Escape from Tarkov – wyprawa po masło

Nitek dnia 6 listopada, 2017 o 10:22    4 

Tarkovtyt

Wyobraź sobie, że siedzisz w lesie, w tych pieprzonych krzakach, już trochę czasu. Gdzieś zza górki ciszę przecinają serię z karabinów. Rytmiczne, regularne, czasem jakaś zbłąkana kula odłupuje kawałek kory z pobliskiego drzewa, niczym w survival craftingu w early accessie. A żeby uciec, brakuje kilkuset metrów. A ciężko biega się z przestrzeloną nogą i zawrotami głowy. W kieszeni zaś same batony.

To poniekąd typowa sytuacja w Tarkovie, obecnie dostępnym w opcji zamkniętej bety, a jeszcze gdzieś w tym roku, jak zapowiadają twórcy, będzie tez dla wszystkich w opcji bety otwartej. Escape from Tarkov nie jest typowym shooterem play and spray, run and gun, zarżnij wszystko jak kurczak bez głowy w trybie bersekera. Określa się go mianem ultra simu, a jednocześnie nie bywa się tu śrubką od helikoptera niczym w Armie trzeciej, choć Escape zawiera z pięć rodzajów kucania i dwadzieścia prędkości poruszania się, bez kitu. Kule jednak odbierają życie prędko, zwłaszcza te lokowane w górnych partiach naszego ciała. Może jednak zdarzyć się tak, że oberwiecie serią po całym ciele i z raną w brzuchu stopniowo będziecie się odwadniać, kuśtykając ku wolności, unikając kul słanych seriami przez typa z bliżej nieokreślonego miejsca. A jeszcze żona stoi i podaje ci kawałek pizzy, a oni strzelają, a tu nie ma pauzy, czego nie rozumieją. Boge, jak krzyczałem z radości, kiedy okazało się, że jednak dałem radę i uciekłem. Bo wiecie. Tarkov to trochu taki rogal, trochę symulator złomiarza, ale przede wszystkim zabawa o dużym stopniu napięcia nerwowego.

tarkov11Dużą role ma w tym ekwipunek. Escape from Tarkov to gra z pełnym lootem. Oznacza to tyle, że sprzęt, który zabieracie na mapkę, może i w większości przypadków Wam przepadnie. Nie musi zostać skradziony przez rycerzy ortalionu. Wystarczy, że przedawkujecie ołów i legniecie gdzieś pod lasem, a wszystko, wszystko, co mieliście ze sobą przepada. Te najlepsze karabiny, kamizele, plecaki, stosy amunicji, wszystko. I trzeba odrabiać straty wpadając na mapki na golasa i licząc na to, że ktoś przyjmie szlagi siekierą bohatersko, a i będzie miał przy sobie coś ciekawego. Szanse jakieś są, małe, bo poza graczami zasilającymi jedną frakcje występującą na mapie, obecnie do 10 na mapie, jest też frakcja żuli spod mostu, scvanegersów, zasilania przez boty. Głównie przez boty, bo raz na jakiś czas i my możemy wcielić się w SCAVa, co daje wymierne korzyści. Boty na nas nie reagują i to my jesteśmy myśliwymi polującymi na innych graczy. Chyba, że inny SCAV-gracz zechce szabrować boty właśnie, bo trochę łatwiej jest być kretem i w amoku sprzeda wam coś poważniejszego kalibru w okolice płuc. Tak się dzieje, aż wprowadzą system kar za takie zachowania, a ma być. Bywanie SCAVem jest dobre, bo można też eksplorować mapy, ucząc się ich, co jest niezbędne do przetrwania całego rajdu. I tak rotujemy, zmieniając co rusz role, żonglując emocjami. Można uratować małą część zebranych przedmiotów, umieszczając je w skromnym kontenerku, ale wchodzi tam tyle, co kot napłakał. I tak niby tych grających nie ma zbyt wiele, ale z drugiej strony przy takim modelu zabawy, jak pojawiało się ich więcej, szlochałem w kącie, że to dla mnie zbyt wiele.

