Offca paczy: kiedy wcześnie to falstart?

thesheep dnia 9 października, 2013 o 8:30    91 

gta

Duduś* ma 8 lat i gra w gry. Na liście są i FIFA i Angry Birds, co raczej nie dziwi. W pewnym momencie wyciąga jednak nieco inne pudełko z plecaka, żeby się pochwalić.

Tak się złożyło, że mam ostatnio sporo do czynienia z uczniami szkół podstawowych, głównie klas I – III. Niektóre dzieci są uroczo spokojne, inne nieco bardziej rozbrykane, ale wszystkie lubią opowiadać nowej pani o swoich największych skarbach. Grzecznie kolorują żółte kaczuszki, rozprawiają o królikach i kogutach, a potem mimochodem wspominają o GTA. Liczyć do osiemnastu umieją, ale argument o ograniczeniu wieku na pudełku do nich nie dociera. Duduś przykładowo twierdzi, że musieli tak napisać na opakowaniu, bo krew widać, ale nic tam złego dla dzieci nie ma…

Nie jestem za kompletnym zakazem grania dla młodych, nie zrozumcie mnie źle. Martwi mnie jednak, kiedy widzę po jakie sięgają pozycje. Pewnie to presja rówieśnicza, tylko spodziewałabym się sympatii do złodziejstwa samochodowego raczej po nastolatkach niż po takich młodocianych, co to ledwo litery złożyć umieją.;) Co ośmiolatka pociąga w GTA? I dlaczego rodzice taką grę mu kupili? Czasami mam wrażenie, że dorośli wolą żyć w błogiej nieświadomości tego, co do dziecka z monitora wyziera. Pewnie, nie tylko gry do wieku dostosowywać trzeba, dotyczy to książek, filmów i mnóstwa innych rzeczy. Wydaje mi się tylko, że w obszarze growym nadal panuje wśród rodziców dość szeroko zakrojona niewiedza. Jak myślicie, czy da się coś z tym zrobić? Może zorganizować jakąś akcję uświadamiania? :) A Wy co kupilibyście do grania takim początkującym? W jakim wieku pozwolilibyście na GTA?

Dużo mam pytań i trochę społecznie zaangażowany wyszedł mi tekst, ale przeraziło mnie to, co zobaczyłam w szkole. Bardzo jestem ciekawa reakcji gikzowej społeczności, która jest przecież świadoma blasków i cieni growego uniwersum!

 * Imię celowo zmienione na znaczące. ;)

Dodaj komentarz



91 myśli nt. „Offca paczy: kiedy wcześnie to falstart?

  1. Ulv

    Pociąga pewnie możliwość poczucia się jak dorosły, jazda samochodem, kupowanie broni i te sprawy. Plus to +18 na pudełku, taki owoc zakazany. Inna rzecz, że nie wiem jak się ustosunkować w takiej sytuacji do rodziców, którzy kompletnie nie kontrolują własnego dziecka, ani tego co ono robi w czasie wolnym ;| Jednak na posiadanie potomstwa też powinno być jakieś PEGI, tylko już nie jako system luźnych wskazówek, a faktycznie prawo.

    1. idomes

      @Ulv

      Nie wiem czy w tym przypadku na ośmiolatka działa koncepcja zakazanego owocu. Obstawiam, że wszyscy grają to będzie grał i on, bo fajnie, bo kolorowo, bo strzela i wybucha. W końcu gra aż tak bardzo nie różni się od tego co może zobaczyć na kablówce w tv i to nawet nie wieczorami, tylko na powtórkach jak rodzice jeszcze są w pracy. Próg wrażliwości na przemoc też się obniżył od „naszych” czasów, ile razy przełączę na Cartoon Network trafiam na jakąś bijatykę kung-fu z kosmitami. Jak byłem w tym wieku i starszy kuzyn puszczał mi Kreatora przez okładkę koszmary miałem. Teraz dzieciaki zaprawione w widoku monstrów pewnie by mnie wyśmiały.

