Pierwszy raz z Vagante

Nitek dnia 22 lutego, 2018 o 11:10    9 

vagante2

Vagante to rogalowy platformer, proceduralnie generowany, a jakże, który w early accessie leżał wystarczająco długo, by przy wersji 1.0 opamiętały o nim tylko dziarskie konie. Ja. Szkoda wielka, bo temat znakomity, zarówno pod względem realizacji, ogólnego feelingu, jak i poziomu trudności. fani Spelunky i wszelkich innych miksów RPG z platformerami będą zachwyceni.

A, że sam dopiero zaczynam swą przygodę z Vagante, filmik zapoznawczy. Sam czuję, że spędzę tam o wiele więcej czasu, niż ustawa przewiduje, bo gra robi. Wisienką na torcie jest fakt czterech graczy lokalnie i po sieci jednocześnie, a przecież i tak dalej, niż za pierwszy poziom nikt nie wyjdzie, c’nie?

Dodaj komentarz



9 myśli nt. „Pierwszy raz z Vagante

  1. Toc85

    czaję się na to już ze 2 lata, ale trzymałem się żelaznej zasady „nie kupuję early access, bo early access w skrócie to EA, a EA w świecie gier oznacza gunwo”.
    A tu proszę, w końcu wyszło full i pięknie rozkwitło.

    @Nitek – w kwestii caveblazers: faktycznie przeszło trochę nizauważone. Ja zauważyłem, nawet kupiłem i pograłem i szybko zwróciłem na steamie. Coś było niedorobionego w tej grze, nie miała własnego stylu. Grafika nie była pięknie stylizowana na piksele, była brzydko pikselowa. Drażnił mnie jej wygląd. Vagante wygląda pięknie, HyperLightDrifter wygląda zjawiskowo, Owlboy obłędnie. Caveblazers jest paskudne. Dlatego wszyscy olali. Dlatego ja olałem.

    1. Nitek Autor tekstu De Kuń

      @Toc85

      Z Caveblazers to kwestia upodobań indywidualnych, przecież wiesz. Nie uważam, że byłą niedorobiona czy czegoś jej brakowało. Co do pikseli to no, każdy inaczej odbierze. Skłoniłbym się raczej ku temu, że gierka była turbo trudno i stawiała ścianę nie do przeskoczenia już na poziomie pierwszego bossa, gdzie ginie się właściwie na strzała, a potem dochodzi git gudowanie na poziomach wcześniejszych, trzech z dokładnym rozplanowaniem dalszej drogi (użycie kapliczki z hp, tuż przed bossem, lekkim lootowaniem i wyekwipowaniem postaci). Tylko to wymagało teoretycznie stania w miejscu, grindu i przychylności RNG, a to nie każdemu siadło.
      Aczkolwiek jest to perełka, ino nie dla każdego. Nie wszystko takie musi być. Vagante wybija zęby tuż po tutorialu. Także ten.
      Czyż nie było jej stylem to jak wyglądała, nie przypominając nic innego? ; )

      1. Toc85

        @Nitek

        Może się podobać, mnie się nie spodobało.
        Ale! Vagante! W sumie wszedłem tu znowu żeby tylko dać świadectwo swojej słabości… Popatrzyłem na streama, nie darowałem. Nabyłem drogą kupna.
        Pierwsze wrażenia: super pozyytwne! Naprawdę świetnie się w to gra. Skrzyżowanie Spelunky i Rogue Legacy może? Coś takiego. Wciąga niezmiernie, jest dość RPGa żeby trzymało za łeb i zachęcało do „jeszcze jednej rundy”.

        Wracam do gry!

          1. Toc85

            @Nitek

            Lol x)
            Tak jak wspominałem – czaiłem się na to już jakiś czas. Zakupiłem coś co zdawało mi się podobne: Rouguelands czy inne Magicle, nie pamiętam. Było dużo kraftowania, odbiłem się, grę oddałem na steamie i na vagante już nie patrzyłem w ogóle. Zobaczyłem u Ciebie gejmplej i zmieniłem zdanie. Żadna tam #winanitka, bardziej #chwaławielkiemukoniowi. Gdyby nie Twój strumyk to bym pewnie nie podjął tematu, a pykam sobie teraz i miodne niezmiernie.

              1. Toc85

                @Nitek

                Brzmi jak zaproszenie do sekty.
                Jeszcze, Vagante: podoba mi się coraz bardziej. Odblokowałem kolejny poziom i ciesze się jak dziecko. To jest kwintesencja dobrze sklejonego, zręcznościowego indie-roguelike. Wszystko zdaje się proste, nijakie, ot klikanka. Dopóki sami nie zagracie. Mówię wam, ludzie, konie, kobiety, to jest dobre.

Powrót do artykułu