Memoryzacji mapy ma niebagatelny wpływ na odnoszony sukces. Widzicie, w Tarkovie lootowanie i szabrowanie to jedno. Przetrwanie to drugie, ale gwarancje sukcesu daje ucieczka z mapy w wyznaczonych punktach, które trzeba samemu znaleźć. Co prawda można gołe mapki znaleźć, ale te nie mówią gdzie należy się udać, by coś zdziałać. Pomoce dydaktyczne znajdziecie zaś na internecie. Tam już mapki są z legendą i oznaczonymi punktami. Biorąc pod uwagę, że mapy w Tarkovie są poważnej wielkości, mapki są dość przydatne w początkowym etapie gry. By poznać teren, wiedzieć, gdzie leży sprzęt, gdzie miejsca ucieczki, gdzie zazwyczaj będziecie umierać. Miejsca przechadzek botów są stałe, choć te w razie draki zmieniają ścieżki podróży, co oznacza, że cały czas trzeba mieć oczy dookoła głowy. Bo a to bot, a to inny gracz. Podobnie ma się sprawa ze skrzynkami ze sprzętem, bo te również są w tych samych miejscówkach, zawsze, choć sprzęt generowany jest losowo i zawsze co innego się znajduje. Najpierw trzeba tam jednak dojść i nie dać się przy okazji odstrzelić.

tarkov12Zgromadzony sprzęt to bilet do lepszego jutra, albowiem znacznie zwiększa sznase naszego przeżycia w przypadku kolejnych wycieczek. Wiadomo. Poza tym, można go opchnąć u kilku handlarzy, co zbliża ich do nas serdecznie, a im większa ich sympatia, tym oferują lepszy sprzęt. Także kiedy wydajemy u nich hajsiwo. Lepszy gear niekoniecznie oznacza, że trzeba mieć na niego górę waluty, bo i ruble są, ale też dolary i ojro, ale czasem potrzebne są inne przedmioty jak żarówki, środki przeciwbólowe i inne. Zależne od pożądanego produktu, trzeba spełnić potrzeby kupującego. Później pojawić się ma pchli targ, który umożliwi więcej szaleństwa jeśli chodzi o dobre dile, a niedawno wprowadzono system misji, questów, które robimy dla handlarzy za pieniądze, ale też reputacje. Nic fest skomplikowanego, ale póki co nadaje zabawie dodatkowych rumieńców jakby komuś było. Co jest niezwykle ważne to fakt, że w Tarkovie nasz ekwipunek jest skończony, a jego wielkość jest zależna od opcji jaką wybierzecie podczas zakupu waszej wersji. Pamiętacie segmenty w plecaku Resident Evil? Witajcie w domu. Grzebanie w ekwipunku, bawienie się w swoisty Tetris to nieodłączna część Tarkova i spędza się tu masę czasu porządkując, segregując, chowając rzeczy po plecakach, żeby mieć więcej miejsca, kompilując siaty darów dla handlarzy, jest co robić.

tarkov13Podobnie jak z modyfikacjami broni, gdzie odbywa się gunporn po całości. Nie jestem turbo fanem militari, ale opcje jakie daje Tarkov w zakresie modyfikacji broni robią wrażenie nawet na laikach. Każdą broń można modyfikować na wiele sposobów, od uchwytów przez ochronę na ręce, celowniki, szyny, na kolbach skończywszy. Wszystko to ma wpływ na zachowanie broni podczas rozgrywki właściwej, a że model strzelania jest dość realistyczny, nawet najmniejsza zmiana pukawki jest mocno odczuwalna. Podobnie zresztą jak użytkowanie innych przedmiotów. Tablety przeciwbólowe wyostrzają wzrok, rany powodują zmianę zachowania naszej postaci, tempo poruszania czy powłóczenie nogami (10/10, są nogi), słabsza celność, czy rozmycie obrazu w przypadku zbyt rozległych ran. System obrażeń jest iście imponujący, a leczenie dość ciężkie, dlatego apteczki są równie cenne, co rzadkie ostatnim czasy, a i tych jest kilka rodzajów. Są także skille, ale te póki co, tylko są, bo nie odczułem jeszcze wyraźniejszych zmian po ich masterowaniu. Zresztą są to minimalne wartości, więc może dlatego. No i co jakiś czas w obecnej becie zdarza się wipe konta, resetujący postać do zera, co zważywszy na charakter gry w sumie nie razi tak bardzo. No, może poza gromadzonym sprzętem, którego zawsze szkoda. Niemniej o wipe zawsze wiadomo wcześniej, więc można się iść spultać z lepszych giwer i w końcu ich w ogóle użyć.

