtarzalność, kiepską grafikę, nieumiejętne zintegrowanie z siecią, problemy techniczne, debilny poziom trudności, brak możliwości wpłynięcia na rozwój postaci, kosmiczną cenę totalnie nijak mającą się do zawartości, zdradę jeśli chodzi o graczy single. A przede wszystkim po zagraniu w betę, poczułem… nic! Ani odrobiny dawnej magii, dreszczyku…
    Nie wydałem pieniędzy na D3 bo uważam, że na to nie zasługuje. Ale chciałbym je dostać w swoje łapy. Chciałbym, żeby mnie do siebie przekonał. Może jeszcze nie wszystko stracone.
    Skurwysyny z Blizzarda!!! Oddajcie mi moją młodość!!! AUuuuuuuauuuu!

    1. Mathius

      @k0d

      „Nudę, powtarzalność, kiepską grafikę, nieumiejętne zintegrowanie z siecią, problemy techniczne, debilny poziom trudności, brak możliwości wpłynięcia na rozwój postaci, kosmiczną cenę totalnie nijak mającą się do zawartości, zdradę jeśli chodzi o graczy single.”

      To musi byc wpis na konkurs. Ewentualnie jestes developerem Torchlight.

    2. EveryEnd

      @k0d

      A tak sobie z nudów odpiem:

      ” Nudę, powtarzalność” – witaj w świecie hns ;) W sumie to samo zaproponują Ci wszystkie gry multi: moba, fps – wszystko powtarzasz setkami godzin to samo.

      „kiepską grafikę” – kwestia gustu. I tak lepsza niż w 1 i 2. No chyba, że jesteś fanem T i wolisz bardziej kolorowe klimaty.

      ” nieumiejętne zintegrowanie z siecią” – ? A gdzie masz wygodniej rozwiązane granie ze znajomymi? Masz na dzień dobry, który twój znajomy gdzie gra i jak. Masz quick button – jednym przyciskiem wbijasz się do gry.

      „problemy techniczne” a który tytuł nie miał z tym problemów – ostatnio walczyłem z B:AC aby się zapisywała rozgrywka.

      „debilny poziom trudności” – kwestia gustu, teraz masz mp, możesz sobie ustawić jak chcesz.

      ” brak możliwości wpłynięcia na rozwój postaci” – tęsknisz za punktami rozwoju? dzięki Bogu, że ich już nie ma. Nawet już nie jestem w stanie wyliczyć ile razy zmieniałem skille w swojej postaci. Zerowanie potionem jak w T ssie i jest tak naprawdę przyznaniem, że system punktów to archaizm.

      ” kosmiczną cenę totalnie nijak mającą się do zawartości” – 350+ godzin od czerwca, dziękuję na razie zakup się chyba zwrócił.

      „zdradę jeśli chodzi o graczy single.” – próba nieudana walki z botami. Mi obojętne, ale jak widać czasami przeszkadza niektórym.

      ” Ani odrobiny dawnej magii, dreszczyku…” – może wydoroślałeś ;) W moim przypadku w 3 spędziłem kilka razy więcej czasu niż w 1+2. Pewnie dlatego, że w czasach 1 i 2 głównie pałętałem się po imprezach i klubach, i średnio ciągnęło mnie wtedy do grania.

      1. k0d

        @EveryEnd

        To ci też odpowiem:
        Nuda: TL2 znudziło mnie po 90 godzinach gry. Diablo po 2 godzinach w becie.

        Grafika: przyznaję ci rację

        Zintegrowanie z siecią, problemy techniczne, poziom trudności – to właśnie zdrada singlowców. Co mnie obchodzi, że ktoś chce mieć postać na serwerze, skoro ja chcę grać lokalnie. A nie mogę bo muszę być ciągle online a to nie działa tak jak powinno. Dla mnie wywrotka.

        Gra jest zrobiona całkowicie pod granie online. Rozumiem kasa, popularność, dziwki, koks… Ale właśnie dlatego jestem rozczarowany.

        Brak magii – nie znalazłem jej w D3 a znalazłem w TL2. Więc chyba jednak nie całkiem o to chodzi. Choć twoja teoria też ma sens.

        Zazdroszczę szlajania się po klubach. Ja zacząłem na studiach, już po erze Diablo i skończyło się to stanowczo zbyt szybko ;)

  8. zarnak

    zagłosowałem na tą grę co się chodzi i zabija.

    gry grami ale. Jak to zwykle bywa znacząca część mieszkańców stolicy, potocznie zwana jak przedmiot do trzymania ogórków kiszonych, wyjechała na święta do domów. Również moi znajomi. No i skończyło się tym że dostałem krótkoterminowy prezent a raczej wypożyczenie zwierza futrzanego zwanego kotem :) przyznaje kot jest piękny, mruczy, chodzi, bryka. Ale do jasnej ciasnej czy on musi zaczynać to robić o 5 rano??? nawet popracować nie daje bo kładzie się na klawiaturze i jest przeszczęśliwy. Albo staje 5 cm przed monitorem i wpatruje się w kursor. Albo atakuje swój własny ogon skutecznie odwracając moją uwagę.
    Więc chyba nie pogram sobie/popracuje w te świeta.

