Pięć zerknięć zza płota

bosman_plama dnia 20 marca, 2015 o 8:26    177 

chloe

W jednym tylko tygodniu ukazały się dwa, zupełnie różne czasopisma, które postanowiły zerknąć zza płota na tematy nieco dla swoich czytelników obce. Jedno może zainteresować Was nieco mniej, bo nie traktuje o grach, a o fantastyce. Za to drugie może dostarczyć niezłej zabawy. Przynajmniej dopóki nie zaczniecie siwieć ze zgrozy.

Najpierw miłe, sympatyczne zerknięcia z podwórka zaciekawionego, dobrodusznego sąsiada

Zacznę od tego łatwego i przyjemnego tematu. Otóż katolicki kwartalnik Więź uznał, że warto poświęcić nieco uwagi fantastyce. „Nieco” oznacza trzy artykuły.

Pierwszy to analiza pojawiania się wątków religijnych w polskiej fantastyce. Autor (ksiądz Stanisław Adamiak) najwięcej uwagi poświęca chyba Huberathowi i Dukajowi, ale pamiętając, że pisze do laików stara się też poinformować czytelnika czym jest polska fantastyka. Stąd wprowadza też w np. świat literatury Zajdla (choć i tu szybko przechodzi do wątków religijnych). Odrzucenie nie spotkało także zagniewanego na kościół Konrada Lewandowskiego. Fanów może ucieszyć fakt, że ksiądz zdaje się zgadzać z pewnymi ich opiniami na temat miejsca fantastyki w literaturze:

(…)więcej nawet, jest w niej obecna dużo bardziej niż w literaturze głównego nurtu, która nota bene patrzy często na książki fantastycznonaukowe jako na twórczość drugiej kategorii, gatunek dobry dla gazetek odbijanych na powielaczach, forów internetowych, gimnazjalistów i ewentualnie ludzi uciekających od codziennej rzeczywistości. Ta charakterystyka pokazuje jednak od razu siłę tego gatunku, który znajduje często czytelników tam, gdzie inne dzieła współczesne sobie nie radzą.

starosc-aksolotla

Ten artykuł nie powie wiele nowego czytelnikom fantastyki, chyba, że ktoś chce poznać prawdziwe nazwisko Huberatha.Oczywiście, jeśli ktoś nie czytał Huberatha, Dukaja czy „Quietusa” Inglota, to może po tekst sięgnąć w celach poznawczych. Autor przybliża twórczość wspomnianych pisarzy nie spoilerując przy tym. Za to tekst pomoże zobaczyć jak ksiądz może widzieć polską fantastykę. Dla mnie ciekawa jest nieobecność w tym tekście Piekary. Bunt Lewandowskiego ksiądz wydaje się przyjmować z zainteresowaniem, nawet jako okazję do rozmowy. Może Piekary nie zauważa, bo ten jest zbyt heretycki? Konrad Lewandowski,  autor znany w fandomie z zagniewania jakiś czas temu obiektem swego gniewu uczynił kościół katolicki, odkrył dla siebie rodzimowierców i nie ukrywa swych sympatii w powieściach. W porównaniu do Piekary, któremu kiedyś dawno temu oberwało się już za opowiadanie o bynajmniej nie rodzicielskiej miłości Marii i Jezusa, a który ciągnie teraz bez końca cykl inkwizytorski, Lewandowski jest niemal łagodny. Może być jednak tak, że ksiądz dokonał takiego a nie innego wyboru buntowników, ponieważ w herezjach Lewandowskiego dojrzał szczerość buntu, a w Piekarze jedynie zagranie marketingowe.

lewandowski

Drugi artykuł to próba chrześcijańskiego odczytania „Ubika”, także adresowana do czytelnika, który fantastyki nie zna, dlatego sporą część artykułu Jerzego Sosnowskiego zajmuje streszczenie fabuły. Ten tekst to przede wszystkim interpretacja pod tezę, co może niektórym przeszkadzać, ale spór z autorem też może być interesujący. Tekst otwiera cytat z listu Dicka do Lema:

Otóż widzi pan, panie Lem, tu w Kalifornii nie ma kultury, jest tylko tandeta. [...] Gdyby Bóg chciał się nam tutaj objawić, zrobiłby to pod postacią puszki spreju reklamowanej w telewizji.

Ostatni tekst poświęcony został fenomenowi fantasy. Stanowi próbę kulturoznawczego i literaturoznawczego spojrzenia na fantasy poprzez chrześcijaństwo. To chyba najobszerniejszy z tekstów, tak pod względem ilości znaków, jak i rozmachu zamierzeń. Dla fanów fantasy może się okazać interesujący choćby dlatego, że może stanowić swego rodzaju elementarz podejścia naukowego. Sebastian Duda przywołuje klasyków antropologii, ale i fantastyki. To także najmocniej nacechowany naukowo spośród wszystkich tekstów. Autor cytuje np. Le Guin:

Obecność mitycznego materiału w tekście nie oznacza jeszcze, że pojawia się funkcja mitotwórcza. Oto opowiadanie science fiction: jego fabuła została wymodelowana na podstawie starożytnego mitu, albo też występujące w nim postaci ukształtowane na wzór bogów lub bohaterów z legend. Czy przez to staje się mitem? Niekoniecznie, prawdopodobnie nie. Nie mamy tu do czynienia z mitotwórstwem — jedynie z kradzieżą. Kradzież jest integralną funkcją zdrowej literatury

Ten artykuł może okazać się dla fana fantastyki interesujący, nawet jeśli nie interesuje nas chrześcijaństwo, bo są tam sporo analizy z punktu widzenia antropologii kultury. Gdyby ten trzeci został opublikowany w Czasie Fantastyki (kwartalniku skupionym na krytyce literackiej w fantastyce, jeśli chcecie wiedzieć o czym traktuje, wyobraźcie sobie, że pisuję tam czasem teksty, w których nikt nie stara się powstrzymać moich wybujałych wydumań) nikt by się nie zdziwił.

Teraz podejrzliwy, wściekły wzrok wkurwionego sąsiada, który wie, że wszyscy naokoło knują przeciw niemu.

Było sympatycznie, nieco usypiająco. No to teraz podniesiemy sobie ciśnienie.

Pamiętacie niedawny tekścik na Poly o tym jak okropnie są traktowane kobiety w grach? I niedługo potem wsparcie kolejnym tekstem w GW? Okazało się, że to byli tylko harcownicy. Prawdziwie wielkie działa wytoczyła agora.sa w najnowszych „Wysokich Obcasach Ekstra”. Oj, jest ekstra. Zaczyna się tak:

Bijesz kobiety do nieprzytomności, przerabiasz wiarołomną żonę i jej kochanka na karmę dla psów, oglądasz, jak alfons znęca się nad prostytutką, czasem to ty musisz torturować i gwałcić –GRY WIDEO TO OSTATNI BASTION SEKSIZMU W POPKULTURZE, ALE REWOLUCJA JUŻ SIĘ ZACZĘŁA

rdr

Dalej jest jeszcze lepiej. Stężenie niedorzeczności jest tak wysokie, że nawet Poly nie wytrzymała i dała odpór. A  Chmielarz na swojej fejstronie machnął tak:

Najpierw mnie szlag trafił, że infekcja dotarła do Polski No ale potem przeczytałem ten artykuł, i tak się uśmiałem, że w sumie warto było wydać te 6,30 PLN.”