      @ bosman
      Ta zmiana w mentalności rodziców objawia się też w drugą stronę. Parę miesięcy temu na serwerze w Team Fortress 2 pojawił się jakiś po głosie sądząc 7-9 latek z… mamą! I od razu się kulturalniej zrobiło „Spaj na plecach psze pani”, te sprawy.

  2. bosman_plama

    Ciekawa jest ta kwestia niewiedzy rodziców. Przecież brzdące z podstawówki to już dzieci ludzi, którzy we własnym dzieciństwie mieli okazję pograć w to i owo i może nawet zobaczyć krew rozbryzgującą się na monitorach. Wydaje się, że powinni dysponować większą świadomością niż, np. moi rodzice. Ale może większość z nich szybko porzuciła granie ulegając presji opartej na przekonaniu, że „granie jest dla dzieci”? W takim razie kupowanie wszystkiego jak leci i pogardliwe traktowanie ograniczeń wiekowych mogłoby stanowić konsekwencje takiego właśnie podejścia. Bo skoro gry powszechnie są dla dzieci, to GTA też, prawda?

    1. thesheep Autor tekstu

      @bosman_plama

      Właśnie, wydaje mi się, że wychodzą z takiego założenia: gry są dla dzieci. Duduś przecież nie wpadł sam na kontrargument o krwi, ktoś mu to powiedział, może starsze rodzeństwo, które raczej nie miało ukończone 18 lat. Zastanawia mnie, czy jest to brak świadomości przez wyparcie problemu, czy też wydaje się rodzicom, że skoro im w dzieciństwie nie zaszkodziło, to tym maluchom też nic się nie stanie. Nie wiem, ale dalej mnie to zasmuca.

      1. urt_sth

        @Nitek

        Wchodzę do sklepiku z używkami wymienić nie działającego Patapona (co ciekawe na starszych wersjach PSP działał a na nowym kastracie Street już nie), szukam i szukam GT po półkach – nie ma, ale paczę driver, to bierę z myślą, że sam też pojeżdżę. Odpalamy w domu a tam takie GTA, oglądam pudełko PEGI 18+, patrzę płytę – 16+. No i klops, bo dzieciak się histeryzuję „obiecałeś, obiecałeś, ale dałeś” etc. Byłem twardy nie mientki. Salomonowo nie zabrałem płyty tylko ustawiłem ograniczenie wiekowe na konsoli.

        PS. Trochę pozwoliłem mu pograć ale pod oczną kontrolą, więc miał ekstra głos nawigacji przypominający że po pieszych się nie jeździ.

        1. Nitek De Kuń

          @urt_sth

          co to daje? Ograniczenie.
          Mam psp, ale nie korzystałem z tego, bo latorośl jeszcze nie cyka. Jednakże kiedyś czas taki przyjdzie i wiedza mi się przyda.

          Swoją drogą niezła hipokryzja. Kto z nas nie cykał w te wszystkie brutalne gierki za młodu, a teraz nie planuje zakazywać. W GTA V grałem po nocach, bo absolutnie nie nadawało się do pokazania.
          Pytanie brzmi czy to przez to, że gry ocierają się o, powiedzmy, fotorealizm czy jest nam po prostu głupio, chociaż kiedyś cięliśmy i rąbaliśmy zbitką pikseli choćby w Moonstone w którym gore było pierwsza klasa! Gdzie ten remake, motyla noga!

          1. urt_sth

            @Nitek

            Konsola ma skalę wiekową (chyba 9 punktową, która mapuje się na ograniczenia wiekowe, w książeczkach jest informacja co odpowiada czemu), gry mają zaszytą ocenę w tej skali. Ustawienie kontroli wiekowej pozwala przy uruchomieniu gier wychodzących po za ograniczenie na konsoli zażądanie PIN’u który ustawiłeś.

