Streets of Rogue – bądź kim chcesz. Pierwsze wrażenia

Nitek dnia 16 marca, 2017 o 9:59    1 

SOR216

Rzutem na taśmę na ostatnim streamie sprawdziłem coś, co równo ze swoja premierą zaoferowało wszystkim darmowy weekend. Nie wiem czy ktoś się na to porwał, skoro nie wiedział co to, a zupełnie byłoby szkoda, jakby przeleciało koło nosa. Streets of Rogue jest na tyle nieprzewidywalne, co zabawne w swoim szaleństwie.

Przywita was zabawny tutorial, tłumaczący w dość zabawny sposób mechanizmy prowadzące rozgrywkę. Warto dodać, że robi to w stopniu minimalnym i nie ma mowy, żebyście byli gotowi na wszystko po tym jakże pociesznym wprowadzeniu. Cała gra jest zresztą dobrym humorem podszyta, co rusz sypiąc żarcikiem i wyśmiewając typowe zagrania większych gierek, jak choćby w tutorialu właśnie, który nagradza za nic nie robienie. Dosłownie. Nie obedrę gry ze smaczków, pozostawiając je do odkrycia wam, bo nic tak nie cieszy jak dobrze ulokowany żart z zaskoczenia. A tych tu pełno.

Ekran wyboru postaci to zagwozdka nie lada, bo jest ich istne zatrzęsienie, a dojdzie więcej. Znajdziecie tu pełzaczy ściekowych, żołnierzy, hakerów, a później zmiennokształtnych, cyz goryla, który przez wzgląd na brak sprawnego aparatu mowy nie jest mile widziany w przybytkach ludzkich, wywołując agresję u ich właścicieli, a przez wykazywanie nadmiaru inteligencji jest także łakomym kąskiem dla wszędobylskich naukowych o ostrych przedmiotach w ręce. Dziwić nie powinno, że każda klasa postaci to zupełnie inne zestawy statystyk i zdolności oraz traitów, realnie przekładające się na prowadzoną zabawę. Podczas, gdy żołnierz zaczyna z uzi oraz orężem podręcznym do walki w zwarciu, co umożliwia przy okazji rozwalanie wszelkich drzwi, haker ma do dyspozycji laptopa, którym można hakować czy to komputery, kamery, a nawet wieżyczki. Ewentualnie maszyny do hazardu, by zwiększyć swoje szanse na wygraną i naładować hajsem portmonetkę. Goryl? Goryl z piąchy wali na tyle mocno, że jest w stanie przebić przeciwnikiem ścianę. I banany odnawiają mu dwa razy więcej życia. Ile postaci, tyle możliwości, co jest mocnym zaskoczeniem.

SOR29Akcja osadzona jest w wycinkach proceduralnie generowanego miasta. Co za tym idzie, za każdym razie poszczególne dzielnice znacznie różnią się od siebie podczas nowej rozgrywki. Każdorazowo mamy do wykonania jakieś zadania. A to uwolnić zakładnika, poprzekładać wajchy w laboratorium, coś od kogoś odzyskać, czy kogoś spacyfikować. Czasem można pobrać dodatkowe zadanie od gości na dzielni i pozyskać więcej punktów doświadczenia. Zadań nie ma póki co specjalnie wiele, ale wic polega na tym, że każde z nich można wykonać na niezliczoną ilość sposobów. I to nie jest czcze gadanie.

Trzeba kogoś uratować, wbijacie więc na rympał tnąc wszystkich z zaufanego uzi. Albo hakujecie komputer, by otworzyć wszelkie zapadnie wewnątrz i pozbyć się z ukrycia wszelkich strażników. Albo wrzucacie do wentylacji odpalone papierosy, wyganiając towarzystwo na zewnątrz, by niepostrzeżenie zakraść się do środka. Albo wysadzacie ścianę, salwując się później ucieczką. W grę wchodzi przekupstwo. Wjazd z piąchami z klonem waszej postaci, bądź wynajętym zakapiorem. teleportacja do środka. Zażycie piguł buffujących i wjazd z butami na przeciwników. Przebicie ściany gorylem. Ciągłe pukanie w okno, by wkurzyć strażników i oczekiwanie, by ci opuścili posterunek. Nie masz klucza, rozwal drzwi, otwórz łomem, wysadź ładunkiem, zapukaj i wbiegnij do środka jak ktoś otworzy. Uwierzcie, jest tego o wiele, wiele więcej.