Jedni się śmieją, inni kręcą z niedowierzaniem głowami. Czemu? Oto co autor tekstu (będę unikał podawania jego nazwiska, bo po co zwiększać mu rozpoznawalność? To tak, jakby rozsławiać psychopatę – jednemu i drugiemu własnie o to chodzi):

W grach idzie to jeszcze dalej (niż porno – wyjaśniam. bp.). W wielu z nich można zatrudnić prostytutkę – w „Assassin’s Creed 2”, w której wcielamy się w rolę zabójcy walczącego ze złem w skorumpowanej Florencji, bohater płaci paniom lekkich obyczajów, aby odciągnęły uwagę straży od jego działań. W grze „Hitman” możemy podłożyć ciało martwej tancerki, aby zainteresować nim strażników. Opowiadająca o przestępcach pnących się w kryminalnej hierarchii seria „Grand Theft Auto” pozwala nam zostać seryjnym mordercą prostytutek. Kobieta wchodzi z nami do samochodu, który po chwili w znaczący sposób się kołysze. Tracimy kilka dolarów. Później możemy zabić kobietę i odzyskać część pieniędzy. W „GTA IV” w klubie ze striptizem jest minigra, która polega na tym, aby dotykać striptizerkę
mimo jej sprzeciwu. Jeśli uzyskamy wysoki wynik, dziewczyna wyjdzie z nami z klubu, a statystyki naszej postaci wzrosną. Osadzone w realiach Dzikiego Zachodu „Red Dead Redemption” nagradza gracza za przywiązanie kobiety do torów i przypatrywanie się z odległości, jak rozjeżdża ją pociąg. Postaci kobiece w tych grach nie mają żadnych szczególnych właściwości – są wymienne i jednorazowe. Można je unicestwiać na różne sposoby. I dostać za to nagrodę.

lara

Wybujały, niewystępujący w naturze biust wygląda tak

Potem możemy jeszcze poczytać o nienaturalnie wielkim biuście Lary Croft i zapoznać się z jeszcze kilkoma równie aktualnymi odkryciami.

Na szczęście jednak, jak zaznaczono na początku tekstu, „rewolucja nadeszła”. Co jest ową rewolucją?  ”Oczywiście” Gamergate, które autor traktuje jakby stanowiło wezwanie do rewolucyjnych feministycznych przemian, ignorując rzeczywisty obraz sprawy (dopisane po uwadze MTP i uświadomieniu sobie, że ten fragment może być niejasny). Kto jest rewolucyjna heroiną? Anita Sarkeesian, tak ta upalona nienawiścią i samouwielbieniem laska, którą przyłapano na przekrętach różnego rodzaju służących nakręceniu sławy i zrobienia z siebie guru. Autor tekstu o tym wie? Cóż, może nawet o tym słyszał, ale skoro guru rewolucji wzbudza „największą nienawiść szowinistów”, to chyba nie ma co słuchać zarzutów. Po pierwsze szowiniści z definicji nie mają racji (a wręcz nienawistnie kłamią) a po drugie każdy kto odważa się krytykować guru automatycznie staje się szowinistą.

elena

Jeszcze jeden przykład słabej, przedmiotowo traktowanej kobiety o nienaturalnie wybujałym biuście

Jak bardzo autor tekstu nie ma pojęcia (albo udaje, że nie ma) o czym pisze, widać po przywołanym wcześniej cytacie, gdzie wylicza złe gry. Po tym, że udaje, iż w tych grach nie zabija się przede wszystkim mężczyzn, że są oni najczęściej ukazywani jako złowrogie typy  spod ciemnej gwiazdy (inaczej niż większość kobiet w tych grach). Nie chce mu się wspomnieć, że gry, które wymienia starają się oddawać pewne realia – epoki i środowisk, ani że większość tych napiętnowanych przezeń zachowań jest opcjonalna – tu szczególnie kuriozalny jest przykład Hitmana, która to gra wręcz nagradza unikanie przypadkowych ofiar. Niemal kompletnie nie zauważył autor całego legionu kobiecych bohaterek, umknęła mu przemiana Lary.

gow

Dla odmiany – przykład naturalistycznie ukazanych mężczyzn. Graficy zadbali o to, by ukształtować bohaterów na wzór przeciętnych facetów, jakich codziennie mijamy na ulicy.

Rzeczywiście, w grach pojawiają się przede wszystkim przesadnie seksowne kobiety. Ale czy inaczej jest z mężczyznami? Estetyka gier jest estetyką przesady. Ich bohaterami rzadko bywają łysiejący brzuchacze w okolicach pięćdziesiątki. Prowadzimy albo supersprawnych przystojniaków, albo supersprawne laski. Czy autor artykułu choćby zająknął się np. o pudzianach? Czy przystojni, czasem aż za świetnie zbudowani faceci przeszkadzają mu równie jak seksowne kobiety? Gdzieżby tam. Sądząc po zawartości artykułu pewnie w Gears of War nie grał, podobnie jak nie grał w żadną inna grę. Gość sprawia wrażenie, jakby o grach głównie czytał. Nie, nie na Polygami.  Na blogu Sarkeesian.

enslaved

Drastyczny seksizm na jednym obrazku. On pokazany z dbałością o powszedniość, bez eksponowania cielesności i seksualności, ona uprzedmiotowiona i nienaturalna. Żadna prawdziwa kobieta tak nie wygląda. 

Łatwo ten artykuł wyśmiać, jak Chmielarz. Łatwo zmiażdżyć konstruktywną krytyką. Gracze będą nad nim chichotać do nieprzytomności. I dobrze. Tyle, że nikt nie słucha (czyta, ogląda) graczy poza nimi samymi. To trochę jak z fantastyką i komiksami. Ciągle masa ludzi nie czyta fantastyki i komiksów, nie gra w gry, bo wie, że są one głupie i niedojrzałe. Dysponujący takim świętym przekonaniem gość chętnie za to przeczyta artykuły, które potwierdzą jego zdanie. Z kontrargumentami się nie zapozna, bo nie będzie miał gdzie, jego opiniotwórcze źródła mu ich nie dostarczą.

