Na szybko – Mój przyjaciel droid

thesheep dnia 14 maja, 2013 o 15:01    40 

46341661b287a33b63cd0f66c84da6bb_XL

W tym tygodniu jestem Padawanem i terapeutką.

Czyli nadrabiam zaległości w RPG, przedzierając się przez masy tekstu w pierwszej odsłonie KotOR. Gram kobietą i w sumie dobrze się składa, bo terapia grupowa jakoś naturalnie wychodzi w takiej konfiguracji. Ze wszystkimi członkami mojej drużyny muszę rozmawiać, niby sami chcą, ale za każdym razem brzmi to jak wyciąganie za uszy. Zwłaszcza w przypadku Cartha, który nie ufa własnemu cieniowi. Podobno ma być on moim potencjalnym obiektem uczuć/pożądania, ale chwilowo jest zbyt najeżony. Bastila natomiast gada jak najęta, chociaż może dzięki temu zaczyna powoli z niej wychodzić prawdziwy człowiek. W naszej wesołej kompanii jest też Mission, naburmuszona nastolatka, która lubi prowokować wszystkich, nie wyłączając swego przyjaciela Big Z. Na szczęście Wookie nie ma potrzeby dzielenia się swoimi problemami jak bardziej, hmmm, ludzcy członkowie załogi. Brakowało mi jednak kogoś w miarę stabilnego emocjonalnie jako partnera do rozmowy. Canderous i Juhani raczej nie spełnili moich oczekiwań i mimo całej sympatii do T3-M4, prawie straciłam nadzieję. Wtem! Na scenę wkroczył HK-47 a.k.a. meatbag blaster :)

 

232ab.jpg

 

Jak promyk słońca. Jak ta długo oczekiwana wiosna. Jego poglądy na życie są bardzo odświeżające, natomiast historia, którą ma do opowiedzenia – pełna zaskoczeń. Nie wiem, czy mogę go rzeczywiście nazwać przyjacielem, ale bez wątpienia jest najciekawszym kompanem, jakiego do tej pory miałam. Widzę, że jest po Ciemnej Stronie Mocy, więc dość łatwo mogę się domyślić, do kogo tak naprawdę należy. Jednak nie ujawniajcie, proszę, bo jeszcze nie skończyłam gry i jak do tej pory jest zabawnie. Zostawiam Was więc z tym cytatem, który może być inspiracją do rozmyślań nad esencją pracy tłumacza:

 

'Translation: 2% probability that the miniature organic is simply looking for trouble and needs to be blasted. That may be wishful thinking on my part, master.''

 

Macie swoje ulubione mądrości tego asasyna? A może inne postaci z uniwersum Gwiezdnych Wojen przykuły Waszą uwagę? Niekoniecznie jako źródło cytatów, ale sympatii w grze, filmie, czy innej produkcji?

Dodaj komentarz



40 myśli nt. „Na szybko – Mój przyjaciel droid

  1. bosman_plama

    HK47 to jedna z najfajniejszych postaci, jakie można spotkać w grach i chyba jedna z najfajniejszych, jakie można spotkać w całym uniwersum SW. Mistrzostwo, do którego twórcom z Bioware już nigdy nie udało się choćby zbliżyć. A sceny, w których „odrabia pańszczyznę” jako tłumacz to perełki.

    Przy okazji – trudno byłoby chyba odpowiednio pokazać taką postać np. w filmie. Oczywiście, dałoby się to zrobić – zamiast długich pogaduszek, wciśnięto by HK47 w dwie sceny dialogowe, poza tym dodano by mu parę sarkastycznych uwag w trakcie strzelanin i tyle. Chyba, że film kręciłby Tarantino. Wtedy całość składałaby się z rozmów z HK47 przerywanych masakrami.
    Z kolei w literaturze podobne do gry nagromadzenie dialogów prowadzących tylko do frajdy z przestawania z postacią stanowiłoby błąd w sztuce, bo nawet Sapkowski nie zniósłby tylu dialogów opartych, tak naprawdę, na jednym gagu. HK47 jest istotą stworzoną dla gier i być może tylko w nich rozwijającą pełnię swych możliwości.

