Pięć szybkich na piątek: powroty do przeszłości

bosman_plama dnia 31 maja, 2019 o 10:24    14 

tyt

Pewnie wszyscy już to wiecie, ale czemu o tym nie porozmawiać? Wygląda na to, że wichry nostalgii nadęły białe kołnierzyki księgowych i uniosły je na morza nostalgii starców. A mniej metaforycznie – ileż czeka nas drżenia, czy ktoś nam nie skopie wspomnień z młodości!

Najpierw dowiedzieliśmy się, że za sprawą Paradoxu dostaniemy Vampire the Masquarade: Bloodlines 2. Przyznam, że do tej wieści podszedłem obojętnie, ponieważ nie bardzo mogę uwierzyć, że ktokolwiek będzie powtórzyć radosne mroczne szaleństwo poprzedniej gry (tak jest, najchętniej grałem Malkavianinem/Malkavianką). Nie napalam się więc. Co najwyżej na to, żeby jeszcze raz przejść grę, którą teraz będziemy pewnie nazywać: „jedynką”.

header

Znacznie bardziej kręci mnie wizja lektury Kajko i Kokosz: Królewska Konna. Jasne, ukazały się już dwa albumy KiK, nazwijmy to: „poChristowe”, ale one stanowiły antologie prac różnych autorów. Tym razem dostajemy pełną historię, niezależny album narysowany przez Sławomira Kiełbusa, którego ponoć sam Christa namaścił na swego następcę, do scenariusza Macieja Kura, którego historie z poprzednich albumów cieszyły się najlepszymi ocenami czytelników. Inaczej niż w przypadku kontynuacji Asterixa, twórcy KiK nie idą w wierne odtwarzanie kreski mistrza. Nie dostaniemy więc tych pysznych, wysmakowanych i ociekających detalami kadrów Christy. Kreska Kiełbusa jest za to dynamiczniejsza. Poczytamy, zobaczymy.

kik1Ostatnią z wieści, jaka gruchnęła prawie że dopiero co, to informacja, że trzeci Baldur powstanie i że – wbrew tajnym plotkom, przekazanym mi kiedyś szeptem w środku nocy w piwnicy służącej za pub dla metali – nie zrobią go ludzie z CD Project, ale Larian Studios odpowiedzialne za Divinity: Original Sin. To, o ile wiem, nadal ploty, bo równie dobrze Belgowie mogą robić po prostu D: OS III, ale sieć już rozgrzały rozmaite spekulacje.

trzy

Co zabawne, najbardziej z tych wszystkich tytułów kręci mnie Kajko i Kokosz. Co może świadczyć o tym, że do reszty zdziecinniałem, bo właśnie z przygodami dzielnych wojów zapoznałem się jako dzieciak, podczas gdy wspomniane gry poznawałem już jako stateczny dwudziestolatek (+/- parę lat). Mimo wszystko i po gry chętnie sięgnę. Co ciekawe, gdy gruchnęły te wszystkie wieści, uprzytomniłem sobie, że w przypadku filmów narzekamy na te wszystkie rimejki i kontynuacje, mrucząc pod nosem, że holiłód nie potrafi zrobić już nic nowego i ciągle powtarza tę samą śpiewkę. A gdy firmy od gier zapowiadają nowe odsłony starych tytułów, znaczna część z nas zaczyna odczuwać zaciekawienie, przebierać niecierpliwie nogami…

A gdy pisałem ten tekścik dowiedziałem się, że nowy CoD będzie nosić tytuł: „Modern Warfare”. Co następne? MoH:AA? Swoją drogą, w takiego Medala pewnie bym zagrał. I wiecie co, nawet zagrałem w zeszłym roku, choć nie przeszedłem całej gry. Ale nieźle się bawiłem zwiedzając stare, znajome lokacje.

Dodaj komentarz



14 myśli nt. „Pięć szybkich na piątek: powroty do przeszłości

  1. maladict

    Nie wydaje mi się, żeby można było tak swobodnie porównywać remaki/sequele/rebooty filmów i gier. IMHO to głównie sprawa postępu technicznego (ech, może kiedyś skończę tekst o XCOM-ie). Np. w przypadku filmów o wiele trudniej osiągnąć żeby główny bohater był ten sam ale lepiej wyglądał.
    A co do Kajka i Kokosza, to zawsze wolałem go bardziej niż Tytusa. Myślę, że głównie przez parasłowiańską przaśność (w pozytywnym znaczeniu) i dyskretne szpile wtykane Systemowi.

    1. bosman_plama Autor tekstu

      @maladict

      Też KiK byli bliżsi memu ośrodkowi przyjemności w mózgu niż Tytus i spółka, chociaż byłem wielkim fanem Tytusów. Ale wojowi trafiali do mnie ciut bardziej. Może dlatego, że u Christy fabuła była (bywała) mniej pretekstowa? A może po prostu smok jednak musiał wygrywać z szympansem?
      Możliwe, że wpływ na to miały i rysunku. Papcio Chmiel potrafił cuda wyczyniać z karykaturą, ale Christa dbał o detale i rysował piękne plansze.