  3. vardo

    Jako osoba dopiero od paru lat pełnoletnia mogę powiedzieć, że dla mnie ograniczenia wiekowe praktycznie nie istniały. Jak rodzice czegoś nie chcieli kupić (bo +18) to ratowały piraty. Czy to pożyczone od kumpli czy to ściągnięte przeze mnie. W pierwszego Maxa Payne grałem w wieku lat 12 chyba. A ogólnie moją pierwszą grą był Quake 1, a wtedy szczylem byłem zupełnym. Masakrowałem miasto w GTA 2 i 3 I muszę powiedzieć, że jakoś nie zauważyłem u siebie zwiększonej agresji czy innych objawów psychozy.

    Nie zrozumcie mnie źle. Nie uważam żeby to było coś dobrego. Wiadomo, że każde GTA przesuwa granice coraz bardziej. Co innego było rozjechać kogoś w GTA 2, a co innego torturować w GTA 5. Wydaje mi się, że dużo zależy od osoby. Na mnie gry nie wpłynęły jakoś bardzo, ale na kogoś innego mogą oddziaływać inaczej. Swojemu dziecku, jak już je będę miał, nie pozwolę w takim wieku w to grać ale niestety jak wiadomo zakazy nie zawsze są skuteczne.

  4. powazny_sam

    No dobra ja was trochę zaszokuję, mój syn grał pierwszy raz w GTA w wieku 4-5 :o Za moją zgodą.
    Z tym że była to część 1-wsza ale za to idealnie nadawała się jako gra do „pojeżdżenia samochodzikami”. Młody nie zwracał uwagi na fakt wyrzucania kierowcy… ekhm znaczy kilku pikseli z samochodu a wulgarnych tekstów z oczywistych względów nie rozumiał. Że w grze można strzelać nawet nie wiedział. Przypadkowe przejechanie przechodnia kończyło się interwencją policji (skuteczną) więc zrobiłem z tego aspekt edukacyjny – widzisz zrobiłeś coś złego to pan policjant cię zamknął do więzienia :) Działało.

    1. thesheep Autor tekstu

      @slowman

      Szczerze? Młody pykacz był o wiele bardziej rozkojarzony od kolegi :) Pewnie, na takie zachowanie składa się wiele zmiennych, ale GTA i Battlefield dołożyły swoje. Chodzi mi bardziej o wrażliwość i wystawienie na świat, którego nie muszą jeszcze poznawać w tym wieku. Chcą pojeździć autami? Proszę bardzo, symulatorów jest dużo.

  5. mamrotha

    Napiszę tak: do dziś pamiętam głupią babę, która wpuściła mnie do kina na Obcy, 8-smy pasażer Nostromo, kiedy miałem +/- 11-12lat. Debilka!

    Co do gier i bajek – moje dzieci nie mają dostępu do rzeczy, które przedstawiają światy z rolami i zwyczajami, których nie chcę by się uczyły przyjmować. Nie strzelają do ludzi, nie lubią napojów z bąbelkami, nie uczą się złośliwości. Tyle, że to małe berbecie jeszcze, to i selekcja jest ułatwiona.

    GTV V? IMO > 15l Umówmy się – normalny 15-latek rozróżnia fikcję literacką od rzeczywistości, jeżeli nie rozróżnia to ma problem (i jego otoczenie też)

    1. Ulv

      @mamrotha

      Problem może być w tym, że nagle przestanie ją odróżniać :) Przykład, swego czasu sporo grałem w Riddicka i nagle na widok kratek od klimatyzacji zacząłem mieć wrażenie, że gdzieś je już widziałem (w sensie w realnym świecie, nie wirtualnym). Chwilkę zajęło, ale przyszło oświecenie, no tak, Riddick. Żona grała namiętnie w Syberię i był tam jakiś właz czy klucz w kształcie takiego plusika. Nagle na ulicy zobaczyła coś takiego i pierwszą myślą było wziąć ten klucz i otworzyć, potem przyszło opamiętanie, że zjechały jej się dwa światy. A teraz weź pod uwagę, że jesteśmy jakby nie patrzeć dorośli, jakoś tam psychicznie już ukształtowani, mamy pracę, zajęcia poza pracą (jak pranie np ;) ) i na granie nie mamy aż tak dużo czasu jak młodzi. Dodaj do tego postęp w grafice, która dąży do tego, żeby być coraz bliżej oryginału i granica między fikcją a rzeczywistością robi się coraz cieńsza. Sama przemoc to nie problem, w końcu baśnie braci Grimm, którymi się zaczytywałem w dzieciństwie, ociekały krwią, jak kino klasy B. Problem widzę w tym, że baśnie to baśnie, gra ma na celu(no ok, najczęściej) zatarcie tej granicy i sprawienie wrażenia, że to ty jesteś w świecie wirtualnym :)