  9. esaar

    Cieżki wybór, jednak mam na to sposób. Już nie jeden raz, gdy stałem przed ciężką decyzja w moim zyciu i czułem się zagubiony, zadawałem sobie jedno ważne pytanie: „Co by zrobił w tej sytuacji Commander Shepard ?” i BOOM sprawa rozwiązana. Tak jest i tym razem, głos na Diablo ;)

    ps. True story.
    ps2. Serio, true story.

  10. xyfka

    Coż, mi sie podobalo D3 i ME3 bardzo wiec ciezko mowic o rozczarowaniu. Natomiast zaglosowalem na ME3 z jednego wzgledu. Strasznie rozczarowal mnie hejt na ta gre. Nagle wszyscy okazali sie wybitnie wkreceni w fabule i ze wzgledu na koniec przekreslaja cala produkcje robiac jej czarny PR. Wychodzi z tego jasno ze jesli gra jest gowniana ostatnie 5 minut rozgrywki moze zrobic niej hit, tak samo jak z zajebistej serii ostatnie 5 minut moze zrobic „gnoj i gre na poziomie 4.5 na metacritic:-) Wesolych Swiat!:P

    1. MusialemToPowiedziec

      @xyfka

      5 minut konca nie zrobi z gownianej gry hitu. Ale gowniane zakonczenie latwo niszczy caly produkt.

      Wyobraz sobie Obcego, ktory konczy sie zjedzeniem Ripley i mowiacym Alienem wzywajacym pomocy.
      Albo wyobraz sobie Matrixa konczacego sie bitwa Neo i Smitha obserwowana przez miliony Smithow, a potem „zrobilam tecze dla Neo” – a nie, to juz sie stalo…

      Jedna zle nagrana nuta na koncercie latwo psuje caly efekt. Zle zakonczenie historii latwo psuje calosc.

      1. Pjotroos

        @MusialemToPowiedziec

        Dodam do tego jeszcze jedno. Gdyby zakończenie ktoś położył w RTS-ie albo grze taktycznej, gdzie główny nacisk położony jest na strategię, nie byłoby to aż tak problematyczne. Gdyby zakończenie ktoś położył w shooterze FPS nastawionym głównie na multiplayer, praktycznie nikt by się tym nie przejął – tam nędzne, przystawkowe kampanie są i tak na porządku dziennym. Ale zakończenie zostało położone w grze, która miała być epickiem zwieńczeniem epickiej trylogii epickości, gdzie ciekawa kampania była właśnie tym jednym USP. Stąd jest ta wściekłość. Spieprzenie fabuły w fabularnym RPG to jak spieprzenie strzelania w shooterze.

  11. Redook

    Ale ME3 jest widze nielubiana gra. Co mnie bardziej dziwi bo mi sie akurat podobala. Moze nie wszystko ale akurat zakonczenie uwazam za udane :P No ale nie gralem ani w diablo ani w zadna inna gre z tych glosowan oprocz ME tak ze nie biore udzialu. No moze jakby wystepowalo w jakiejs pozytywnej kategorii to bym zaglosowal :P

  12. SzuBravo

    +1 na Diablo 3.
    ME3 to nadal jedna z lepszych gier roku. Zjechano ją gdyż nie sprostała ogromnym oczekiwaniom, a nie dlatego że była do bani ;) W sumie to samo można powiedzieć o D3, ale i tak wolę obcego z plazmą niż czarodzieja z pałką, ekhm… z różdżką :P

  13. bosman_plama

    Zagłosowałem na ME3. Nie dlatego, że mnie szczególnie rozczarował – wiele nie oczekiwałem i słynne skopane zakończenie mnie nie wzburzyło, bo zwyczajnie nie oczekiwałem, że Bioware spełni którąkolwiek z zapowiedzi.
    Zagłosowałem na ME3, bo to dla mnie dopełnienie wielkiego rozczarowania, jaki serwuje od jakiegoś czasu Bioware. ME3 to taki jeden z ostatnich gwoździ do trumny. Ostatnie pewnie będzie DA3, w które zagram jak je porządnie przecenią.

  14. brum75 Czytelnik pierwszej klasy

    A tym razem nie zagłosuję. Bo nie wiem na co :)
    ME3 – nie grałem. W sumie to grałem tylko w ME2, kupione jakoś tam okazyjnie – i nawet mi się spodobało. Na tyle że skończyłem, a to wyjątkowe w moim przypadku. ME1 mam na płytce z CDA, kiedyś chyba nawet zainstalowałem ale nie kojarzę żebym grał w toto ponad godzinę. Do ME3 nawet nie startowałem ale nie wykluczam że jak mi wpadnie w jakiejś fajnej cenie to kupię. Zwłaszcza że jak widzę jest w tej części i Miranda i Kelly ;)
    D3 – zasadniczo też nie grałem, nie licząc weekendowej bety. W D1 i D2 troszkę grałem, ale naprawdę „troszkę” więc jakoś nie mam nabożnego stosunku ani do serii ani do Blizzarda.
    Więc głosować nie bardzo mam jak. Ale gdybym jednak miał – to na ME3. Z tego co widzę Blizzard nad Diablo pracuje, kolejne patche poprawiają co się poprawić da i gra na dziś wygląda lepiej. Akurat przed chwilą skończyłem czytać ten tekścik http://www.gry-online.pl/gramy-dalej.asp?ID=8701