Gry stały się w Polsce popularnym tematem. Coraz częściej się o nich pisze i mówi, ponieważ odnoszą sukcesy. Nic dziwnego, że fanatycy nowoczesnych wrażliwości, często skupiający się wokół GW (i okolic) zwęszyli krew. Rok temu, przy okazji afery kostkowej, przerabialiśmy oburzenie na sutki, których nie widać; dziś (zupełnym przypadkiem niemal dokładnie rok po tamtej burzy) zgrana drużyna obrońców własnych lęków ładuje w gry. Można się z nich śmiać, ale oni są głośni i uparci. Są też wypracowanie ślepi na rzeczywistość.

To niemal zabawne, że artykuły w piśmie okołokościelnym, czyli bliskim instytucji, której siepacze potrafią dostrzegać szatana w czym tylko zapragną i ładować w popularne powieści dla dzieci tylko dlatego, że pojawiają się tam czary i zaklęcia, pokazują jak w sposób otwarty można podejść do świata leżącego „za płotem”, a pismo tolerancyjnych wrażliwców opublikowało artykuł stanowiący pokazowy przykład zaciętej, ślepej na rzeczywistość propagandy. Świat stanął na głowie? A może zawsze taki był?

Dodaj komentarz



177 myśli nt. „Pięć zerknięć zza płota

  1. Waldek-Mat

    Czułem, że ten żałosny artykuł będzie komentowany również u nas. Autor tego bzdeta ma chyba niesamowite kompleksy i frustracje. A to, że Gazeta ma czasem odjazdy na punkcie seksizmu równie wielkie jak prawicowa prasa to wiadomo od dłuższego czasu. Widzę Bosmanie, że nie miałeś okazji przeczytać również na Gazecie.pl artykułu o gwałceniu graczek w grach RPG, tam poziom zjazdu też był spory choć problem rzeczywiście ma miejsce.

  2. MusialemToPowiedziec

    „Gość sprawia wrażenie, jakby o grach głównie czytał (…) Na blogu Sarkeesian.” – dokładnie tak miałem skomentować ten artykuł, ale byłeś pierwszy.

    Takie pytanie: czy to „dzieło” naprawdę mówi „dziękujemy za GamersGate”, czy to tobie takie podwinięcie nogi się zdarzyło. Bo GamersGate jest efektem Anity, i niestety (zwłaszcza dla siebie samego) jest to efekt zbierający dookoła siebie tłumy osób, które w Skylines nie zagrają, bo CEO twórców tej gry jest kobieta…

    1. bosman_plama Autor tekstu

      @MusialemToPowiedziec

      Rzeczywiście, źle to napisałem. Gość napisał tekst tak, jakby Gamersgate było początkiem rewolucji – w tym tego słowa znaczeniu, że powiewało rewolucyjnymi flagami. Dotreszczę w tekście. Znów zacytuję Chmielarza (ma talent do krótkich podsumowań):
      „Rzeczy, które możecie dowiedzieć się z artykułu: GamerGate to feministyczna rewolucja (dla niezorientowanych: jest dokładnie odwrotnie, choć część GamerGate w ogóle tematem feminizmu czy anty-feminizmu się nie zajmuje)”

      1. MusialemToPowiedziec

        @bosman_plama

        To jeszcze dopytam, chwali to GamersGate, czy nie? Czy może w ogóle mówi, że Anita stoi na jego czele?

        Bo GG próbuje (próbowało?) być ruchem rewolucyjnym – przeciwko „skorumpowanym dziennikarzynom, co chodzą do łóżka z twórcami gier” (w niektórych przypadkach dosłownie :P ). Ale jednocześnie dookoła niego zebrało się sporo osób, które na samą myśl kobieta-gracz zaczynają przegryzać kaftany i szukać noży…

        1. bosman_plama Autor tekstu

          @MusialemToPowiedziec

          On to napisał tak: „REWOLUCJA WKRACZA JEDNAK IWŚWIAT GIER. Ta rewolucja ma też już swoją nazwę – Gamergate. Media na całym świecie żyją nią od sierpnia 2014.” Potem opisał sprawę Zoe Quinn, ale nie wyjaśnił znaczenia zwrotu GG, tylko przeszedł do nienawiści szowinistów wobec Sarkeesian. W związku z czym z tekstu wynika, że GG to feministyczna rewolucja.

          1. MusialemToPowiedziec

            @bosman_plama

            Chyba z ciekawości aż spróbuję znaleźć te Wysokie Obcasy, żeby to zobaczyć samemu.

            A potem ROFLać :P

            A potem napiszę długi mail o tym, żeby zabrać mu premię, albo i wyrzucić, bo „zachęcona lekturą zapisałam się do GG, a tam mnie wysłano do kuchni, rzucając kilka urw-isk w moją stronę”. :)

  3. shani

    Nienawidze urlopow, urlopow bez internetu. Tyle mnie ominelo, a teraz nadrabianie wszystkich tekstow zmusza mnie, zeby prace odstawic na dalszy plan. Coz, praca nie zajac, nie ucieknie. Seksizm w grach? Pff, jak dla mnie, mniej jest w grach jakiegokolwiek seksizmu, niz w zyciu codziennym.
    Niestety ale to religie (nie znam wszystkich, ale mowie tu o tych najwiekszych, zrzeszajacych najwieksza ilosc wyznawcow) stworzyly nas takimi jakimi jestesmy, a raczej bylismy, tudziez byli nasi przodkowie, bo z tego co widze, to zmierza to raczej w lepszym kierunku. Przeciez kobieta zawsze miala sluzyc mezczyznie i byc mu podporzadkowana, prawda? I nie, nie staram sie wkladac tu kija w mrowisko, poprostu polozylem go w poblizu :D

    1. bosman_plama Autor tekstu

      @shani

      To szalenie szeroki temat. Czy religie stworzyły nas, czy też były odpowiedzią na stosunki społeczne w grupach, w których się pojawiły? Wśród religioznawców trwają (od generacji) gorące dyskusje na temat miejsca bogów i bogiń. Czy kiedyś panował boski matriarchat będący odbiciem plemiennego matriarchatu, a po przewrocie i zapanowaniu patriarchatu boskie trony tez objęli mężczyźni?

      Powiedzenie: „to religie to zrobiły” brzmi dość atrakcyjne, jednak atrakcyjność nie powinna stanowić argumentu. Raczej „rewolucja neolityczna” to zrobiła sprawiając, że wcześniejsze role społeczne przestały się sprawdzać. Póki byliśmy zbieraczami i myśliwymi, a do kobiet należała wiedza o roślinach, można było mówić o równym podziale ról. Gdy wkroczyło rolnictwo, a wiedza zbieracz przestała mieć istotne znaczenie w przeciwieństwie do siły niegdysiejszych myśliwych, zmieniły się relacje w grupach. Konsekwencje religijne były do nich raczej wtórne, bo kapłani wyjaśniali kosmos na wzór społeczeństw, a nie odwrotnie. A to dlatego, że obraz grup był im znany, a kosmos musieli sobie dopiero odkrywać i dopowiadać.

