Melodia Dnia – Marylin Manson

maladict dnia 27 stycznia, 2016 o 12:40    3 

melodia

Przez całe to gadania o Netflixie, aż zajrzałem na swojego by sprawdzić co nowego. A jak już zobaczyłem to sprawdziłem czy dali już nowy sezon Grimm. Jak się przekonałem, że jeszcze nie to sobie z rozpędu obejrzałem pierwszy odcinek.*

Głównie po to by przypomnieć sobie o co to całe halo wokół serialu. Bo w sumie fabuła jest prosta do bólu – jeżeli w odcinku jest zbrodnia to popełnia ją wesen. Nick podczas rozmów ze świadkami/podejrzanymi spostrzega owego wesena, sprawdza w księgach przodków lub pyta Monroe, kto to jest, aresztuje lub zabija wedle przepisu, koniec. Ew. jak jest chwila to kapitan coś poknuje. W dodatku baśnie się twórcom skończyły nader szybko i muszą biedacy ciągnąć wątek spiskowy, ratując się od czasu do czasu miejską legendą lub mitycznym stworem z innych stron świata. Sami więc musicie się zgodzić, że rzecz wymagała sprawdzenia.

Serial Grimm zaczyna się jak pisiąt innych seriali kryminalnych – od zbrodni. Studentka idzie do parku pobiegać. Zakłada gustowny dresik, zarzuca Sweet Dreams Eurythmics i biega aż zostaje przez ‚coś’ napadnięta i zjedzona tak, że zostaje po niej noga i iPod grający w kółko Sweet Dreams. W następnej scenie poznajemy głównych bohaterów – policjantów Nicka i Hanka, którzy rzecz jasna zajmują się tą sprawą. Do niej dochodzi druga – zaginiona dziewczynka. W tym czasie Nick zaczyna spostrzegać dziwne rzeczy – zauważa ludzi zmieniających się na chwilę w potwory. Na tej podstawie typuje podejrzanego o powyższe zbrodnie – mieszkającego w okolicy zegarmistrza Monroe. Ten co prawda faktycznie jest bultbadem, ale zreformowanym – nie dość, że jest niewinny, to jeszcze służy pomocą. Z tą też pomocą udaje się znaleźć kolejnego podejrzanego, tym razem listonosza. Listonosz nieopatrznie zdradza się pogwizdywaniem Sweet Dreams, podczas próby ucieczki dostaje sześć ostrzegawczych strzałów w plecy, sprawa rozwiązana. Przez odcinek przewija się jeszcze wątek umierającej ciotki, która próbuje Nickowi wytłumaczyć co się z nim dzieje i kim naprawdę jest, oraz złych ludzi, którzy usiłują temu zapobiec i skrócić ciotce cierpienia. Na koniec odcinka, gdy już wiemy, że nic już nie będzie takie samo a Portland i okolice okażą się siedliskiem wszelkich baśniowych stworów jeszcze raz leci Sweet Dreams, ale ponieważ będzie mroczniej, to leci wersja Mansona.

I tym prostym trickiem mnie kupili.

*tekst był pisany przez maladicta, kiedy Netflix wszedł do PL, ale miałem lagi i dopiero co sobie o nim przypomniałem – Imperator.

Dodaj komentarz



3 myśli nt. „Melodia Dnia – Marylin Manson

Powrót do artykułu