  6. urt_sth

    Przypomniała mi się historia z mojej młodości z Doom’em w roli głównej (tym pierwszym oczywiście). U kumpla zwykle się zbieraliśmy bo miał chatę fest, najmocniejszego kompa i własny duży pokój (lokalowo odpowiadał dużym pokojom w blokach).
    Na jakiś czas gościł jakiegoś kuzyna lat 6-7, który komputera chyba wcześniej nie widział. Jak mu zaprezentował Doom’a , to tamten się prawie moczył w nocy.
    Na koniec jak kuzyn wyjeżdżał (po tygodniu lub dwóch) bez problemu siekał wszystko piłą mechaniczną bez drgnięcia powieki.

  7. Kawira

    Ja tu widzę u niektórych odrobinę hipokryzji :P . Za młodu sami graliśmy w Doomy, pierwsze GTA, Moonstone’y i inne esencje czystej brutalności. Ja tam jakoś wyrosłem na człowieka, do tego nikogo nie zakopałem w ogródku. Prawda jest taka, że im bardziej „bezpieczne” i bezstresowe wychowanie tym większa szansa na jakieś odchyły (Prawda znana monarchom z czasów średniowiecza).

    1. Nitek De Kuń

      @Kawira

      o tym właśnie mówiłem http://www.gikz.pl/artykuly/ogloszenia/offca-paczy-kiedy-wczesnie-to-falstart/#comment-51705
      zacytuję się
      Swoją drogą niezła hipokryzja. Kto z nas nie cykał w te wszystkie brutalne gierki za młodu, a teraz nie planuje zakazywać. W GTA V grałem po nocach, bo absolutnie nie nadawało się do pokazania.
      Pytanie brzmi czy to przez to, że gry ocierają się o, powiedzmy, fotorealizm czy jest nam po prostu głupio, chociaż kiedyś cięliśmy i rąbaliśmy zbitką pikseli choćby w Moonstone w którym gore było pierwsza klasa! Gdzie ten remake, motyla noga!

      1. teekay

        @Nitek

        Dlaczego hipokryzja? W pierwszym GTA przejeżdżanie przechodniów to było doświadczenie podobne do zbierania monet w Mario. I tu i tu leciały punkciki na górze ekranu. Z kolei jak widzę filmik, w którym bohater gry miażdży drugiemu czaszkę butem o chodnik, po czym pokazane jest romantyczne ujęcie zmasakrowanej głowy, to aż sam się wzdrygam na ten widok. Już nie mówiąc o tym, że pierwsze części GTA nie były samograjami i nie dało się tak łatwo zwiać policji a schwytanie oznaczało konieczność rozpoczęcia gry od początku. To był jasny sygnał (przynajmniej dla mnie): robisz coś niedobrego (mówiąc w skrócie) – czeka cię za to nieuchronna kara.

        Jak dla mnie forma przedstawienia brutalności w grach na przełomie lat zmieniła się diametralnie. Kiedyś była przerysowana, groteskowa i dosyć odrealniona. Teraz jest dosadna, naturalistyczna, czasem wręcz namacalna. Kiedyś strzelaliśmy głównie do kosmitów, zombie czy innych potworów zza światów, którzy chcą zniszczyć Ziemię i pojmać nasze kobiety. Teraz zaś strzelamy głównie do ludzi w pięknych okolicznościach przyrody i robimy to głównie bez żadnego jasnego celu, głównie dla samej zabawy, albo dlatego bo tak pokazuje nam znacznik na środku ekranu.