      Później, rzeczywiście, te kosmologiczne obrazy ukształtowane na podobieństwo ludzkich relacji społecznych stały się prawami. Ale to znowu nie jest tak prosto. Bo pierwsze prawa wiązały rzeczywistość ludzką i kosmiczną – rozdział religii i państwa nie istniał nie dlatego, że kasty kapłańskie były takie silne, ale dlatego że kosmologia była przede wszystkim nadprzyrodzona. Znów więc nie można powiedzieć, że wyłącznie religia ukształtowała prawo, bo ono wynikało i z wierzeń i z realiów. To nasze, współczesne prawo oparte jest na abstrakcyjnych, wywodzących się z prymatu kultury a nie natury pojęciach, jak równość czy wolność jednostki. Pierwotne prawa systematyzowały ład zastany. Owszem starały się go kształtować, ale pamiętając o rolach społecznych, jakie wykształciły się wcześniej.

      1. shani

        @bosman_plama

        Eh, ciezko jest mi odniesc sie do tego co napisales, bo i wiedzy az takiej nie posiadam, ani czasu w pracy, a temat dlugi i szeroki :( Masz racje, rola kobiet, a mezczyzn byla narzucona, ale jednak to te wieksze, wyrosniete jednostki zawsze mialy lepsze „role” :) Mniejsze jednostki otrzymywaly je adekwatne do tego co byly w stanie zrobic. Ale tak bylo na „poczatku”, pozniej to juz nie mialo znaczenia i z gory role mezczyzn i kobiet staly sie znane i tak jest w wiekszosci przypadkow, az do dzis.

  4. Goblin_Wizard

    Tekst dobry tylko szkoda, że w ostatnim akapicie zacząłeś pisać o tym o czym nie masz pojęcia. Opętanie poprzez zabawki czy też książki jest w ostatnim czasie dosyć częstym przypadkiem. No i Ci „siepacze”. Może od razu „oprawcy” albo „kaci”? Ech..

    1. bosman_plama Autor tekstu

      @Goblin_Wizard

      Miło mi dowiedzieć się, że dysponujesz wiedzą na temat tego o czym mam pojęcie, a o czym nie mam. Prześlesz jakąś listę, żebym też się dowiedział?

      Dla mnie w każdej religii i ideologii mogą się pojawić i fanatycy i ludzie rozsądni. Ci pierwsi są niebezpieczni niezależnie od barw, ci drudzy wartościowi. Fanatycy nie zadają pytań bo oni, jak autor tekstu z WO, znają wszystkie odpowiedzi. Ksiądz z Więzi jest przykładem osoby zadającej pytania, szukającym. Ale ma kolegów po fachu, którzy, podobnie jak facet z WO, uważają stawianie pytań za stratę czasu.

      1. Goblin_Wizard

        @bosman_plama

        Przepraszam, może źle się wyraziłem. Z tonu ostatniego akapitu zrozumiałem, że coś takiego jak niebezpieczeństwo opętania poprzez czytanie niektórych książek jest wg Ciebie zupełnie wyssane z palca. Niestety, zagrożenie jest całkiem realne i ostatnimi czasy ilość takich przypadków ciągle rośnie. Szczególnie wśród dzieci, które jeszcze nie do końca są w stanie oddzielić fikcję od świata realnego, a przez to są bardziej podatne na takie oddziaływania. Przykładów jest cała masa, wystarczy wyguglać „opętanie poprzez książki” czy coś podobnego. Dzieci takie zwykle najpierw trafiają do różnych psychologów i psychiatrów, a gdy Ci nie mogą sobie poradzić z problemem, ich rodzice zwracają się o pomoc do księży, którzy w takich przepadkach wysyłają ich do profesjonalistów czyli egzorcystów. Oczywiście, problemem jest udokumentowanie czegoś takiego bo już sama psychiatria jest dziedziną bardzo „płynną”, a co dopiero działania samych egzorcystów. Jak mówi Biblia: „Po owocach ich czynów poznacie ich” i jedynie w ten sposób można weryfikować przypadki opętań. Po prostu tam gdzie zawodzi psychiatria bardzo często radzi sobie ksiądz egzorcysta (i to bez użycia całej masy, często szkodliwych, środków farmakologicznych).

        1. bosman_plama Autor tekstu

          @Goblin_Wizard

          Opętanie to poważny i skomplikowany temat. Ma od cholery aspektów. W czasach dziennikarskich zdarzało mi się rozmawiać i z zawodowymi egzorcystami i z naciągaczami podającymi się za egzorcystów.

          Natomiast osobną od opętań sprawą jest cała ideologiczna jatka związana z wyszukiwaniem zła gdzie tylko się da, w tym w popkulturze. Dla przykładu – publicysta Więzi mógłby lekką ręką całe fantasy uznać za narzędzie szatana i tak napisać tekst, zamiast się nad nim pochylić.

        2. Daimonion

          @Goblin_Wizard

          Goblin ma rację, liczba opętań rośnie lawinowo. Podobno największym zwycięstwem szatana jest to, że ludzie przestali w niego wierzyć (ostatnio nawet była taka „ankieta”, chyba robiona przez księży chodzących po kolędzie – wyszło, że całkiem spory odsetek wierzących w Boga nie wierzy w diabła).
          Dobrze byłoby włączyć zdrowy rozsądek, odnaleźć złoty środek, nie spierać się bez potrzeby, a na fanatyzm uważać – ale na każdy fanatyzm. Fanatykiem będzie ksiądz doszukujący się diabła we wszystkim, co ma etykietkę „fantastyka” (bo jak gdzieś nie ma Jezusa, to jest to świat diabelski), fanatykiem będzie też wojujący ateista (bo religia to przejaw choroby umysłowej, a każdy ksiądz to zboczeniec).

              1. Nitek De Kuń

                @bosman_plama

                Pamiętacie ten mega fajowy szczery artykuł z kiedyś? Nic się nie zmieniło.

                Co do kwestii szerowania także. Mało tu psychofanów jak się okazuje. I tak, zanim ktoś odpisze, że nie ma fejsbuków, nie ma jak szerować, robię to właśnie dlatego.

                I wiem, że dowcipy Was się trzymają, dla mnie to jednakowoż przykre.

                Poza tym to dobry troll.

              1. Nitek De Kuń

                @urt_sth

                ed. Ogólnie tak, nie tylko Poly. Zależy w jakim kontekście. Linkuj nieodpowiednio a zacznie się wywieszanie w każdym kącie zapraszania do siebie i będę musiał siedzieć i moderować ;)

                Co mi dołoży do gikza, Yt, streamów, ogrywania gierek i bycia mężem i tatą.

                Odpowiedz sobie na pytanie czy chcesz mi to zrobić.

                ed. Pamiętam jak u zarania gikza, PP wystawił notkę, hej, napisałem artykuł, przeczytacie go tutaj > link. Ale poszły wiadra hejtu. Były też kiedyś takie komcie, mało, bo hydra została szybko ścięta ;)

                generalnie przecież linki rzadko kiedy są ucinane, czy nie?