  15. urt_sth

    Nie głosuje, bo nie grałem. Sięganie po gry przeterminowane zdecydowanie zmniejsza rozczarowania jak i zachwyty (tych na starość jakby mniej ;) ). Tak jedziecie po ME, że chyba zagram, ale w drugą część aby kiedyś sięgnąć po ME3 i zweryfikować czy ten harmider o grze jest uzasadniony. Tylko wtedy już wszyscy zapomną (no chyba, że akurat wyjdzie ME4 i historia na forum zatoczy małe koło). Diablo nie tykam, bo na H&S z jednej strony zasypiam dość szybko, z drugiej nie ogarniam całości jak się plugastwa wokół pojawi za dużo.

    1. MusialemToPowiedziec

      @urt_sth

      Z takim podejsciem sie nie rozczarujesz :P

      Bo najbardziej rozczarowujace jest zakonczenie, jego brak spojnosci, niepowiazanie z reszta wydarzen i calkowite oderwanie od reszty trylogii oraz calkowity brak epilogu. Jak sie nie zwiazales z postaciami, to pewnie nie zrobi to takiego wrazenia.

      Naprawde, trudno mi wymyslic zakonczenie, ktore byloby gorsze niz to, a nie byloby jakas parodia (np. dochodzisz do konca, a tu okazuje sie ze budowaliscie wielki glosnik i puszczasz jakas muzyczke z twojej kolekcji mp3 i w ten sposob niszczysz Zniwiarzy – a’la Marsjanie Atakuja).

  16. jarqlo

    Lepiej późno niż wcale jak mawiają nekrofile, dlatego też dodam swój komentarz.
    Od początku tego plebiscytu mój faworyt był jeden.
    Pamiętam jak wiele lat temu na świat przyszło demo gry Diablo 1. Zawierało chyba tylko 2 (lub może 3) poziomy podziemi, zakończone walką z Butcherem. Ot godzinka spokojnej rozgrywki. Ale nie przeszkadzało mi to przez pewien czas grać tylko w nie, zapominając o istnieniu wielu innych tytułów. Po tym jak w moje ręce wpadła wersja pełna było jeszcze gorzej :) . W D2 też pograłem sporo, chociaż nie wciągnęło mnie tak jak poprzednie, to dostarczyło mi sporo przyjemności.
    Od Diablo 3 oczekiwałem że będzie grą która wciągnie mnie na wiele godzin. Tak się nie stało. Blizzardowi wyszedł bardzo przeciętny h & s. Owszem potworki pod ciosami rozpadają się przyjemnie ale całość jest mocno nijaka.
    Brak rozwoju cech i skilli na które narzekali ludzie mi akurat nie przeszkadza, co z tego że w D2 można było zrobić dowolną konfigurację jak tylko nieliczne potrafiły sobie poradzić na hellu. RMAH uważam akurat za pomysł niezły, pozwolił ucywilizować i tak występujące w mmorpegach zjawisko handlu sprzętem za kase, ale powinien być tylko dodatkiem jak odrobina przyprawy a jest go za dużo.
    Natomiast popełnili kilka istotnych błędów, wymienię tylko te najistotniejsze dla mnie.
    Gra została wypuszczona w postaci mocno niedorobionej. Nie zauważyłem w działaniu słynnego ‚Done when it’s done’. Liczne bugi, brak pvp i balansu postaci. Nie kupuję hasła że gra jest ciągle rozwijana i będzie dobrze. Kiedyś. Jeśli chcą sprzedawać produkt w cenie premuim niech będzie to produkt o takiej wartości. Teraz, dzisiaj. Nie za rok czy dwa jak już wszyscy zdążą o nim zapomnieć – fail.
    Problemy dnia 0, za mało serwerów itp. To są błędy które mogą się przytrafić początkującemu developerowi. Słynne 50mb od Redów to pikuś. Jeśłi firma która od wielu lat działa na platformie rozgrywek sieciowych zalicza taką wtopę to bardzo źle świadczy o jej zaangażowaniu i podejściu do klienta. A może nie są tak dobrzy jak usiłowali wszystkim wmówić. W każdym razie – fail.
    Przymusowy kilklunastogodzinny tutorial dla każdej postaci – fail.
    Chamski DRM w postaci konieczności stałego podłączenia do sieci, nie umieszczenie kompletnej zawartości po stronie klienta i występujące w związku z tym lagi w singlu – epic fail.

    Diablo 1 kupiłem na śp. stadionie w cenie około 20 zł. Klucze do części 2 odkupiłem za podobną kwotę. I tyle też wg mnie warta jest najnowsza odsłona przygód diabełka.
    Po Mass Effect 3 nie spodziewałem się niczego, pierwsza część mnie wynudziła, do pozostałych nie podchodziłem :) .

Powrót do artykułu