        1. Nitek De Kuń

          @teekay

          no, ale jednak rozjeżdżałeś ludziki, a nie zbierałeś monety, wypruwałeś flaki ze stworów w Moonstone, wyrywałeś kręgosłupy w Mortal Kombat, cisnąłeś piłą w DOOMie, kopałeś głowy (powiedz, że nie! w BLOODzie) i pewnie podkładałeś miny przed paradą orkiestry w pierwszym POSTALu.
          W czym to niby było mniej grube niż teraz? Inna forma przez ograniczenia technologiczne, przekaz ten sam.

          1. teekay

            @Nitek

            Kopanie głów w Bloodzie było dla mnie śmieszne. Głównie przez to, że głupie i pozbawione sensu. Groteskowe właśnie. Poza tym biłem tam zombie i inne upiory, które chciały mnie skrzywdzić. To one pierwsze się na mnie rzucały, a ja chciałem tylko wejść do kościółka i się pomodlić. :)
            Jaki jest za to sens pokazania tak brutalnej sceny śmierci jaką opisałem powyżej? Śmierci kogoś kto tak naprawdę nic nie zrobił a jego jedyną winą jest znalezienie się w nieodpowiednim miejscu i czasie?
            Jak już wspomniałem, w starszych grach, wbrew pozorom to nie postać kierowana przez gracza była agresorem. Owszem mordowało się wtedy na potęgę, ale było to działanie głównie w imię osiągnięcia jakiegoś większego celu, np. uratowania świata i ludzkości przed najeźdźcami z kosmosu. Teraz głównie to właśnie bohater gry jest agresorem. Strzelamy się po najróżniejszych zakątkach świata po to tylko żeby zaprowadzić swój jedyny, prawdziwy i słuszny porządek.
            Nie chcę jednak tutaj bronić zaciekle tzw. „starych gier”, bo faktycznie zawierały sporą dawkę przemocy, ale myślę, że jednak nie była ona z reguły tak dosłowna, jak w niektórych grach w czasach obecnych. Do tego postęp technologiczny i co za tym idzie jakość oprawy graficznej i dźwiękowej, mocno poszły do przodu, co na pewno ma wpływ na odbiór przemocy w grach.
            PS. W Moonstone nie grałem, a Postal zawsze wydawał mi się debilną grą, właśnie przez ociekanie niczym nieuzasadnioną przemocą.

            1. slowman

              @teekay

              Ale, jeśli zgodnie z badaniami Bandury widok agresywnego człowieka i agresywnej postaci z kreskówki miały ten sam skutek, to chyba dawna nierealistyczność nie powinna robić takiej różnicy.

              Poza tym z tym graczem-agresorem się chyba zapędziłeś. W GTA IV (V jest mi niestety obca) gracz przypływa jako owieczka i dopiero sytuacja powoduje, że musi zająć się tą branżą. Tak samo jest w różnych CoD-ach, bo motywacja postaci jest zawsze taka, że niesie się wolność.

              A jeśli chodzi o zabijanie kosmitów, to kto wie, czy to nie powoduje rasizmu?:P

              1. teekay

                @slowman

                Tak samo jest w różnych CoD-ach, bo motywacja postaci jest zawsze taka, że niesie się wolność.
                Z tego co wiem, motywacja w Codach zawsze była taka sama – zabić jakiegoś terrorystę na drugim końcu globu. Walka o wyzwolenie innego narodu nie była chyba jakoś specjalnie poruszana, ja przynajmniej tego typu fragmentów nie pamiętam. Żeby oddać honor, to zdaje się, że w jednym Codzie broniliśmy się przed inwazją Ruskich, ale zwykle uczestniczyliśmy w działaniach wojennych, w których to USA była stroną atakującą.

              2. slowman

                @teekay

                W CoD 4 niby USA napada, ale tych złych kolesi, którzy przejmują władzę wykonując egzekucję prezydenta przed kamerami. Są tam jeszcze rosyjscy ultranacjonaliści chcący przywrócić ZSRR, którzy w końcu mają zamiar odpalić głowicę nuklearną i zabić jakieś 41 milionów ludzi. Kto tu jest tym złym?