  5. idomes

    A może to dobrze, że ukazał się taki tekst w „Wysokich Obcasach”? Może kilku czytelników zacznie się zastanawiać czy jeśli wypisują takie brednie na temat gier, czy szerzej o kulturze (Sienkiewicz, pamiętamy), to czy teksty o polityce/społeczeństwie przypadkiem nie są na podobnym poziomie?

    #czytamgazwybdlabeki

      1. idomes

        @bosman_plama

        No nie zakładam, że im od razu prenumerata na pysk poleci, ale czytelnicy nie są zawieszeni w próżni, może jakiś promil w biurze o tym porozmawia, wyśmieje. Kropla drąży skałę.

        A co do tekstu redahtora o rewolucji Sarkeesian – może praktykanci z kulturoznawstwa po prostu słabo mówią po angielsku? :D

    1. Errabundi

      @idomes

      No właśnie. Obiektywne przedstawienie tematu to nie lada wyzwanie w dobie klikalności artykułów i tabloidowych tytułów. Ale dopóki nie ma sprawy w sądzie, nie ma się czym przejmować. A sprostowania – nawet jeśli byłoby konieczne – nikt nie zauważy. Autor co najwyżej pominie tekst w swoim portfolio…

      Sam jestem dziennikarzem, ale jakość pracy (i brak manier!) moich kolegów po fachu mnie coraz bardziej od tego zawodu odrzuca.

        1. Errabundi

          @bosman_plama

          Staram się trzymać – jak to zwiesz – etosu, autorytetów. Ale jak powiedział pięknie mój kolega, dobrego dziennikarstwa można nauczyć się tylko od dziennikarzy zagranicznych, a aby to zrobić, trzeba mieć wykształcenie i znać języki. W związku z tym 90 proc. pracowników mediów w Polsce wypada z gry.

          Przykład z życia: idę na konferencję do prezydenta, czy jakiegoś ministerstwa i na kilkunastu dziennikarzy tylko 2 w marynarce (w tym ja w garniturze), a reszta: trampki, podarte spodnie, pogniecione koszule… Operatorzy TV to już w ogóle łajzy, jakich mało. Wstyd, siara, cholera wie, co jeszcze. Szczególnie to razi, gdy są jacyś goście z zagranicy. Można sobie myśleć o instytucjach, co się chce, ale pewne minimum etykiety obowiązuje. Wyższa szkoła pierdół w Lipnie tego niestety nie uczy, natomiast dla większości redakcji liczy się klikalność, nie rzetelność i przyjmują kogo bądź.

          Sprawa Durczoka trochę ruszyła środowisko i kazała mu się przejrzeć w lustrze. Ale to pewnie bardzo chwilowe. Niebawem wszystko wróci do stanu poprzedniego.

    2. PeteScorpio

      @idomes

      Target „Wysokich Obcasów” to kobiety, a nie oszukujmy się – ludologia to nie jest główny temat rozmów w kobiecym gronie. Dlatego ten artykuł nie będzie miał żadnego wpływu na czytelników i jest tylko kolejnym kamyczkiem wrzuconym do ogródka pt. Tabloidyzacja Mediów.

  6. furry

    Bosmanie, minimalnie offtopem zarzucę: jakie są losy kwartalnika „Czas Fantastyki”? Ostatni numer na nexto.pl to 1/2014, od tej pory cisza. A gdzieś w internetach wydziałem listę magazynów, które otrzymały dofinansowanie na e-wydanie, chyba z Ministerstwa Kultury, i CzF tam nie było :-(

    1. bosman_plama Autor tekstu

      @furry

      Czas Fantastyki ukazuje się nadal, ale odkąd stał się darmowy trudno go dostać i ma nieludzkie poślizgi. Sprawdź na stronie Narodowego Centrum Kultury, bo teraz oni są wydawcą. Dystrybucja wygląd atak, że wysyłasz im kopertę ze znaczkiem, a oni Ci odsyłają egzemplarz. Krakowski Klub Fantastyki „Krakowskie Smoki” dostaje tez od nich zestaw iluśtam egzemplarzy i tak można się zaopatrywać.

  7. aryman222

    to, że miernoty szukają sposobu na łatwy zarobek, zdobycie sławy czy zostanie tzw. autorytetem nie jest niczym dziwnym. każdy chciałby zarobić, a się nie narobić. gadanie idiotyzmów na swoim vlogu to bardzo niewielki wysiłek, a ile można dostać klików, likeów, sławy i kasy! ludzie, którzy coś wiedzą na dany temat wzruszą ramionami i opatrzą to komentarzem Asterixa, który pasuje do wszystkiego:
    - Ale głupi ci Rzymianie…
    Jest jednak bezmyślna masa, która nie zada sobie trudu poznania prawdy tylko będzie wędrowała, niczym chorągiewka, z wiatrem trendów i głośnych linków na Fejsbuniu. Przekonywać ich nie ma sensu – szkoda czasu, ale pośmiać się warto, bo śmiać się zawsze warto :)

    Mam tylko nadzieję, że ci którzy tworzą gry, nie ulegną histerii. Jest to mało prawdopodobne bo deweloperzy w większości sami też grają, więc trudno będzie ich przekonać, że białe jest czarne i odwrotnie. Przykład? CDP RED. Zrobili fajne, wysmakowane sceny seksu w Wiedźminie 2, a i tak dostało im się za seksizm, epatowanie golizną itd.w ilu wywiadach musieli odpowiadać na pytania czy nie są opętani seksem… :) Ale w przeciwieństwie do 1- ki byli pewni, że zrobili dobrze, więc tego się trzymają. Pamiętacie zapowiedź Cyberpunka 2077? Oj dostało im się (choć sam trailer robił PI na ich zlecenie) za nadmierne (?!?) roznegliżowanie pani na ulicy… I co? i nic! Wiecie jaką sceną rozpoczyna się Wiedźmin 3?

    Spoiler! Pokaż

    dopóki mamy takich deweloperów to Anita może nam… :)

    1. amonlb

      @aryman222

      Ej co do ciemnej masy, która nie zada sobie trudu by na własną rękę poszukać prawdziwych informacji to pamiętajmy, że jest wiele prawd na każdy temat i niewiele osób ma czas by ich szukać i analizować.

      Stanę w obronie ciemnej masy. Nie każdy musi być zorientowany w każdej materii uważam, że obwiniać powinno się zakały wypluwające z siebie fałsz, kłamstwo i obłudę w świat trując ludziom umysły i siejąc zamęt, a nie odbiorców, którzy nie muszą czuć się zobowiązani do głębokiego badania każdego tematu z jakim się zetkną.

        1. amonlb

          @aryman222

          Jednostka nie jest w stanie oprzeć się atakom z wielu stron jednocześnie. Nawet jeśli podejmiesz walkę to wpadnie ci do głowy sporo półprawd, niedopowiedzianych zdań itd.

