Na Szybko – stary człowiek i może

maladict dnia 4 listopada, 2019 o 20:00    12 

termn

Korzystając z tego, że miałem na weekend syna wybraliśmy się do kina. Od razu na dwa filmy, bo po co dwa razy chodzić.

Do kina mamy kawałek, więc repertuar wybieramy starannie. Padło na nowego Terminatora, bo chłopiec jest wielkim fanem Arnolda i na Gemini Man, bo chłopiec jest wielkim fanem Willa Smitha a jeszcze większym Gwiezdnych Wojen, okresu Wojen Klonów w szczególności. Ja w sumie też, więc z dumą mogę stwierdzić, że udało nam się połączyć przyjemne z pożytecznym jak rzadko kiedy.

Nie będę pisał tu zwyczajowych recenzji, bo Terminatora pewnie już widzieliście, a Gemini Man pewnie już zeszło z afiszy bombiąc przeokrutnie. Nie, skupić się chcę na tym co powiedział bosman tekst niżej, a co zaczyna układać się w pewną tendencję. Kinem akcji rządzą starzy ludzie. I tak jak nową trylogię Star Wars zawłaszczyli sobie Leia, Luke i Han, tak nowego Terminatora zgarnia Sara Connor, a gdy już się wydaje, że ‚nowi’ bohaterowie dostają swoje pięć minut, wchodzi T-800, cały na biało.

I to nie, że młodzi wypadają słabo czy niewidocznie. Nie, młodzi są OK. Kolumbijka Natalia Reyes (31 l.) dobrze sobie radzi z rolą siedemnastoletniej Meksykanki, REV-9 z kolei jest chyba najlepszym modelem Terminatora jaki widziałem (choć, przyznaję, nie widziałem wszystkich filmów z serii). Zamiast austriackiego bodybuildera lub psychoatycznego policjanta dostajemy miłego chłopaka z sąsiedztwa. Takiego co pierwszy ‚Dzień dobry’ powie, starszej pani pomoże siatki z zakupami nieść… Gdy ich zrzucają, to trudno na początku zgadnąć (nietrudno jeżeli się widziało trailery) czy tym złym będzie właśnie ten sympatyczny chłopak, czy ta ostra blondyna, która na golasa (co daje jej nieuczciwą przewagę) rozwala spory patrol policjantów. Grace. Na początku miałem z nią niewielki problem – wydawała się nieco drewniana, ale szybko uznałem, że to tak planowo. Że nie miała konkurować z Lindą Hamilton (bo w tym byłaby bez szans) ani tym bardziej ze Schwarzeneggerem, lecz dostała rolę profesjonalistki mającej swoje rozkazy i ich się trzymającej. I w tym, moim zdaniem, wypada lepiej niż Kyle Reese. Przywołuję tu postać Reese’a nie bez kozery, bo właśnie odbyliśmy z synem długą dyskusję – czy Dark Fate bardziej przypomina część pierwszą czy Dzień Sądu. Ciekaw jestem waszych opinii.

Co do Gemini Man, to tym tytułem Will Smith kupił sobie bilet do obsady w kolejnej części Expendables i to chyba tyle co można powiedzieć dobrego o tym filmie. Który nie jest zły, jest natomiast rozczarowujący. Smith dwoi się na ekranie, ale nawet samowtór nie jest w stanie uratować filmu zrobionego, nie bójmy się tego powiedzieć, na odpierdol się. Co w przypadku projektu krążącego po Hollywood od lat 90-tych, pisanego specjalnie pod Clinta Eastwooda i w przypadku takiego reżysera jak Ang Lee wręcz zdumiewa. Całość sprawia wrażenie audiobooka z fajnymi obrazkami (na które czekał ponad trzydzieści lat) – główny twist, znany zresztą od samego początku jest wyjaśniony poprzez dialogi głównych bohaterów. I to tak w połowie filmu, a reszta produkcji to dywagacje czy sklonowanie znamienitego wojownika, a w domyśle utworzenie z jego klonów całej armii, jest zasadne i moralnie etyczne (hej, powiedzcie to twórcom The Clone Wars).

