Melodia Dnia – Personal Djesus

maladict dnia 6 kwietnia, 2013 o 1:13    7 

4a1e0346ad8b97a6503d7ab1c9c8680f_XL

The 'H' is silent.

Kiedy popełniałem Melodię Dnia o Depeche Mode przeprowadziłem wśród znajomych ankietę pt. 'Największy Twoim zdaniem przebój Depeszów'. Wygrała piosenka Personal Jesus  i ona znalazła się w bonusie. Czas rozwinąć temat.

Utwór nagrany w 1989 roku długo królował na listach przebojów i zestawień łącznie z '500 najlepszych piosenek wszechczasów' The Rolling Stones i '100 nawiększych przebojów' magazynu Q. Doczekał się też sporej liczby coverów – Second Hand Songs.com podaje ich 99, a możliwe, że nie wszystkie remixy są wliczone. Ale może najpierw oryginał:

 

 

Chociaż Martin Gore zarzeka się, że inspiracją była książka 'Elvis and Me' Priscilli Presley i opowiada o tym 'jak to być dla kogoś innego Jezusem, dawać mu nadzieję i opiekę, jak to Elvis był jej mężczyzną i mentorem i jak to często przytrafia się w związkach', niestrudzeni fani doszukali się interpretacji (szczególnie na podstawie teledysku) do call-girl, a nawet do dilera narkotyków. Interpretację, że to chodzi o Illuminatów i ludzi-jaszczury litościwie pominę choć zabawna.

Jak wspominałem coverów jest od groma i niełatwo było coś z tego wybrać. Zacznijmy może od Mansona. Marylin Manson zreinterpretował piosenkę dorzucając ostrzejsze brzmienie i kilku polityków do teledysku. No i oczywiście ostre laski w bieliźnie, ale pewnie by te laski poupychał nawet w coverze V Symfonii  Ludwika V.

 

 

Jeszcze więcej pierdolnięcia dodał mało znany zespół amerykański, Lollipop Lust Kill. Ale ponieważ już dawno zakończyli karierę, nie ma co o nich się rozpisywać.

 

 

Mniej więcej w ym samym czasie co Manson, swoją wersję wypuścił znany już wam Richard Cheese. Jest to wersja (och, niespodzianka) jazzowa, lounge. Wbrew temu co widzimy poniżej, utwór został zamieszczony na płycie I'd Like a Virgin.

 

 

Personal Jesus jest jedną z nielicznych piosenek DM opartych na gitarze. Najlepiej można to usłyszeć w coverze Johny'ego Casha, gdzie cała oprawa muzyczna została sprowadzona do gitary akustycznej, na której zresztą brzdąka John Frusciante. Ta wersja również doczekała się wielu interpretacji. Proponuję jednak pozostać przy najprostszej – człowieka u kresu życia, próbującego to życie podsumować, rozliczyć i przygotować się na spotkanie ze Stwórcą.

 

 

Na zakończenie dwie panie. Pierwsza to Nina Hagen, coverująca w kampowym stylu

 

 

Druga to Tori Amos, robiąca to w stylu… well… Tori Amos.

 

 

Zgodzicie się chyba, po wysłuchaniu tych wszystkich piosenek, że tak naprawdę to Jezus nie ma z tym nic wspólnego? I jeszcze jedna myśl na koniec: Czy to jest tak, że piosenka jest taka słaba, że każdy mówi 'Ej, pewnie, że zagrałbym to lepiej', cz\y wręcz przeciwnie, jest tak dobra, że każdy chciałby się załapać choć odrobinę?

 

No to jak, kto najlepiej daje sobie radę z Personalnym Jezusem?
{acepolls 65}

 

Uzbierało nam się tyle muzyki, że bonusy też będą dwa. Pierwszy to (dla niektórych awesome, dla niektórych kwadratowy) Stripped. Klip jest z koncertu więc zawiera wszystko co koncert mieć powinien czyli Till Hammer Dance, crowd -surfing na pontonie i odrobinę pirotechniki. no i dobrą piosenkę. Drugi to (też na żywo) I Just Can't Get Enough.

Dodaj komentarz



7 myśli nt. „Melodia Dnia – Personal Djesus

  1. Goblin_Wizard

    Trudny wybór. Oryginału nie biorę pod uwagę bo.. to oryginał. Co do cover’ów – chyba jednak Manson. Lollipop to tak słabsza wersja Manson’a (jak dla mnie). Na drugim miejscu postawił bym… albo Cash’a albo Tori Amos. Oba wykonania mają swój klimat i są miłe dla ucha. Reszta mi nie podeszła zupełnie.

Powrót do artykułu