          Durnie, którzy przyjmują dawkę informacji bezkrytycznie i co gorsza idą potem w świat powtarzając te pierdoły dalej zasługują na swój los zaszczutego, zdezorientowanego zwierza. Ci co mają trochę oleju w głowie sprawdzą jeśli to dla nich ważne i przemyślą zanim zaczną powtarzać ale nadal mogą paść ofiarą mainstreamowych mediów.

          Panie drogi toż to walka z wiatrakami. Pozostaje próbować zgodnie z własnym sumieniem żyć.

  8. slowman

    Myślę, że napakowani mężczyźni w grach nie są obiektami seksualnymi do tego stopnia – jakoś te miecze muszą nosić. Natomiast kobiety… z powyższych przykładów jedna Lara wydaje się mieć jakiekolwiek mięśnie, które pozwalają wierzyć, że może nimi zrobić coś więcej niż się ubrać. Nie mówię już o tej z wielkim karabinem maszynowym – wygląda jakby to raczej karabin miał nią celować.

    Jeśli chodzi o oddawanie realiów – dawałem niedawno (pod tekstem, w którym Nitek narzekał na poprawność polityczną) ten link- jeżeli trzeba kogoś wybielić nigdy nie ma problemu z realiami. Poza tym idea „oddawania realiów” jest śliska, głównie dlatego, że się nie odda realiów – jak masz 50 charakterów, to nie pokażesz różnorodności widocznej w 1% kowbojów gwałcących mężczyzn, mając 500 0,1% kowbojów gwałcących krowy itd.

    Jeszcze jeśli chodzi o galerię cosplayerek z antywebu – założę się, że będzie jak z piłką nożną, teraz są tylko galerie z „laseczkami”, a potem będą galerie zatytułowane „kobieto zobacz dlaczego warto ci iść na IEM!” z facetami o mięśniach niepiwnych.

    1. bosman_plama Autor tekstu

      @slowman

      To, czy ktoś jest obiektem seksualnym, czy nie zależy od tego, jak na niego patrzysz. Nie znalazłem miejsca, by sensownie wkleić przygotowany już obrazek z Uncharted. Bohater tej gry – Drake nie jest napakowany, ale to typ przystojniaka. A zważywszy na to ile razy łapie kule, jest bity po gębuli itp. powinien wyglądać paskudnie. Zamiast tego jest ładny, tak jak ładni są bohaterowie kreskówek. Tak wygląda świat tych dwóch mediów – wy wydaniu popularnym, bo oczywiście, trafiają się i gry i animacje, których bohaterowie ładni nie są.

      Ale wracając do obiektów. Nie wiem, jak graczki patrzą na pudzianów i innych. Po lekturze różnych kobiecych popkulturowych blogów wiem jak patrzą na bohaterów seriali (w których też zresztą roi się od ładnych mężczyzn, ba jest ich chyba więcej niż ładnych kobiet. A blogerki nie ukrywają, że patrzą na nich jak na ciacha. Uprzedmiotowienie?

      A może po prostu mężczyźni i lesbijki lubią atrakcyjne kobiety a kobiety i geje atrakcyjnych mężczyzn? A popkultura ma wpisaną w DNA umowność, którą zawsze można zmasakrować jeśli się chce. Ideologicznie, religijnie, albo z punktu widzenia realisty – pamiętacie może artykuł Pawła Płazy sarkającego, że cRPGi nie przeliczają ciężaru złotych monet w kieszeniach bohatera? Jeśli ideologia jest Twoim wyznacznikiem myślenia, znajdziesz kij, by przywalić dowolnemu elementowi popkultury.

      1. slowman

        @bosman_plama

        Czy ktoś jest obiektem seksualnym zależy od tego jak się go pokazuje. Przynajmniej o takim rozumieniu tu mówię. Policz gry, w których kobiety zalotnie kręcą się wokół rur, policz ilu mężczyzn jest pokazany w taki sposób. No i na koniec mi powiedz, że to zupełnie by zmieniło grę, gdyby to faceci tam tańczyli. Trudno nie uznać, że pani z karabinem powyżej nie ma mięśni dlatego, że taki jest kanon urody. I nie mówię, że nie można pokazać tancerki erotycznej, ale mówię, że coś jest nie tak, gdy jest tak wyraźna tendencja.

        Wyznacznikiem myślenia każdej osoby jest jakaś ideologia (no może pogląd, ale działa tak samo). Np. taka mówiąca, że nie ma problemu seksizmu w grach, bo gołe klaty.

        E: No i to trochę sprzeczne wydaje mi się pisanie o tym, że oddawanie realiów ma usprawiedliwiać takie przedstawianie rzeczywistości, a potem, że popkultura jest umowna.

        1. bosman_plama Autor tekstu

          @slowman

          Pani z karabinem powyżej nie ma miąchów, bo jest dziennikarką przypadkiem zaplątaną w strzelaninę (a właściwie permanentnie zaplątującą się w strzelaniny). I zobacz – twórcy chcieli coś pokazać, a Ty zobaczyłeś coś innego. Więc może ocena jest jednak w oku obserwatora? Zresztą tam bohaterowie w ogóle nie mają miąchów (w trzeciej części pojawia się wyjątek). W Uncharted najczęściej mają je czarne charaktery, ale nikt z tego powodu nie napisał – o ile wiem – artykułu o tym, że Uncharted to gra programowo nienawidząca chłopaków z siłowni i przedstawiająca ich jako drani. A gdyby spojrzeć na grę przez okulary ideolo wojownika, pewnie trzeba by właśnie tak napisać – wedle wzorców z WO.

          Faceci nie kręcą się seksownie wokół rur nie dlatego, że twórcy koniecznie chcą upodmiotowić seksualnie kobiety ale dlatego, że męska i kobieca seksualność posiada inne choreografie. Na męskich striptizach i tym podobnych występach „czipendejlsów” też nadzy kolesie nie kręcą się wokół rur, a nie da się ukryć, że jest tam totalne uprzedmiotowienie. Napinający mięśnie bysior w spodniach ściśle opinających poślady to odpowiednik laski z głębokim dekoltem.

          Owszem, lasek okręconych wokół rur jest w grach – i filmach – więcej niż kolesi machających fiutami przed piszczącymi imprezowiczkami na wieczorze panieńskim. Jeśli napiszesz scenariusz o gangsterach omawiających biznesy podczas wieczorów panieńskich a nie w lokalach ze striptizem i uda Ci się to zrobić na poważnie, a nie w ramach komedii kryminalnej, to gratuluje, dokonasz przełomu. Ale póki co gangsterzy nie kojarzą się z wieczorami panieńskimi, więc czy grasz jednym z nich, czy kimś, kto ich ściga/rozpracowuje, będziesz lądować w takich a nie innych scenografiach.