  • Raz sklonowałem siebie i wjechałem do knajpy, gdzie chciałem zhakować maszynę na żetony, po czym rzucił się na mnie barman z ochroną ubijając głowę baseballem.
  • Raz wrzuciłem nieznane mi pigułki do szybu wentylacyjnego, a które okazały się pixami nieśmiertelności, więc wbiegłem do budynku, bo kiedy rzuciły się na mnie już nieśmiertelne przez zatrucie zbiry nie miałbym szans. Biliśmy się odejmując sobie zero hp przez cały czas trwania tabletek.
  • Raz wjechałem gorylem do sklepu, ale przez wzgląd na odmienny wygląd wywiązała się bójka. Dołączyli się policjanci, którymi niechcący przebiłem ścianę sąsiedniego budynku, gdzie znalazłem sejf.
  • Raz czaty twitcha (jest integracja) wybrały katastrofę i na mapę zawitał terminator. Żyłem dwie minuty.
  • Raz nie mając klucza do drzwi najpierw włączyłem telewizor, a potem gdy właściciel mieszkania z lodówką (potrzebowałem jedzenia na hp) podszedł zdziwiony, nastąpił wybuch zerujący mieszkańca, jak ściany, umożliwiając mi wejście do środka.
  • Raz wypiłem 10 flaszek, by odblokować postać barmana
  • Raz nacisnąłem przycisk uwalniając mordercze goryle. Od tamtej pory mogłem grac jednym z nich.
  • Raz dałem łapówkę strażnikowi, by wejść nie niepokojony do środka, zhakowałem terminal i wypuściłem mordercze goryle, które wpadły w szał zabijania i ruszyły na miasto.+

AnimGiantPrzy tym wszystkim AI przeciwników jest zadziwiająco sprawne. Aktywnie szukają, wyglądają przez okno, ścigają i jest dość agresywne, więc zabawa z nim jest odpowiednio wyszukana, by nie nudzić. Dodatkowo między levelowaniem postaci, dochodzi co raz to więcej zabawek do używania w trakcie rozgrywki. A im dalej w las, tym jest ciekawej, bo gra w dalszym poziomach dorzuca katastrofy, eventy specjalne jak wizyta śmiercionośnego robota, który chce was zabić i nie liczy się z fasadą budynków niszcząc wszystko i wszystkich w drobny mak. Innym razem uciekać będziecie pred radiacją, a w kolejnym przypadku manewrować między toczącymi się na dzielni zamieszkami, kiedy wszyscy atakują każdego. Niezły kocioł, niezła zabawa.

Za niektóre zlecenia otrzymujemy chicken nuggetsy, które są walutą w swiecie Streets of Rogue. Są dość ważne, bo dzięki nim odblokowujemy kolejne przedmioty wpadające nam do kieszeni podczas kolejnej zabawy. Dodatkowo wykupujemy kolejne traity, niczym z drzewka zdolności, z bloody mess włącznie. Istnieją mutatory, customowe warianty zabawy, zwiększające jej prędkość, natężenie zdażeń i modyfikujące niektóre jej aspekty. Do dowolnej konfiguracji. Brzmi to nieźle, choć nie ma tego na chwilę obecną jeszcze zbyt wiele.

SOR31

Streets of ROgue zaskoczyło mnie niezmiernie. niby to lekko alfa 20 D, a daje mnóstwo nieskrępowanej frajdy. Świetnie sprawdza się generator losowych sytuacji, generując nadmierny chaos i nieprzewidziane zdarzenia przez co nie sposób być gotowym na wszystko. Dobry rogal, quasi RPG, z brakami, bo pod main questem widnieje coming soon, ale będę śledził. I bawił się tym co jest, bo jest fest przednio. Taki lekko Deus Ex, z domieszką Nuclear Throne, trochę Isaaca, kiedy chaos puka do drzwi.

Byłbym zapomniał. Można grać do czterech graczy jednocześnie. Lokalnie i przez sieć.

Bardzo fajna sprawa. Oby utrzymała tę tendencję.

Podesłał wydawca.Screeny nie moje, bo ciężko screenować jak wyjadają ci banany.

Dodaj komentarz



Jedna myśl nt. „Streets of Rogue – bądź kim chcesz. Pierwsze wrażenia

Powrót do artykułu