  2. Makbeton

    kurde bele fure dzisiaj sprzedaje , zasadniczo to nawet nie wiem czy ja sprzedam bo mechanik po przegladzie stwierdzil ze trzeba ja zbudowac od nowa , a koles ktory dzwonil z pytaniem w jakim jest stanie dostal odpowiedz „paaaaaaaaaaaanie niemiec plakal jak sprzedawal” hehehe

  3. Tasioros

    Miałem przyjemność grać jedynie w Kotor II, ale jedynki już chyba nie ogram, tym bardziej, że znam jej największą tajemnicę. Ale HK47 w dwójce też był i faktycznie rozmowy z nim były ciekawe. Jednak już parę lat minęło i wiele nie pamiętam. Wiem tyle, że za część trzecią bym się nie obraził, gdyby dorównywała poprzedniczkom.

  4. brum75 Czytelnik pierwszej klasy

    Hm. W sumie to ja w tym KOTORze gdzieś kiedyś utknąłem i nie ruszyłem dalej.
    A teraz, jako że mieszkam poza domem, nie mam kompa a tylko lapka. A przeca ten KOTOR na lapku by ruszył. Gdy więc dodamy jedno do drugiego. Może spróbować powalczyć znowu, tyle że chyba od początku trzeba bo za skarby nie pamiętam o co tam chodziło.

      1. MusialemToPowiedziec

        @thesheep

        AFAIK, ostatnia historia nie wskaże jego pierwszego właściciela. Uwaga, żeby ją odblokować musisz to zrobić przed znalezieniem przedostatniej Gwiezdnej Mapy.
        Po tym zdarzeniu odblokowuje mu się główna pamięć, dowiadujemy się kto był pierwszym meatbagiem, ale jednocześnie tracimy możliwość zreperowania, przez co traci się bonusy. AFAIK, aby całkowicie go zreperować, trzeba mieć w sumie 17 punków w reparacji, razem z bonusami od przedmiotów.

        1. thesheep Autor tekstu

          @MusialemToPowiedziec

          O, dzięki za radę. Mam już chyba 16, więc przy następnym poziomie muszę pamiętać o dodaniu punktów :D Domyślam się, że kogoś spotkamy, bo hint – stymulator zewnętrzny – był dość oczywisty. Zresztą bawi mnie to powtarzanie ważnych informacji, bo nawet jak się na chwilę wyłączę, to i tak wiadomo, co mam zrobić. Świetna gra, bardzo dopracowana, zwłaszcza muzycznie. Każda planeta ma swój temat, podobnie sekwencje walki. Przyjemnie widzieć, że ktoś się postarał.

  5. Matelan

    Ech KOTOR… ostatnio naszła mnie na niego ochota. Zrobiłem sobie 3 dni wolnego od uczelni i gra sie sama przeszła. Tylko jak zwykle się na Kashyyyk przemęczyłem. Chyba najnudniejsza planeta nie ma co. A moj skład był standardowy: Ja napierdzielajacy mocą, że aż strach, hk z blasterem losowa Jedi + 2 losowa Jedi wymienialna na człowieka z misją na danej planecie. Ech życie mrocznego jedi jest takie piękne ;)

    1. thesheep Autor tekstu

      @Matelan

      Ja gram totalną świętoszką, ale wymaga to ogromnych pokładów cierpliwości. Na Kashyyk są te ropusze małpy, których rechot wyprowadza mnie z równowagi. Wystrzelałabym to wszystko do nogi, ale z ciężkim sercem wybrałam pokojowe rozwiązanie. Szczerze mówiąc, kwestie ciemnej strony są takie trochę buraczane, bez finezji, więc chyba się nie skuszę na przejście drugi raz :D

          1. bosman_plama

            @thesheep

            Popieram przedmówcę. Tym bardziej, że Mass Effect bezpośrednio po KotORach może szczególnie nie smakować – bo to to samo, tylko gorzej. Lepiej zrobić sobie przerwę, zagrać po drodze w coś mocno innego, a dopiero po tym wrócić w kosmos i zdziwić się jak Bioware nazywa regres w cRPG postępem:P.

  6. KWX

    Hehehe…no proszę, jak można się zaskoczyć i „dowartościować”. Już się przyzwyczaiłem, że nie ogarnąłem w swoim życiu wielu gier uznawanych za klasykę, ale nie przyszłoby do głowy, że można nie znać KotORa – gry, w którą grałem setki godzin i w moim prywatnym rankingu gier, które zrobiły na mnie największe wrażenie w cały życiu, plasuje się w ścisłym TOP 3. A tu proszę, niektórzy mogą odkrywać ten niesamowity świat Starej Republiki dopiero w Roku Pańskim 2013. Heh, też chciałbym zagrać w KotORa „na świeżo”, chłonąc ten klimat i historię całkowicie na nowo…;)

Powrót do artykułu