Melodia Dnia – Schizowe Przeboje cz.2 – Powrót Schizowych Przebojów

maladict dnia 8 maja, 2013 o 22:36    4 

6751b1bf793de08539561ca9939446b3_XL

Jak być może pamiętacie, kiedyś próbowałem się przekonać do metalu. Nie wyszło, po części z braku czarnej kozy a po części z tego prostego faktu, że to jednak nie mój kubek herbaty. Ale skoro Szan. Red. Nacz. kolejny raz domaga się porcji mózgotrzepów, jedyne wyjście jakie mam to zrobić to po swojemu.

Zatem zaopatrzony w zgrzewkę środków uspokajających udałem się w otchłanie Internetów. Rezultaty tej podróży przedstawiam poniżej.

Zacząć nie można inaczej jak od klasyki. Od teledysku, który zabił radiowe gwiazdy i który dołożył swój kamyczek do dzisiejszej popularności Zedów.

Ach, piękne to były czasy gdy Michael Jackson musiał używać charakteryzacji by być strasznym.

Drugim klipem, który zapamiętałem z dzieciństwa był ten niżej.

A zaraz po tym kolejna urocza ramotka, kolejna klasyka gatunku.

Pewnie, że dzisiaj użyte efekty specjalne mogą bawić, ale hej, ten klip ma prawie dwadzieścia lat.

Ale może faktycznie przenieśmy się w wiek XXI. Szelbisz domagał się Prodigy, będzie Prodigy.

Nie jest to może ani straszne ani dziwaczne, i zostało dość zgodnie zjechane przez krytykę, ale jakoś przypadł mi do gustu. Jak się nie podoba to może spróbujcie tego.

Z radością stwierdzam (a co odkryłem przy ostatnim Deathmatchu), że co jak co, ale na janka można liczyć. Uderzysz w stół a on wspomni o Aphex Twin i Chrisie Cunninghamie. Ponieważ Come to Daddy możecie znaleźć tutaj, a Windowlickertutaj, coś innego spod ręki Cunninghama. Ach, nie dajcie się projanowi namówić na oglądanie Rubber Johny’ego.

‚Ejże’ – zawołacie. – ‚Połowa tekstu i ani słowa o Mansonie?’ Proszę bardzo, trochę Naczelnego Shockera Ameryki, Pana Obscenicznego.

A jak jesteśmy przy Mansonie, to może coś jego niemieckich kolegów? (Pewnie, że nie mogłem się powstrzymać.)

Ciekawostką może być fakt, że Armin Meiwes, kanibal z Rotenburga, którego historię opowiada piosenka pozwał zespół o tantiemy. Gdyby to była ‚Murica, pewnie by wygrał.

A jak już przy Ameryce jesteśmy – jak wiadomo ulubionym zajęciem amerykańskich nastolatków zaraz po opychaniu się hamburgerami i strzelaniu do szkolnych kolegów jest opowiadanie strasznych historii przy ognisku. Historie te są oczywiście urban legends, ale zastanawialiście się kiedyś co by było gdyby zdarzyły się one naprawdę?

No to skoro hip-hop mamy odfajkowany to na koniec trochę psychodelii i nawiązanie.

Sława zespołu MGMT jakoś do mnie nigdy nie dotarła, ale skoro znawcy i fachowcy twierdzą, że Kids się zalicza to znaczy, że się zalicza. Moim zdaniem najsłabsza pozycja w zestawieniu.

Potwory są bardziej śmieszne niż straszne, a pod koniec chyba zabrakło im pomysłu, więc uderzyli w sekwencję animowaną. Z nie zwykle przewidywalnym zakończeniem, dodam. Nawiązaniem jest to, że piosenka została umieszczona na ścieżce dźwiękowej FIFA 09.

Bonusy dziś będą dwa. Pierwszy to uparcie linkowany przez idomesa SM dla fanów ST, a drugi jest zbyt straszny by go pokazać bezpośrednio. klkacie na własną odpowiedzialność.

Oczywiście zdaję sobie sprawę z tego, że poruszam się cały czas po powierzchni tematu, że na pewno istnieją teledyski bardziej schizowe, takie jakich rozsądne programy muzyczne nie puszczają przed  23, a rozsądni ludzie nie oglądają po 23. Dlatego zostańmy przy tym co mamy (chyba, że macie własne propozycje – zapraszam do komentarzy), a dzisiejsze pytanie brzmi:

Który teledysk wywołał w Was niepokój godny wychowanka Törlessa?
{acepolls 77}

Miłych snów.

Dodaj komentarz



4 myśli nt. „Melodia Dnia – Schizowe Przeboje cz.2 – Powrót Schizowych Przebojów

    1. maladict Autor tekstu

      @projan

      Po krytyce klipu MGMT umieścili w Sieci ‚The making of…’ gdzie widać, że tak naprawdę dziecko ma świetną zabawę. I nie, nie obejrzałem Rubber Johny’ego. Nie żebym się bał, co to to nie. Jakoś tak nie miałem czasu ani okazji. Zresztą uważam, że ‚Dziwolągi’ Toda Browninga wystarczą w tym temacie.

Powrót do artykułu