  2. Daimonion

    O, „Kajko i Kokosz” to dla mnie klasa nad klasy. Owszem, lubiłem też Baranowskiego i Pawel, Papcia nieco mniej (choć szanuję wielce), jednak to Christa był dla mnie zawsze królem, bo i pięknie rysował, i cudownie operował moim ulubionym typem humoru, i jeszcze na dodatek umieścił swoje postacie w starej Słowiańszczyźnie. Te komiksy bardziej ukształtowały mój sposób widzenia średniowiecza niż „Krzyżacy” czy cokolwiek innego.
    Wampiry kręcą mnie znacznie mniej, choć jeśli dobrze zrealizują malkaviańskie szaleństwo, będę zadowolony. No i jeśli zrobią jakąś interesującą historię, bo tego oczekuję przede wszystkim. Klimat gotyckiej subkultury mnie odrzuca, ale trudno… Czego się nie przełknie dla dobrej opowieści?
    Baldura nie lubię. Proszę bardzo, linczujcie do woli. Nie lubię i już. Neverwinter lepsze:)
    Faktycznie, żyjemy w epoce rimejków i ributów – czy to oznacza, że nasza dogorywająca dekadencka epoka nie umie już wymyślić nic oryginalnego, tylko pasożytować na legendach przeszłości?:)

      1. Cayden Cailean

        @projan

        No ja Baldura lubię ale tylko tyle. A nwn1 wielbię miłością młodzieńczą co nigdy nie ustanie choć nie ma już sensu. Głównie za muzykę i klimat, fabułę trochę mniej, a świat i npc najbardziej. Do tej pory jak słyszę muzykę z pierwszej części to przypominają mi się niektóre momenty…

      2. michau

        @projan

        Spędziłem nad modułami do Neverwintera kawał młodości, a i kampanie zwiedziłem (te z dodatków nawet dają radę) więc, choć nie pochwalam, to rozumiem.

        A Baldury lubię bardzo, bardzo. Być może niemal tak bardzo jak Bosman Fallouta. :D Zwiedzanie Athkatli i okolic (a więc większość BG2), to jest IMHO wzór tego jak powinien wyglądać fajny, nie nadambitny erpeg. Jeśli Larian dostarczy coś zbliżonego, to mają mój pieniążek.

        1. Daimonion

          @Revant

          Hejterem izometryków jako takich nie jestem, ale też nie padam przed nimi na kolana. Baldura nie lubię głównie za to, że jakoś ta historia mnie kompletnie nie wciąga. Z wielkim trudem zmordowałem jedynkę, ale do dwójki robiłem już ze trzy podejścia i za każdym razem usypiam na etapie wampirów w Amn.
          PS – Tylko nie mów Bosmanowi, że usnąłem też na pierwszym Falloucie ;P

  3. Mnisio

    Ja jak czekam to najbardziej na kontynuacje książek/komiksów. Mniej gier i filmów.
    Wiąże się to głównie z potrzebnym czasem na skonsumowanie dzieła. Komiks to ~1h, książka zazwyczaj <10h.
    Film teoretycznie ~1,5h, ale filmy lubię oglądać z kimś – tu występuje problem jednoczesności. Natomiast gra (oczywiście z tytułów na które bym czekał) to 30-40h.
    Kontynuacja KiK według mnie natomiast wyszła gorzej niż asterixa. Może to kwestia kreski, a może braku większej fabuły w KiK. Zobaczymy jak będzie w tym wypadku.
    Od Kajka bardziej wolałem komiksy Baranowskiego tych kontynuację bym łyknął bez problemu i wołał o więcej, jeśli tylko poziom by nie spadł zbytnio.
    Ogólnie na rynku wychodzi tyle nowości, że ciężko się przebić z czymś nowym, a już znaleźć coś nowego i dobrego to wielka sztuka. Może dlatego kontynuacje mają łatwiej – większa baza czytelników/użytkowników.

    1. furry

      @aryman222

      Ja liczę na to, że z wampirami będzie jak z inną grą ze starych dobrych czasów…

      Kupiłem sobie trochę z głupia frant nowego Preya i wsiąkłem niemożebnie, aż się zastanawiam czy nie napisać tu recenzji. Prey to taki System Shock 3. Nie jestem w stanie skończyć dwójki, nawet z modami, a tu proszę, proszę. Dokładnie tak samo mam z Bloodlines i po cichu liczę, że dwójka wypieści moje oczy, bo mam chyba w głowie jakiś dolny limit wielokątów, które składają się na postać.

Powrót do artykułu