Na szybko – czego brak grom fantasy

bosman_plama dnia 25 grudnia, 2012 o 8:16    19 

3d9d200e77520aff5d4ca2a5d7f84097_XL

Święta – czas, który sprzyja refleksji (podobno) i obżarstwu (na pewno). Czas, kiedy odtwarzamy, świadomie lub nie, rytuały pochodzące z zamierzchłych przeszłości. 

Możemy je błędnie identyfikować i nazywać zapominając np., że dodatkowe danie przy wigilijym stole nasi przodkowie zostawiali nie dla jakichś zagubionych wędrowców, ale dla umarłych; nie wierzymy, że sianko schowane pod obrus magicznie przemieni się w lekarstwo na większość chorób. I tak robimy to, co robili nasi dziadkowie, babcie i ich dziadkowie itd. Bo nasz świat, choć trudno na codzień spotkać w nim magię, jest pełen starożytnych rytuałów. Wydawałoby się, że światy pełne bogów i działającej magii tym bardziej powinny takie być, prawda? A figę!

 

Światy fantasy gier komputerowych są tak naprawdę puste. Ilebyśmy się nie nagadali o wspaniale wykreowanych światach i takich tam, tak naprawdę nie ma w nich tej najbardziej podstawowej dla naszej przeszłości rzeczy – rytuałów. W grach fantasy (nie tylko cRPG) nikt nie obchodzi żądnych świąt, choć o rozmaitych bogów można się w tych grach niemal potknąć. Nikt nie stosuje rytuałów, które mogłyby zabezpieczać przed niebezpieczeństwem (temu zazwyczaj służyły rytuały naszym przodkom, świat wierzeń pierwotnych i – później ludowych – to jedno wielkie magiczne pole minowe, na którym demony tylko czekają na nasz niebaczny krok), kapłani w grach mogą bawić się w filozofów albo magów, ale jeszcze nie widziałem, by któryś próbował zachowywać się naprawdę jak kapłan – odprawił nabożeństwo, wykonał jakieś rytualne gesty, czy coś w tym guście. W Baldurd Gate 2 przynajmniej znalazła się sekta szykująca się do rytuału i starająca się nawracać ludzi na ulicach. Jedyny rytuał z prawdziwego zdarzenia, nie związany z przywołaniem wielkiego demona, ale zwykły, powszedni, dotyczący ludzi, trafił mi się w… Fallout2, gdy przespałem się z wieśniaczką i przydybany przez jej ojca musialem wziąć ślub (albo wystrzelać całą wioskę). 

 

Oczywiście – łatwo wytłumaczyć czemu tak się dzieje. Nie tylko na codzień przykładamy do świąt i rytuałów coraz mniejszą wagę. Także pisarze fantasy, z których dokonań twórcy gier czerpią natchnienie, niespecjalnie przejmują się rytuałami, o ile nie wiążą się one ze złożeniem w ofierze jakiejś dziewicy, którą bohater mógłby uratować, a potem ostatecznie zabezpieczyć przed podobnym niebezpieczeństwem.

Niemniej, dopóki się to nie zmieni, światy fantasy nie wyjdą poza ramy mniej lub bardziej ładnych ale pustych dekoracji.

I tak właśnie pomyślałem o grach w kontekście Świąt.

 

Choć pomyślałem jeszcze o czymś. O jeszcze większym wybrakowaniu gier fantasy.

Istnieje pewna ważna reguła dotycząca opowieści o wielkich przygodach. Pamiętał o niej Tolkien, pamiętał Goscinny, pamiętał i Christa. I wielu innych twórców również o niej pamiętało, a nie pamięta żaden, o ile wiem, z twórców gier fantasy.

Bez niej nie czuję – prawie – satysfakcji z ukończenia gier. Pokonuję smoki i demony, ratuję świat i nie mam z tego prawie nic, poza paroma tysiącami punktów doświadczenia i stosami szmelcu w ekwipunku. Prawda, nie uświadomiłbym sobie tego wybrakowania, gdyby nie Święta.

