Melodia Dnia – Stoner Train(2)

maladict dnia 6 marca, 2018 o 13:29    2 

melodia

Kolejna przypominajka (lub jak kto woli odgrzewany kotlet), ale jest okazja i to nader zacna.

Albowiem dzisiaj, 6-ego marca 2018 mija okrągła, dwudziesta rocznica oficjalnej premiery filmu Big Lebowski. Dlatego pozwalam sobie odświeżyć tekst napisany prawie sześć lat temu (jak ten czas leci), kiedy miałem więcej zelanckiego zapału, i w którym próbuję uchwycić istotę zjawiska jakie owo dzieło wywołało. I żeby zapytać każdego gika razem i z osobna – Are you a Lebowski achiever?

Jedni mówią, że nie ma przypadków, są tylko znaki. Inni mówią, że twoje przeznaczenie czeka na ciebie jak grabie schowane w trawniku.

Ale może od początku. Przełom roku był dla mnie nieciekawym okresem. Stanąłem przed najtrudniejszymi w życiu pytaniami. ‚Kim jestem?’, ‚Kim chcę być?’, ‚Czy warto być wiernym sobie, czy się zmienić?’ itp. Codziennie z niepokojem patrzyłem w lustro zastanawiając się, co powinienem ze sobą zrobić i czy powinienem coś robić wogóle. I gdy już pewne wybory zostały dokonane za mnie (co oczywiście zaowocowało kolejnymi problemami i wątpliwościami), wchodząc z przyzwyczajenia na stronę Gazety znalazłem tam artykuł o Dniu Kolesia. I tak się nawróciłem. Choć to może niedobre słowo, lepiej powiedzieć – odkryłem, że od dawna jestem dudeistą.

Ale co to znaczy? Dla tych, którym się nie chce klikać (jesteś na właściwej drodze, dude!) lub odbiją się od paywalla wyjaśniam: W 1998 roku bracia Coen nakręcili film pt. ‚Big Lebowski’ o podstarzałym hippisie z LA rozwiązującym zagadkę porwania, w którą został przez przypadek zamieszany. Film fajny, w niektórych kręgach wręcz kultowy, ale w roku 2005 niejaki Oliver Benjamin oglądając go doznał iluminacji. Znalazł w filmie odpowiedzi na nurtujące go pytania i szybko założył nową religię – Dudeism, oraz Kościół Kolesia Dnia Ostatniego. I o co w tym chodzi? Przesłanie jest proste: Życie jest krótkie, skomplikowane i tak naprawdę nikt nie ma pojęcia co z tym zrobić. Więc nie rób nic. Po prostu wyluzuj.

Oczywiście w krótkiej formie może to brzmieć niezbyt zachęcająco, ale po dłuższym zastanowieniu szybko się dochodzi, że przesłanie niesie ze sobą znacznie więcej: zamiast ciągle zaciskać poślady i się żyłować w imię nie-wiadomo-czego, zwolnij. Wrzuć na luz. Rozejrzyj się dookoła i ciesz się otaczającymi rzeczami. Po prosu ciesz się życiem. Po-le, po-le, slowly, slowly, good things come to those who wait. No chyba, że jesteś nihilistą lub reakcjonistą.

Zachęcam zatem wszystkich błądzących do obejrzenia filmu, odwiedzenia strony: http://dudeism.com/ oraz wysłuchania wspominanego już przeze mnie zespołu Stoner Train:

Jeżeli wam się podoba Stoner Train, to z okazji wydania trzeciej płyty, dwie pierwsze można ściągnąć z ich strony za darmo.

I, na zakończenie, pamiętajcie – the Dude abides. Do you?

Dodaj komentarz



2 myśli nt. „Melodia Dnia – Stoner Train(2)

Powrót do artykułu