          Edyta (że tak uprzedmiotowię Edyty) – tak, to może wydawać się sprzeczne, dopóki nie uświadomimy sobie, że przekaz kulturowy oparty na grze zawsze niesie w sobie umowność. To dotyczy np. teatru, gdzie aktorzy np. szepcą na stronę, jak i filmu z cała masą wewnętrznych systemów umowności kina, właściwych dla różnych gatunków, telewizji, literatury i gier. A równocześnie krytycy literaccy, teetralni i filmowi nie odmawiają tym dziedzinom umiejętności oddawania rzeczywistości, w tym realiów.

          1. slowman

            @bosman_plama

            Naprawdę nie chodzi mi o to, żeby przerzucać się konkretnymi przykładami. Chodzi o tendencję. Podaj wobec każdego przykładu Sarkeesian przykład takiego samego pokazania płci przeciwnej.

            Chodzi mi o to, że jeśli ktoś sobie wymyślił, że będzie strzelać wielkim karabinem, to powinna być w stanie się nie przewrócić w tym czasie mocą mięśni. Gdyby nie chodziło o to, żeby była ładna, to miałaby odpowiednie instrumentarium do trzymania karabinu, albo by miała mniejszy. Ale tu po prostu wziął lalę i dołożył wielki karabin. Nie ma stereotypu faceta z siłowni, który jest wredny i jeśli się zachowuje inaczej to jest określany jako mało reprezentatywny dla facetów z siłowni przy czym bardziej cenione w społeczeństwie są cechy charakterystyczne dla faceta z siłowni niż dla faceta z biblioteki. Czy jakoś tak. Zmęczony jestem.

            Nie miałem na myśli dosłownego kręcenia wokół rur. Nie ma gejowskich klubów ze striptizem? Naprawdę trudno sobie wyobrazić, że kilku gangsterów siedzi w boksie obok, kiedy kawałek dalej jest takie przedstawienie?

            Nie mówię, że przez umowność nie mogą oddać realiów, ale że są umowne (też rozumiem tu przez to, że pokazują tylko wybrany wycinek rzeczywistości) i nie muszą oddawać realiów (czy raczej stereotypowych realiów).

            1. bosman_plama Autor tekstu

              @slowman

              Opisujesz scenę z gry i mówisz: „hej, to niemożliwe, ta laska nie uniosłaby takiego karabinu, a w dodatku jest za ładna!” Zgadzam, się – w realnym życiu to niemożliwe, a w każdym razie mało prawdopodobne. Ale zdajesz sobie sprawę, że właśnie skreśliłeś cały rynek gier?

              Zauważ przy tym, że w Uncharted mamy akurat bardzo klarowną sytuację. Mamy ładną kobietę o nierozbudowanej muskulaturze i ładnego faceta o nierozbudowanej muskulaturze, którzy dokonują podobnie niemożliwych czynów. Kobieta to dla Ciebie przykład uprzedmiotowienia a facet nie. Czemu? Oboje zostali zbudowani według tego samego wzorca. Na ile Cię rozumiem, Elena z Uncharted to przykład uprzedmiotowienia, bo w GTA (i innych grach) pojawiają się kluby ze striptizem dla hetero a nie ma dla gejów, więc oglądamy wyłącznie kobiece striptizerki. Czyli pewne zjawisko sprawia, że jednostkowy przypadek nabiera nowego znaczenia, nawet jeśli sam w sobie nie świadczy o niczym?

              Tylko, że teraz wracamy do dyskusji o realiach scenografii. Nie znam oczywiście prawdziwych gangsterów, a w każdym razie nic mi o tym nie wiadomo. Opieram się więc na wzorcach popkulturowych. A według nich bardzo trudno sobie wyobrazić zaproponowaną przez Ciebie scenę – że tu goście oglądają panienki a na scenie obok mamy pokaz dla gejów. Obawiam się, że ryzyko przypadkowych spotkań mogłoby doprowadzić do zagłady lokalu, więc jego właściciele (swoją drogą często sami gangsterzy) szybko zadbaliby o przeniesienie części gejowskiej gdzieś indziej. Ciężko więc o scenografię, którą proponujesz.
              Chyba, że o ile interesuje Cię realizm ciężaru broni, to już realizm scenografii jesteś gotów poświęcić.

              Tu zresztą wychodzi jeszcze jeden kłopot. Powiedzmy, że urządzamy klub wedle Twoich założeń. Jak ustawić sekwencję zdarzeń tak, żeby pokazać w grze gejowską część i nie narazić się na oskarżenia o pretekstowość i uprzedmiotowianie? To nie jest akademicki problem. W artykule WO autor przywołuje grę z silną kobietą i przytacza pojawiające się wobec niej natychmiast zarzuty, że twórcy przygotowując taką postać sprawili, że straciła cechy kobiece. Jeśli chcesz przełamywać schematy, ryzykujesz, że Ci się oberwie, bo stworzyłeś umięśnioną postać kobiecą, w związku z czym feministki pojadą Cię za to, że jak już silną kobieta, to od razu babochłop.

              Co ciekaw spieramy się o to wszystko w sytuacji, gdy ten sam wydawca, który w tygodnikach i dziennikach pomstuje na złe seksistowskie gry, co i rusz zamieszcza artykuły o tym jak ujędrnić sobie pośladki. I nie, nie chcę tu wytaczać dział hipokryzji. Chodzi raczej o to, że wszechobecnie panuje dziś moda na silne, niezależne i atrakcyjne kobiety. Bohaterki z gier (a jest teraz mnóstwo silnych bohaterek gier) wyglądają dokładnie tak, jak chcą wyglądać miliony samodzielnych, niezależnych kobiet i dziewczyn na całym świecie. Jak radzą im wyglądać i Wysokie Obcasy i Gazeta Wyborcza.

              Więc przeciw czemu właściwie protestujesz? Przeciw temu, że gry ukazują bohaterki zgodnie z kanonem dyktowanym przez nowoczesną lewicę? Przeciw temu, że bohaterowie operujący w rejonach półświatka tętniącego testosteronem krążą w testosteronowych scenografiach? Czego właściwie oczekujesz od gier? Żeby wszystkie stwarzały rzeczywistość fantasy, jak Dragon Age, w którym jest rasizm, ale nie ma seksizmu?

              1. slowman

                @bosman_plama

                Dobra, nie grałem w Uncharted. Wydało się. Chciałem tylko tą dziennikarką pokazać o co mi chodzi, co jest nie tak. Teraz okazuje się, że to taka konwencja, ok. Dlatego nie chcę gadać o przykładach, bo zawsze się znajdzie coś, co zaprzecza regule, która tam jest. Chyba, że nie ma reguły, wtedy weź filmik Serkaasian i na każdy przykład u niej podaj przykład uprzedmiotawiania mężczyzn. Powtarzam, chodzi o tendencję, normę w ogóle a nie w jednej grze.