tarkov14Samych map na rajdy obecnie jest zaledwie cztery sztuki. Styka. Factory to ciasna mapka, gdzie każdy jest właściwie kazdemu na plecach i niby mozna tam ruszać, by się obłowić, ale zważywszy na zagęszczenie populacje, stężenie ołowiu w powietrzu jest tam dość duże. To jednocześnie najłatwiejsza mapa do nauczenia, bo najmniejsza jeśli chodzi o powierzchnie, choć pełna zakamarków, biur i ciekawych miejscówek z towarem. Customs to tereney przy fabryczne, mocny industrial, gdzie poza grasowaniem w hangarach produkcyjnych, myszkujemy też w blokach pracowniczych, zwiedzimy także stacje benzynową czy punkt odpraw. I umrzemy najpewniej gdzieś w krzakach na ziemi niczyjej obleganej przez boty, a na plecach przez graczy. Oczy dookoła głowy to mało. Najlepiej wziąć kolegę, bo można lądować w grupie i bawić się wspólnie, choć o odstrzał przyjaciela nietrudno, bo gra nie zawiera żadnych indykatorów mówiących, hej! to przyjaciel, weź go nie oraj.Mapa ma co najmniej trzy punkty wyjścia i nikt nie mówi, że w krzakach tuż przed nimi nie siedzi jakiś człeniu wcelowany w ścieżkę waszej ucieczki. Oczy. Dookoła. Głowy. Woods to dla mnie poniekąd nowość, bo w obecnym momencie serwery są oblegane na nowo, dzięki nowemu patchu wprowadzającemu przeszło 70 nowych rzeczy i ciężko dopchać się na znane mi Customsy. Woods, las, skałki, tartaki, snajperzy na skałkach. I baraki do splądrowania. To właśnie tutaj poharatali mnie na tyle, że uciekałem z jelitami na wierzchu, a pizza była gorąca. Shoreline to już absolutnie nie moja bajka, bo mapy nie znam praktycznie wcale. Ogromny teren, z wioską wyjęta jakby z DayZ, zajezdnią autobusową, łąkami, wycinkiem lasu, snajperami. Powodzenia. I tak, mimo że map jest póki co tyle, nie nużą, a i drugie tyle zostanie jeszcze dodane.

tarkov15Technicznie Tarkov na skrinach lekko oszukał. Jest ładny, prawda, ale ma też swoje problemy. Postacie wyglądają jak neandertale na białku o aparycji goryla po goleniu maczetą. Tak, mierzi mnie to, więc wspominam. Zasięg renderowania zostawia wiele do życzenia, bo obiekty potrafią się pojawiać nawet po przymierzeniu z broni, że o trawie nie wspomnę, bo ta znika kilka metrów przed postacią, więc chowanie się na łąkach jest totalnie bez sensu. Dodatkowo roślinność ruszana podmuchami wiatru jest imponująca, ale też mocno przesadzona, bo czasem ma się wrażenie, że krzaki mają adhd, a drzewa epilepsję. Niemniej jednak całościowo Tarkov wygląda fajnie, ale widać, że Unity nie ogarnia. Mam nadzieję, że jakoś sobie z tym uporają, bo choć brzmi pięknie, a każde pukawki zrywają gacie przy wystrzale, tak momentami nie wygląda okazale. A czas leci nieubłaganie. Dźwiękowo problem jest z pozycjonowaniem dźwięku, bo czasem ciężko się rozeznać skąd padają taunty zdradzające położenie bota, czy ogólnie szacować kierunek skąd padł strzał i jego odległość. No, ale to beta, więc pewnie koniec końców zostanie to poprawione.

tarkov16Przy tym wszystkim Tarkov jest grą wyjątkową i zdecydowanie inną, niż wszystkie pozycje tego typu na rynku. Tego typu w sensie, że FPP. Beta jest w stanie grywalnym, mechanizmy działają, ale jak to w becie, nie jest bezbłędnie, czasem serwery lagują, czasem coś innego. Nie umniejsza to oferowanej zabawie, bo ta jest przednia i sam sprzeniewierzyłem Tarkovie dużo swojego czasu i wciąż kręcę licznik. Co z tego, że grałem już godzin -dziesiąt, jak zdążyłem opanować jako tako jedną mapę. Chcę więcej. Tarkov zdecydowanie nie jest dla każdego, jest wymagający, ale wyjście z mapy po zdobyciu pełnego sprzętu z typa, jedyne w swoim rodzaju. Niezdecydowanym wydatku i czasu jaki chcieliby poświęcić na grę w obecnej fazie produkcyjnej polecam jednak poczekać na tę otwartą betę, która ma być jeszcze w tym roku. Będzie też wersja polska. Sam zaś pakuję plecak i idę do lasu szabrować.

No co wy. Żartuję. Przecież nie zaniosę komuś plecaka.

Obrazki są ze strony producenta. Sorry, nie ma kiedy łapać podczas zabawy. Pfff. Zabawy. Umierania z duszą na ramieniu, a nie!

Dodaj komentarz



4 myśli nt. „Escape from Tarkov – wyprawa po masło

Powrót do artykułu