Dead Cells – pierwsze wrażenia

Nitek dnia 3 maja, 2017 o 11:01    3 

deadcellstyt

RogueVania - que? Usiadłem zmieszany tuż po tym jak przeczytałem z czym będę miał do czynienia. Tematu nie śledziłem, ba! śmiało mogę powiedzieć, że zaledwie gdzieś mi tam mignął. Skoda by było, gdybyście również startowali z tej pozycji, bo zapowiada się tłusto.

Ta roguevania to nie do końca coś tak nowego, jak chcieliby twórcy. Nie szkodzi. temat był utylizowany mocno już przy okazji świetnego Rogue Legacy, a mowa tu o platformówce fest trudnej, osadzonej w miejscówce zestawianej proceduralnie, gdzie każde nasze potknięcie to konieczność zaczynania na golasa od początku, ze stopniowym ulepszaniem naszej postaci i dokupowaniu kolejnych elementów ekwipunku, który ułatwi nam nasze dalsze potyczki. Bądź nie, huehue. Dead Cells przy tym robi robotę jaką miał zrobić pożal się boże Slain! i ciągnie zabawę uskutecznianą we wspomnianym Rogue Legacy. Przyklaskuję.

Okej, kubeł zimnej wody. Niestety to wczesny dostęp, w dodatku dopiero dostępny w szerszym obiegu od 10 maja. Teoretycznie nie szkodzi, zajawka i tak jest dość spora, praktycznie nie polecam, bo wiecie, jakkolwiek świetny, to jednak wczesny dostęp. No, chyba że musiciemieć toc o poradzę.

deadcells

Poza skakaniem i platformerowaniem, zaszyto tu system walki. Typowy dla tego rodzaju zabawy, choć lekko pachnąć czymś souls-like’owym, choć kombosy są dłuższe. Są rolki, są tarcze, a jak ktoś nie chce osłony, może iść w broń dystansową. Oczywiście początek jest dość skromny, jednakże po kilku mniej lub bardziej skutecznych runach odblokujecie kolejne żelastwa czy czary. Ciężko rokować ile tego będzie w przyszłości i jak bardzo będą różnić się od siebie proponowane gadżety, ale już teraz zabawa z dostępnymi środkami jest przednia.

Przeciwników są srogie zastępy. Od leszczy i zwykłych minionów po elitarnych koksów, z którymi trzeba się nasiłować, by cokolwiek fajniejszego podziałać. Ci są dość hardzi i potrafią sprawić problem. Wizualnie wygląda Dead Cells przepięknie, choć to zaledwie jakiś tam pixel art, jest to jednak pixel art ten ładniejszego typu. Prodecuralne poziomy zaś zestawiane są mocno losow i od razu widać różnice poszczególnych elementów. A muzyka? Panie, z God of War dzwonili, że chcą te dźwięki.

deadcells2

Tak czy siak. Zbyt wiele czasu z Dead Cells nie spędziłem, ale tyle co widziałem rozpaliło moje pożądanie względem tego tytułu. Zapowiada się gruby temat dla miłośników zabawy z dreszczykiem wynikającej z przypadkowych śmierci. 10 maja wczesny dostęp, premiera całości – jak skończą.

Do tematu jeszcze wrócę, bo grałem zaledwie w jakąś pre-alfę czy inną nazwę roboczą, więc co tam wiem.

Podesłał wydawca.

Dodaj komentarz



3 myśli nt. „Dead Cells – pierwsze wrażenia

    1. emperorkaligula

      @Toc85

      powiem tak, troche pograłem ;) z 3-4 godzinki grindu moze. wiecej nie mecze bo czekam az na steamie bedzie (10 maja! 15 dolcow/jurkow w promo)

      troche te obecne elity przerazajace – zadnej nie pokonalem, na drugim poziomie alfy moga wystepowac losowo (nie mozna elity czasem ominac bo tak mape wylosuje) i jak zagruja to nie odpuszcza (maja teleportacje do gracza co x sekund), tak wiec smierc jest pewna – albo szczesliwe spierdalansko do kolejnego poziomu ;)

      w aflie 2 poziomy + boss, w early accessie poziomow (biom?) na poczatek ma byc 11, wiecej przeciwnikow, upgradow – czekam z wywieszonym jezorem aby sie zajac farma! ale dla casuala jak ja wazne zeby balans zachowali jakis ;) bo dla przykladu: nazbieram sobie 30 dusz na 2gim poziomie, a potem elita mnie losowa zjedzie w 5 sekund i po zabawie :D to juz lepiej w ciemno farmic poziom 1 (~10 dusz na przejscie) i umierac zaraz na poczatku drugiego :P

      zobaczymy co wyrzezbia/zbalansuja.

      no i grane oczywiscie K+M, jedyna trudnosc/nielogicznosc to skoki ze strzalka w gore aby sie podciagnac – trzeba trzymac „W”. cala reszta – rollki, bloki bez problemu podczas siekania. w skillowe bronie (bicz gdzie trzeba celowac koncowka bicza dla crita) nie mam zdania bo za malo testow ;)

      troche boli to umieranie/tracenie wszystkiego, ale ile razy mozna maxowac stare farmerskie castlevanie :D

Powrót do artykułu