Gdzie, na wszystkich bogów, jest moja końcowa uczta???

konuczt.jpg

 

ps. Przepraszam za spóźnienie z NS. Ja zaspałem, nitek (jego wina!!!) mi nie przypomniał (zwykle przypomina). Po cichu liczę na to, że nikt tu dziś nie zaglądnie:).

Dodaj komentarz



19 myśli nt. „Na szybko – czego brak grom fantasy

  1. MusialemToPowiedziec

    Uczty na koniec RPGow nie ma, bo nie pasuja do glownego bohatera „przecietnego cRPGa” – ktory jest totalnym odludkiem, niezwiazanym z zadnym miejscem ani osobami. Choc w kilku grach mozna dostac cos „close enough”.
    Np. w Dragon Age (tylko nie wiem, czy to juz w samej grze bylo i mod rozwijal, czy mod sam wszystko stworzyl) mozna bylo na zakonczenie ozeniac Aliska z nasza babka.

  2. teekay

    Chyba w każdej grze Piranha Bytes jest ktoś kto odprawia modły/nabożeństwa albo robi coś związanego z jakimś rytuałem. Występuje to w dwóch pierwszych Gothicach, w Risenie raczej też. W Morrowindzie z kolei można zostać pielgrzymem i odkrywać różne kapliczki żeby się przy nich modlić. Jak dla mnie motywy religijne w grach fantasy są wystarczająco dobrze nakreślone (wystarczająco jak na moje potrzeby ;p). A że czas akcji tego typu gier nie pokrywa się z jakimś świętem religijnym? Równie dobrze można by było zarzucić, że nigdy nie ma przedstawionych dni targowych, albo typowych festynów, które wydaje mi się powinny potencjalnie pojawiać się częściej niż typowe święta religijne.
    Generalnie wszystko zależy od produkcji. W Gothicach większe nasilenie spraw związanych z rytuałami byłoby uzasadnione. W końcu cała fabuła kręci się wokół walki z siłami nieczystymi, demonami, więc boska interwencja jest niezbędna. Z kolei w takim Wiedźminie drugim, w którym cała historia dotyczy bardzo przyziemnych spraw, gdzie w grę wchodzi przede wszystkim polityka, szczerze mówiąc jakieś religijne święta byłyby ostatnią rzeczą o której bym pomyślał.

    1. bosman_plama Autor tekstu

      @teekay

      Słusznie! Dni targowe też powinny być! Albo imprezy z okazji urodzin króla itp. Bo, niestety, bez takich wydarzeń światy gier fantasy pozostają ubogie. Nie wszystkim to szkodzi, ale tym, które aspirują do „epickości” i owszem.

      Kiedyś, dawno dawno temu, w odległym miesięczniku, Dukaj zarzucał fantasy, że nie ma w nim religii (dopiero teraz mi się to przypomniało), bo religia w fantasy to tylko trochę inna magia. Akurat w literaturze tak źle z tym nie jest, ale w grach i owszem.

      Np. w przywoływanym pierwszym Dragon Age nadciąga armia ciemności z arcydemonem (takim odpowiednikiem antychrysta) na czele. Czy ktoś wpada w zapał religijny, modli się itp.? Bynajmniej, wszyscy podchodzą do sprawy na wskroś racjonalnie. Jak bardzo prawdopodobne jest takie zachowanie można ocenić przyglądając się zachowaniu w naszym wiecie przed 21 grudnia. Prawie wszyscy na świecie żyli kalendarzem dawno wymarłej kultury i religii.

      1. teekay

        @mokraTrawa

        Kurde, też miałem wrażenie, że gdzieś już czytałem coś w podobnym stylu. ;p A może po prostu sam podświadomie chciałbym być kimś innym i rozpatrywałem podobne możliwości, „jakby to było gdyby”? Hmm. W każdym razie na pewno kawałek dobrego czytania, choć myślę, że poprzednie opowiada były trochę lepiej napisane.

Powrót do artykułu