                Nie wiem jak w innych poza pierwszymi dwoma, gdzie wiadomo kto jest tym złym, ale naprawdę bym się zdziwił, gdyby w którymś była mowa o ropie czy innych diamentach.

        2. Kawira

          @teekay

          W Moonstone nie było żadnej umowności :P . Tam miażdżono głowy, przebijano na wylot, a krew się lała litrami. Odnośnie GTA, to punkciki nie mają zbytnio nic do rzeczy, bo w nowszych GTA poziom przemocy bardziej nie wzrósł, co najwyżej technologia poszła do przodu i dodali cycki.

    2. furry

      @Kawira

      Tyle że u mnie te gry „za młodu” to było już liceum.

      Wcześniej? Nie pamiętam tak brutalnych gier na C64, International Karate? Bruce Lee? Przeciwnicy po naklepaniu (chyba) znikali, nie walali się po podłodze jak w MK2. Może były takie gry, ale albo nie grałem, albo wyparłem.

  8. furry

    Córka na razie nawet kucyków się boi, jak kiedyś obejrzała to nie mogła spać. Choć swoją drogą te kuce są faktycznie nieźle poschizowane, kiedyś latałem po kanałach, przełączyłem w środku filmu i jakieś czarne jednorożce o złych, wilczych oczach waliły w przezroczystą tarczę, czy pole siłowe, rozciągającą się nad krainą kucyków. O, mam.

    Zresztą na razie ma największy fun z oglądania trailerów do Reusa :-) Choć ostatnio jej pokazałem Rayman Legends i jak sroka w kość. Ale kurczę, ta gra jest trudna, nie będę dziecka jeszcze obciążał i tłumaczył działania sześciu czy siedmiu klawiszy na padzie.

    1. amonlb

      @furry

      Rayman Legends jest super! Zainstalowałem mojej narzeczonej bo dawno w nic nie grała (ostatnio Jazz Jack Rabbit 2). Zagrała parę razy i nagle słyszę z fotela obok mnie epitety pod adresem złych potworów, cholernych kolcy i powalonej planszy…. pomyślałem że jej pomogę. Podpiąłem pada i teraz gramy codziennie we dwoje. A myślałem że nigdy nie nakłonię jej do zagrania w coś ze mną.

        1. amonlb

          @furry

          Myślę że warto spróbować. Gra się świetnie. Niektóre poziomy są genialne mają świetną muzykę i baaardzo duży fun factor. Ostrzegam bo są takie mapki, których druga połowa może nie dać rady przejść ze względu na dynamizm np. ucieczka przed ogrem jest trudna bo wymaga świetnego zgrania i u mnie skończyło się chwilowym fochem i „holowaniem” jej do końca. Fajnie że można odblokować postać dziewczynki z mieczem i skórki przechodząc dodatkowe poziomy teraz nowe ubranie to dla niej priorytet i jak tylko pojawi się taka mapa musimy ją przejść.
          Polecam mapę Mariachi, w której skacze się w rytm muzyki.

            1. amonlb

              @furry

              A widzisz bo ja swojej niczego nie chciałem pokazać bo to nie działało już wcześniej. Po prostu w wolnej chwili zainstalowałem grę na jej laptopie i powiedziałem że jak będzie się nudziła to niech sobie włączy i zobaczy co to. Włączyła raz w wolnej chwili i teraz odpala „chociaż na godzinkę” pierwszy raz widziałem jak się u kogoś rozwija syndrom tylko jednej tury w tym przypadku jednej mapy.

  9. amonlb

    Co do tematu to grałem we wszystko jako dziecko. Pierwsze gry na amigę czy wcześniej atari i tak nie powodowały efektów ubocznych. Frogger, Prehistoric i inne gry były przyjazne, a doom, quake, wolfenstain i inne nie robiły już na mnie wrażenia po kilku latach grania. To były po prostu kolejne pozycje do zagrania. Moi rodzice nigdy nie interweniowali w sprawie treści walących z monitora chociaż Larrego przechodziłem po kryjomu :D . Mimo to myślę że jest teraz tak dużo gier dla dzieci że nie ma sensu zbyt wcześnie karmić ich pozycjami w stylu GTA.

