The Mims Beginning – jedz biobudyń, będziesz wielki

Nitek dnia 6 maja, 2016 o 11:54    0 

mimstyt

Coby mimsy wreszcie rozbiły się w swoim statku kosmicznym i pogubiły w plątaninie latających wysp, dla polskiego studia Squatting Pengiun musiało minąć cztery lata. 18 maja cykl produkcyjny zakończy się, a do grających trafi w końcu finalny produkt. Polska zabawa z półki god-like. Dawno nie było.

Dawno nie było god-like’owej gry w ogóle, za to z milion rogue-like, bo popłuczyny z Godusa zasługują tylko na miejsce w szufladzie mar nocnych i koszmarów. Tymczasem polskie pingwiny dłubały i dłubać zakończyły. I patrzyłem o co cały ten harmider, z tymi mimsami, mimikami, minionami, zwał jak zwał. Ważne, że bawiłem się całkiem dobrze. God like, wiecie, gra w boga, gdzie zarządzamy zazwyczaj pleniem większym lub mniejszym, z chowańcem lub bez.mims22Mimsy uciekając ze swojej wydojonej do cna planety rozbijają się w ogólnie nieznanym miejscu, a celem w kampanii staje się odbudowa statku poprzez odszukanie istotnych jego części. Dziwnym nie jets, by podjąć dalszą drogę, zapoznanie się z samouczkiem, skrzętnie tłumaczącym mechaniki zawarte w grze. Dziwnym jest zaś to, że ku mojemu zdumieniu jest ich całkiem sporo.

Pierwsze skojarzenie jakie mimsy wywołały, pomijając fakt, że to gra z jednego worka prawie, że to ostatni Populous, trzeci, lubię. Mimsy są naszą siłą roboczą, którzy oddając hołd naszemu centrum dowodzenia, napełniają go energią PSI. To jeden z trzech najważniejszych gromadzonych surowców można rzec. Drugi z nich to kryształy pozyskiwane przez obtłuczenie skał rozmiejscowionych na mapie, gdzie rolę górnika przejmujemy my, o tym za moment. Ostatnim elementem napędzającym naszą mała cywilzację jest biomasa, biokisiel i biobudyń z czego dwa ostatnie to łakome kąski dla naszych podopiecznych. Za to z biomasy, łączej z niebieskimi kryształami, ulepimy coraz to nowsze struktury.

Brzmi niezwykle łatwo. Bynajmniej. Kryształów nigdy nie jest zbyt wiele, a ich złoża dają może z dwa. Szybko okazuje się, że konieczne jest pozyskiwanie ich na każdy inny możliwy sposób, czytaj handel. Handlować zaś można stworzenia hodowane w maszynce hodującej. Zaczyna się gładko, od kurczaków lubiących owocki, które także farmimy. A jak kurczak podrośnie, ładujemy drania na statek kosmiczny i wysyłamy na handel. BANG! Dwa kryształy w kabzie. To nawet na kolejny wiatrak do generowania prądu nie styka.

No dobra, brzmi banalnie, to nadal łańcuszek ekonomiczny stosowany od zarania dziejów. Błąd. Abstrakcyjna wydaje się mechanika zapachu, przynajmniej kiedy pierwszy raz się o niej czyta. O co chodzi. Panie, wyhodujesz za dużo owoców, ich woń rozniesie się po okolicy, a to spowoduje pojawienie się nieoczekiwanych gości, takich jakichś fioletowych glizd, robali, dużych fest. Na szczęście gustują tylko w daniach stricte wege. Jednak to nie wszystko, bo ściągając na wysepkę więcej mimsów, pojawiają się także drapieżniki, a z tymi nie ma lekko zwłaszcza, że stwory to agresywne i gustują w mięsku twojego klanu.

mims4

Bardzo prawdopodobne jest, iż druga kategoria pomarańczowych ludzików to mimsy bojowe, z dzidami i w ogóle, ale to nie jest z początku dostępne. Zresztą większość budynków można ulepszać, co jest przydatne, bo nie wydajemy zbyt wielu ograniczonych ilościowo surowców potrzebnych na inne ciekawsze rzeczy. Jeśli nie to, w grę wchodzi podręczny panel z boskimi mocami podzielonymi na trzy kategorie. Wsparcie, ofensywa i globalne. Wsparciem podleczymy podupadające morale naszych trójoków. A bo o tym nie wspomniałem, że chłopaki męczą się na szychcie i jak nie mają domu to ich efektywność spada, o. Ofensywnie zaś możemy wypalać nieproszonych gości i lokalną florę, by mieć miejsce na budynki. I tych czarów jest trochę, dość by spędzały sen z powiek. Sporo możliwości, a jak widzisz ilość zależności jest tu wręcz ogromna.