Co zaś do pierwszej połowy, to jako, że tydzień wcześniej obejrzeliśmy sobie RED, to zostawiła nas ona z dziwnym uczuciem deja vu. Ale przynajmniej seans dał nam odpowiedź na z dawna nurtujące nas pytanie ‚Will Will Smith smith Will Smith?’

Na koniec odejdźmy od stasrych aktorów co dają radę i spójrzmy na coś nowego – Wiedźmin, ta-dam! Nowy trailer rozbudził tyleż moje nadzieje co moje niepokoje. Bo owszem wszyscy wiemy że Sapkowski to buc, ale trzeba mu przyznać, że pisarzem jest dobrym, a saga o wiedźminie jest jego opus magnum. I wszyscy wiemy też, że w sadze tak napradę nie chodzi o to że Geralt reza potwory a w wolnych chwilach kitłasi się z czarodziejkami (lub odwrotnie), ale o problemy, które jak były aktualne trzydzieści lat temu tak sa aktualne teraz. Ciemnota i głupota podsycane fanatyczną religią; rasizm, tolerancja i współegzystencja; wielka i mała polityka za nic mająca maluczkich jak i całe nacje… Nawet takie sprawy jak aborcja czy wpływ działalności człowieka na środowisko naturalne – to wszystko u Sapka znajdziemy. Nowy trailer tymczasem pokazuje nam kolejną produkcję generic fantasy, której główny bohater znany jest z tego, że jest znany. Z drugiej jednak strony Netflix zapowiedział już siedem sezonów, więc można mieć nadzieję, że każdy sezon będzie odpowiadał jednemu tomowi sagi i na ww. rzeczy też znajdzie się miejsce. Ale z drugiej drugiej strony Netflix znany jest z kasowania swoich produkcji po drugim sezonie, więc zgodzicie się chyba, że moje nadzieje i obawy są uzasadnione.

Na koniec zwyczajowa ciekawostka – jeden z zachodnich krytyków pisząc o ‚Hexerze’ – polskiej wersji Wiedźmina, użył określenia (przez analogię do spaghetti westernów) – ‚kielbasa fantasy’.

Dodaj komentarz



12 myśli nt. „Na Szybko – stary człowiek i może

  1. bosman_plama

    Jeśli chodzi o serial o Wiedźminie, to jeszcze wszystko jest możliwe. Sądzisz, że trailer, w którym poruszano by aktualne problemy społeczne porwałby miliony widzów? W trailerze muszą królować seks i przemoc.

    Co zaś się tyczy starych aktorów. Śmieszna sprawa, jakieś +/- 10 lat temu kombinowałem, czy nie przerabiamy właśnie powtórki lat 70, w których za twardzieli ekranowych robili starcy, bo nie chcieli odpuszczać i w efekcie zabierali miejsce młodym. A tu popatrz, 10 lat minęło i nic się nie zmieniło.

    Nic? Otóż zmieniło się jednak. Tym razem ekranowych twardzieli nie wygryzają młodzi faceci, ale… kobiety i dziewczyny. Ekranowych twardzielek mamy sporo, nawet coraz więcej. Jasne, starcy ciągle trzymają się mocno w twierdzy maskulinizmu, ale ile jeszcze tak pociągną. A weteranki, jak Milla Jovowich, Michelle Rodriguez, Kate Beckinsale wiedzione przez generałki Singourney Weaver i Lindę Hamilton tylko zatkną sztandary na gruzach. Za nimi stać będzie armia twardzielek.

    1. Probabilistyk

      @bosman_plama

      Jeśli chodzi o wiedźmina to dalej mam największą bekę z sapka… który to ostatnio powiedział, że dostał „godziwą zapłatę” od Netflixa i w tym momencie skończyły się jego zainteresowanie co zrobią z jego postaciami w serialu. A do samego serialu podchodzę ze stoickim spokojem i lekkim smutkiem, że nie usłyszę głosu Geralta z gry.