  10. projan

    Każdy kto bije swoje dzieci mówi „ja byłem bity i wyrosłem na porządnego człowieka”. Tutaj „ja masakrowałem w grach ludzi i nic mi nie jest”. Czy wszystko co my przeżyliśmy jest dobre? Potraficie spojrzeć krytycznie na siebie? Chyba macie poczucie faktu, że bicie dziecka wynika z bezsilności rodzica i jest jego porażką, tak samo jak faktu, że dziecku, które kształtuje swoje emocjonalne wnętrze i uczy się życia nie dajemy gier, nie pokazujemy filmów w których są sceny okrucieństwa.

    1. urt_sth

      @projan

      Do kształtowania emocji wystarczy pokazać wiadomości z kilku kanałów i zestawić to z relacją ratownika medycznego (patrz przypadek wypadku na przejeździe kolejowym pod Żyrardowem).
      Nie trzeba od razu dawać GTAV i 10 minut tortur siedmiolatkowi.

      PS. Sashę też pokażesz dzieciom aby mogły świadomie kształtować swój rozwój emocjonalny?

    2. teekay

      @projan

      Generalnie rozumiem co chciałeś przekazać, ale naprawdę porównałeś przemoc w rodzinie do grania?
      dziecku, które kształtuje swoje emocjonalne wnętrze i uczy się życia nie dajemy gier, nie pokazujemy filmów w których są sceny okrucieństwa.
      Właściwie dlaczego nie? W Star Wars są sceny okrucieństwa. Nie wspominając o Biblii.
      Dlaczego porażką rodzicielską jest pokazanie okrucieństwa, które w ostatecznym rozrachunku zostaje napiętnowane i ukarane w jakiś sposób?
      Chyba, że uważasz, że gry ociekają bezsensowną przemocą, wtedy tylko współczuć, że grasz tylko w takie gry. ;)

      1. projan

        @teekay

        Nie porównywałem przemocy w rodzinie do grania. Czytaj ze zrozumieniem. Mówiłem o stanie umysłu dorosłych.

        Wypowiedziałem się ogólnie, chodziło mi oczywiście o bezsensowną przemoc i okrucieństwo dla samego faktu.

        Stary Testament jest hardcorowy. Nie czytam go dzieciom. :)
        I mam problem z Andersenem.

  11. Siemion

    Ja tutaj dodam swoje trzy grosze w tym kontekście, trochę powiązane z tematem: z widzenia i słyszenia wiem, że w bardzo wielu podstawówkach komputery zawierają takie wesołe gierki jak np. GTA (zwykle II, ale znam też przypadek, że dostało się na nie Vice City) i, uwaga, Manhunt. Wydaje mi się, że to jest kolejny aspekt problemu… no bo komu będzie się chciało sprawdzać co jest na komputerach w sali od infy (i co robi dzieciarnia).

    Post nie na temat: czy jest tu jakiś dinozaur, który jeszcze ma Original War? Kupiłem sobie po 3-letnim odstawieniu i w sumie pograłbym z kimś, kto nie spuści mi łomotu w 5 minut…

  12. Beti

    8 letnie dzieci powinny grać w gry dla 8 letnich dzieci.
    Byłam świadkiem jak zachowywały się dzieci, które grały w gry dla starszaków jak i oglądały bajki dla starszaków. Jedne reagowały agresją, płaczem i moczeniem się w nocy, drugie strachem, płaczem i moczeniem się w nocy.
    Kiedyś nawet, kiedy w domu nie było prądu i zapadła ciemność, dziewczynka (wtedy 5 letnia) strasznie panikowała, kiedy patrzyła się w otwarte drzwi z których ziała ciemność drugiego pokoju. Nie była to zwykła panika. Była to masakryczna panika. Dziecko telepało się i krzyczało. Cóż… rodzice pozwalali jej oglądać co tylko chciała. Opowiadała mi czego najbardziej boi się z bajek, które oglądała. Ciężko było jej wytłumaczyć, że to tylko bajka i tych strasznych potworów nie ma w rzeczywistości.
    To samo z chłopcem, który miał 7 lat i grał w gry brata. Podobne zachowanie.