Z wykonanych przeze mnie obserwacji, choć grało mi się fest przyjemnie, gra cierpi na niedowład techniczny. Cztery lata produkcji sprawiły, że oprawa graficzna zestarzała się zanim została spożytkowana ku uciesze gawiedzi, choć z plusem dla osób ze słabszymi kompami, bo te powinny sobie poradzić z grą znakomicie. Osoby i komputery. W gąszczu mechanik brakuje mi jakichś zautomatyzowanych działań, bo niektóre czynności robią się niepotrzebnie zbyt skomplikowane, a konieczność ich powtarzania może doprowadzić do osiwienia. Nie uważam za konieczne manualne doglądanie stanu baków statku handlowego, nakazywanie pakowania doń zwierząt przeznaczonych na handel, skoro i tak wyznacza się to w menusach, a same kurczaki idą doń dopiero jak podrosną. A to dopiero pierwszy tier hodowli. Co dopiero jak gromadka się powiększy. Z drugiej strony, być może nie zauważyłem odpowiedniej opcji automatyzacji tych działań, bo nie powiedział mi o nich tutorial, nikczemnik. Zweryfikuję to jeszcze, bo szczerze to nie chce mi się wierzyć, że tak to zrealizowano. Mocna upierdliwość. A mówiłem, że roślinki też się sadzi? Sadzi się. Stworki za to mają swoje małe móżdżki, choć można je czasem wyłączyć i klienta gdzieś poprowadzić.mims3

O ile fabuła jest tłem i jest na poziomie, okej, stało się, pomogę im, tak dialogi pisane i bez dubbingi są niesamowicie słabe i bez polotu. Niby starają się być śmieszne, ale bez ładunku emocjonalnego ewentualnego lektora wypadają nijako. Uczucie to potęguje fakt, że mimo abstrakcyjnej oprawy graficznej przez wzgląd na ogrom zależności w samej grze, nie czuć, że jest to zabawa dla najmłodszych, co koliduje z liniami dialogowymi, które pewnie miały tchnąć trochę życia w mimsy, zbudować więź między nimi i grającym, a jedyne co udaje się osiągnąć to grymas twarzy jak po przegryzieniu cytryny. Brakuje mi też jakichś fikuśnych animacji stawiania wszelkich konstrukcji zamiast pojawiania się ich znikąd, ale to moja osobista preferencja. Od zarania dziejów lubiłem patrzec na settlersa jak młoteczkiem tam, pyk, pyk, domki zbijał.

mims1Pierwsze wrażenie, tuż po przejściu tutoriala było zaskakująco przyjemne. Gra jest niespieszna, miksuje wykonywanie zadań z elementem zapatrzenia się na mimsy i wykonywane przez nich czynności. Ilość mechanik, bogata, ale zaczęła spełniać swoje zadanie i budowanie dawało mi frajdę, choć w dość skąpej oprawie. A i tak, relaks, zen, fajnie. Fajny patent zastosowano także na mapach, zabawa w poszukiwanie jakichś aktywnych elementów, by wyjąć z nich jakieś dodatkowe rzeczy. Fajna sprawa. Bez spiny, choć to lekko początek, a doświadczenie uczy, że hardkor czyha. A co po kampanii? Survival, free mode, sanbox, będzie co budować.

I sobie go pewnie sprawdzę, bo wkładając mimsy między nieustające sesje z Dark Souls 3, wymieszane z PS4 i demem Nioh, poczułem się jak w fabryce relaksu. A tam jeszcze bossowie grasują. Rychło mi się odwidzi. Bierę.

Podesłał producent.

Dodaj komentarz