    2. maladict Autor tekstu

      @bosman_plama

      Co do Wiedźmina, to zgodzę się, że tzw. ‚zachodni widz’ mógłby nie zrozumieć żartu o elfach i wozakach i uznaję za prawdę to co napisałeś. Chodzi mi o to, że jako że mnie GoT nie wciągnął, nie odczuwam głodu kolejnego serialu z cyckami, posoką i machaniem mieczem. Liczę na coś więcej.
      A co do starych aktorów, to pytanie jest czy oni nie odpuszczają, czy bardziej nie odpuszcza Hollywood? Hollywood, gdzie słowo ‚ryzyko’ jest słowem brzydkim i nader niemile widzianym, chyba, że występuje w parze ze słowem ‚żadne’. bo po co inwestować w nowe twarze, jeśli możemy jeszcze trochę poeksploatować tych znanych i lubianych. Tak mi się te dwa opisywane filmy złożyły, gdy w początkowej scenie Terminatora widzimy Sarę, Johna i T-800 prosto z Dnia Sądu a potem Willa Smitha, który znów ma 25 lat.

      1. bosman_plama

        @maladict

        Myślę, że i Hollywood nie odpuszcza i część starych gwiazd też, z różnych powodów. Bruce Willis sprawia wrażenie, jakby leciał na kasę, Stallone stara się oddawać hołd sam sobie i czasom, które przyniosły mu sukces. Arnold, mam wrażenie, świetnie się bawi po karierze politycznej (wydaje mi się, że to facet, który już naprawdę nic nie musi). Wydaje mi się, że dla np. Lungrena to też głownie zabawa (jak inaczej wyjaśnić jego występ w Rekinado). Moim największym zaskoczeniem został David Husselhoff, o którym nie miałem wysokiego mniemania, a który pokazał, że potrafi z siebie pokpić (Pirania, Rekinado). Choć oczywiście Husselhoff i Lungren to inna liga niż te wielkie gwiazdy.

        Na fantasy panuje obecni w telewizji dzika moda i nawet po fejsie krążył link do jakiegoś desperata z zachodu, który załamywał ręce z tego powodu. Interesujące, że mody tej nie rozpętał „Władca Pierścieni”, ale właśnie ekranizacja Martina. Mimo wszystko dzieją się dzięki temu rzeczy interesujące. Takie „Carnival Row” ma w sobie potencjał i przynajmniej nie jest jeszcze jedną opowieścią o machaniu mieczami. Zobaczymy, co wyjdzie z powtórnej ekranizacji „Mrocznym Materii”. Netflix z „Serią niefortunnych zdarzeń” pokazał, że serial potrafi odnieść sukces tam, gdzie film kinowy zawiódł.

        Oczywiście, miło byłoby, gdyby telewizja i kino sięgnęły po interesujące, trochę inne, mniej tradycyjne powieści, np. Cooka (coś ucichło), MIeville’a, mnie ( :) ).

  2. Goblin_Wizard

    Mi się trailer Wiedźmina całkiem podobał (szczególnie w porównaniu z pierwszym teaserem). Oczywiście jestem świadomy, że serial, od tego co jest w książkach, będzie znacząco odbiegał, ale mimo wszystko mam nadzieję na fajne widowisko. Zaskoczeń fabularnych raczej wielu nie będzie skoro się czytało książki, ale coś tam na pewno pozmieniają. Jedyne co mnie niepokoi to, że serial jest robiony z punktu widzenia kobiet, a nie tytułowego Wiedźmina co jest dziwne delikatnie mówiąc. Mam nadzieję, że taka kobieca (feministyczna?) perspektywa nie zabije wiedźmińskiego klimatu oryginału.

      1. Goblin_Wizard

        @lemon

        Najpierw driady z Brokilonu, niektóre czarodziejki, teraz kobieca perspektywa.. . Obawiam się po prostu żeby polityczna poprawność nie wzięła góry nad zgodnością z oryginałem. A przecież nie pokazano jeszcze elfów i krasnoludów. Ciekaw jestem co z nimi zrobi pani prowadząca ten show.

Powrót do artykułu