    Nikt mi nie wmówi, że taki zakaz jest bzdurą.

      1. Beti

        @urt_sth

        Rodzice często nie są tego świadomi. W momencie, kiedy uświadomi im się to przeważnie reagują.
        Wiecie co jest ciekawostką? Dzieci z bogatych rodzin nie doświadczały zmian, mimo że rodzice byli informowani o ich stanie i jego przyczynie.
        Dziecko na które się krzyczy, szarpie, bije podobnie reaguje.

          1. Beti

            @slowman

            Wiedziałam, że ktoś napisze o rodzinach „biedaków”., bo jakże by mogło być inaczej?
            „Bogacze” mają to do siebie, że interesy przekładają nad dobro rodzinne. Mówię tu o rodzinach, o których wspomniałam wyżej. Najważniejsze były spotkania biznesowe, wyjazdy biznesowe niż spędzanie czasu z dzieckiem. Nawet kiedy robili biuro u siebie w domu, to i tak dziecko szło w odstawkę. Każdą nieobecność próbowali „odkupić” kupując dziecku coraz to nowsze zabawki i spełniając wszystkie jego zachcianki. Kiedy sytuacja wymagała większego skupienia się na dziecku…. cóż… skupienie trwało góra dwa dni.

            Czy się poprawiło dzieciom? Nie wiem o wszystkich, ale dziewczynce nie poprawiło się. Obecnie ma 10 lat i takie same reakcje.

            1. slowman

              @Beti

              Chciałem w prosty sposób chciałem nazwać grupę kontrolną, która zmieniła stosunek do przemocy.

              A było tak blisko, żebym mógł uznać za przekonującą a tak to trudno uznać, że to nie ma to wszystko związku z czymś innym, np. niezaspokojoną potrzebą bezpieczeństwa.

  13. brum75 Czytelnik pierwszej klasy

    A propos gier kiedyś: bohater gry mojego dzieciństwa którego mam w awatarze jednak nieco inaczej wygląda niż Trevor. I fakt gościu też był świrem bo gdy znalazł w labiryncie miecz to rzucał się w obłędzie na pająka i walczył tak długo aż oręż połamał (bo po każdej walce musiałem znaleźć nowy) ale chyba jednak wyglądało to nieco mniej dosłownie niż dziś :) Więc to że sami graliśmy w brutalne gry a teraz odmawiamy tej przyjemności dzieciom… Chyba nas ten postęp (nieco) usprawiedliwia.
    Ja dziecka nie mam – ale gdybym miał to bym jednak gry dozował. Telewizję i inne tego typu atrakcje też.
    Z drugiej strony: nas było łatwiej wychować. Świat nie miał tylu pokus. Telewizja? Dwa czarnobiałe programy na krzyż, do południa wypełnione Telewizyjnym Technikum Rolniczym… Gry? Jak na załączonym obrazku. Zabawki w sklepach? Taaa…
    Filmy na video? Końcówka lat 80, już nieco starszy byłem a do tego jakość piątej kopii odtwarzanej na jakimś dziwnym sprzęcie powodowała że obrazki były nieco odrealnione jednak :) Docierało do nas znacznie mniej bodźców jednak. Teraz nawet klocki świecą i wydają dźwięki…

  14. towarzysz

    Do gimbazjum to taki dzieciaszek w GTA nie widzi nic innego jak rozbijanie się samochodem, więc o masakry w podstawówkach rodem z USiA raczej nie ma co się martwić. Gorzej jak na przejściu dla pieszych podejdzie do stojącego pana w BWM i każe mu z niego wypierda!@# :P

Powrót do artykułu