                Ale czemu nie mogą oglądać facetów (tak, bo są homoseksualni, albo nawet są kobietami)? Czemu po prostu nie obsługują ich półnadzy faceci? Naprawdę nie widzę powodu by tak nie mogło być. Poza autorami za bardzo przejmującymi się stereotypami.

                Tak czy tak człowiek się naraża. Ponieważ tak czy siak się ludzie narażają i robią tylko w jeden sposób to trudno odnieść inne wrażenie niż to, że po prostu nie potrafią nawet się wychylić poza schemat.

                Ale to nie chodzi tylko o główne postacie kobiece. Mówię, kowboj nie musi się znęcać tylko nad kobietą, mężczyzna też może być ofiarą, ale jest tu nierówność (po tym co wiedzę u Anity tak mówię, bo nikomu się nie chce naprawdę rzetelnie udowodnić tezy przeciwnej – sposób już pokazałem wyżej).

                Tylko heteroseksualni mężczyźni mają testosteron :) Oczekuję, że seksizm nie będzie tak bardzo jednostronny. Nawet jeśli w rzeczywistości częściej wykorzystywane są kobiety to naprawdę nie widzę powodu by w grach nie mogło być równości w tej sferze (nie mówię o pojedynczej grze, ale ogóle gier).

                Właściwie nie oczekuję tego od samych gier. Od filmu i literatury też.

  9. Private_dzban

    Może coś ze mną nie tak (może mam depresję), ale zupełnie mnie to nie rusza. GTA i WoW wg mediów odpowiadają za strzelaniny nastolatków i zbrodnie Breivika. Nie przeszkadza im fakt, że przemysł gier jest więcej wart niż przemysł filmowy, co automatycznie sprawia, że zależność między grami a morderstwami jest taka, jak między smakiem herbaty a kolorem ubranych skarpet. Dlaczego, więc gry nie miałyby produkować seksistów? W tekście wskazano, że nie pierwszy raz media piszą na temat zupełnie im nieznany. Warte to denerwowania się? ;)

    BTW co to była afera kostkowa? 8-O

  10. nieja

    za rp.pl:

    „Nie mają wykształconego mechanizmu uczuć wobec swoich ofiar i nie wiedzą, że do seksu potrzebna jest zgoda obu stron – tłumaczy dr Andrzej Depko, seksuolog.
    Na to samo zwraca uwagę Katarzyna Cisło z małopolskiej policji. – Dzieci za pośrednictwem internetu mają dziś łatwy dostęp do filmów pornograficznych. Szybko dojrzewają seksualnie, ale nie emocjonalnie. Oglądanie takich filmów czy granie w gry komputerowych wpływa na ich psychikę – przekonuje policjantka. Dodaje, że np. w przypadku zabójstw zdarza się, że nastoletni sprawcy chcą sprawdzić, czy po zbrodni dana osoba ożyje, ile „ma żyć”.”
    http://www4.rp.pl/artykul/1184962-Dzieci-gwalca-dzieci.html

    +3 do autorytetu policji…

  11. MHT

    Gry są robione pod główny target. Jak jest nim chłopak koło 13 lat to daje się cycate laski w przeźroczystych zbrojach (Diablo 3). Jak dorosły to tworzy się bardziej realne postacie kobiece (Last of Us). A na szczuciu czymkolwiek robi się marketing i oglądalność.

    1. bosman_plama Autor tekstu

      @MHT

      Jasne, że tak. I nie da się powiedzieć – nie ma seksizmu i uprzedmiotowienia kobiet w grach. Ale postawienie tezy: „gry ostatni bastion seksizmu” i piętnowanie całego zjawiska to próba rozpętania lokalnej krucjaty. I druga sprawa, nie da się powiedzieć – gry uprzedmiotowiają jedną płeć, podczas gdy druga jest przedstawiona we wszystkich odcieniach szarocienistych głębi.

      1. MHT

        @bosman_plama

        Nie wydaje Ci się że artykuły i też, jesteś tego najlepszym przykładem, książki – pisze się pod zapotrzebowanie czytelnika? Ludzie, jacy by nie byli ( tak tak ja też) są podłymi stworzeniami, które chcą od czasu do czasu kogoś spalić na stosie. Urządzić krucjatę, samosąd, publiczny lincz. Potrzebujemy takiego szczucia, żeby coś w nas wyładować? Krzyknąć tak, to ci źli, bezczelni, a my tacy dobrzy, prawi i mądrzy. Pokrzyczymy i pójdziemy do domu. Jutro będzie nowy temat do hejtowania ;)

        1. PeteScorpio

          @MHT

          Zgoda, tylko coś ostatnio mocno obrywa się grom/graczom, a to chyba dowód na to że gry wideo już dawno wyszły ze swojej nerdowskiej piwnicy i weszły do mainstreamu. Co nie oznacza, że zmieniło się postrzeganie gejmingu jako „kultury niższej” (może słusznie) i oświecona brać dziennikarska musi tępić tą zarazę niczym muzykę disco polo (też słusznie), która też powraca (?) na salony.

  12. brum75 Czytelnik pierwszej klasy

    Czy Wam się też tak nie chce?
    Nie wiem co we mnie wstąpiło, albo co ze mnie odstąpiło ale energii we mnie tyle co w zeszłorocznym zombiaku.
    KOM-PLET-NIE NIC MI SIĘ NIE CHCE. Kompa włączyć nie, grać nie, czytać nie, filmów oglądać nie, nic, zero. Kupiłem książkę i trochę pierdół do zabawy w programowanie AVR – pieniądze wydałem a nie chce mi się bawić. Najchętniej bym zalegał na wyrze i tępo patrzył w sufit. Stos nieprzeczytanej prasy niedługo uformuje mi w domu kolumnę podtrzymującą sufit – a czytać mi się nie chce.
    Pierdziu, potrzebuję chyba pilnej operacji mózgu bo czuję się pusty jak gimnazjalista. Z planów na weekend to chyba pojadę na myjnię, bezmyślne stanie ze szlauchem i polewanie bryczki strumieniami wody wydaje mi się odpowiednie do mojego stanu.

      1. brum75 Czytelnik pierwszej klasy

        @Nitek

        Ale ja mam tak od tygodnia. W sumie grypę miałem to mogłem to najpierw na pochorobowe osłabienie organizmu zrzucić ale tydzień? Teraz siedzę i gapię się na wafelka. Zjadłbym ale to trzeba rękę wyciągnąć, rozpakować, może się czekoladą upieprzę…

        1. Tasioros

          @brum75

          Teraz siedzę i gapię się na wafelka.
          Ujęło mnie to jakoś. Piękne wręcz :)
          Też tak miałem przez dłuższy okres na przełomie roku. Oczywiście po części to przez niewielką ilość słońca i The Dzidzię. Brak witaminy D – zakupiłem sobie w aptece i po kilku dniach faktycznie trochę więcej sił i chęci do działania było. Nie, żeby przeszło całkowicie.

Powrót do artykułu