Nasze gry roku 2012 cz.3

Nitek dnia 11 stycznia, 2013 o 17:01    53 

75505b88ea9e360c587f56225dfdb627_XL

Rok 2012 zamykają Aryman i robiący flaszeczkę Kangur z Yerzem.

aryman.jpg aryman222

2012 to rok znakomitych FPSów. Takich, co do jakości których nie miałem żadnych wątpliwości (DLC do BF3, Borderlands 2), zupełnych niespodzianek (Natural Selection 2) oraz innych doskonałych tytułów, w które jeszcze nie zagrałem (Far Cry 3), m.in z powodu gier wcześniej wymienionych. Jako wielki (1,9 m…) fan strategii też nie mam powodów do narzekań. Cóż z tego, że strategia roku – Crusader Kings 2 – jest strasznie powtarzalna (po każdej śmierci króla wybucha wojna domowa o schedę po nim. Ile w tym realizmu, prawdy historycznej?), skoro wciąż wychodzą nowe mody do EU III, M&B, HoI III? Znowu tygodnie z życia wycięło mi przeprowadzanie kolejnych operacji "Barbarossa". Właśnie przez ciągłe grzebanie w "growej przeszłości", mam zaległości w "growej teraźniejszości". Wydawcy gier nie pochwaliliby takiego podejścia…

2012 to również rok ofensywy jasnej strony mocy. Dzięki Kickstarterowi gracze sfinansowali kilka niesamowicie zapowiadających się projektów. Jako dowodzi przykład FTL – są ludzie z pomysłami, które gracze pokochają, jeśli tylko ktoś da szansę na ich realizację. Ciemna strona mocy cofnęła się, ale nie daje za wygraną: wciąż widzimy miliony bzdurnych DLC, słabe porty z konsol i hajpowanie słabiutkich produkcji (Darksiders II…). Jednak nie ma co rozpaczać – z roku na rok otrzymujemy coraz więcej gier; tytułów dużych i małych, "odgrzewanych kotletów", ale i świeżych pomysłów. W tej masie rozmaitości każdy znajdzie coś dla siebie. Nie ma gracza, który by powiedział, że nie ma w co grać.

 

natural_selection_2_6.jpg

 

s2892.jpg s2892 zwany Kangurem

jak dla mnie grą przelomu 2012/13 – Saper – bo to klasyka klasyk, zawsze dostepny czy do pod windowsa / linuxa czy na mobilach. I jak nie ma mozliwosci grac w co innego to zawsze on zostaje i nie
trzeba sie przebijac przez instrukcje.
 

1255955557.jpg

 

yerz.jpg Yerz

Rok 2012 zaczął się w moim przypadku od Battlefielda 3-ciego. Paręset godzin spędzonych, niesamowite sytuacje, gagi i pogadanki na TS-ie podczas rozwałki. Sentyment pozostał, aczkolwiek chwyt na Premium mi się nie podobał i grę porzuciłem na czas jakiś. Czekałem ma zapowiedzianą 5 lat temu kontynuację MMORPG. Guild Wars 2 przyszedł w sierpniu i pochłonął do końca roku jeszcze więcej godzin niż BF3. Obudziło się zamiłowanie do wspólnych przygód, wspólnej eksploracji ogromnego świata, zdobywanie nowego lootu, gier PVP w ścisłym gronie itp itd. Te wszystkie atrakcje, które powodują.że gry MMORPG stały się narkotykiem, pochłaniaczem zbyt dużej ilości czasu, ciemiężycielem związków międzyludzkich i niszczycielem ogólnopojętych norm społecznych. Nie dla wszystkich oczywiście muszą one tak wyglądać i w moim przypadku część z tych rzeczy na szczęście nie miała miejsca. Jednak czas jaki miło spędziłem w GW2 , pozwala mi na umieszczenie tej gry na drugim miejscu tytułów roku 2012. Absolutnym zaskoczeniem, które nie zajęło mi może tyle czasu co powyższe tytuły a jednak sprawiło masę radości. Przeżycie, które pozwoliło, wprawdzie w wirtualny sposób, dosięgnąć marzeń. Wypełniło organizm ogromnymi dawkami adrenaliny. W grudniu były wieczory i weekendy, które były najlepszymi wakacjami ever. Far Cry 3. Wiele dobrych słów już padło i nie potrzeba ich powtarzać. Teraz grę napędzają moderzy, którzy starają się ją na swój sposób doskonalić. Społeczności zgromadzonej wokół tego tytułu oczywiście się to podoba i gra jeszcze żyje. Grę ukończyłem, i kolejne podejście planuję, ale wpierw musi nastąpić wymiana sprzętu.

Cały rok był pełen niespodzianek i nie był rokiem złym. Zarówno dla branży jak i dla mnie osobiście. Ale osobiste sprawy pozostawmy na bloga. Mam nadzieję, że ruszy w 2013r.

Rozczarowanie…

Było ich parę w minionym roku. Te większe odbiły się głośny echem wśród gamerów, te mniejsze zostały tylko wspomniane na forach.
Dla mnie tą grą, która nie sprostała swojemu gatunkowi, która to pierwszą radość z rozgrywki zamieniła w rzekę nudności i zniechęcenia jest Darksiders 2. Ja wiem, że slashery sa specyficzne. Ale gracz przenoszony w nowe rejony oczekuje nowych wyzwań. Nowych modeli przeciwników , znacznie różniących się od tych, których trupy gęsto ścielą ścieżkę za plecami bohatera. Nie mam już ochoty biegać. I szukać czegoś co w danej krainie zostało zgubione, rozbite na części i schowane. Być może zbyt mało grałem. Ale te 15h i ciągła powtarzalność, głównego wątku wypaliły we mnie dalszą chęć do gry.

W nowym roku z niecierpliwością oczekuję restartu Devil May Cry. Jest to moja ulubiona seria. Ograłem demo, wcale nie uważam iż główny bohater jest zbyt EMO ani cool. Próbka jest wulgarna, comba na przeciwnikach miło wchodzą. Mowa o wersji na Xboxa 360 Zdecydowanie miałbym już preorder gdybym kasy nie przepuścił na inna pasję, która to zbudziła się z letargu w końcówce 2012 roku.
Magic: The Gathering. Z tym wiążę plany na przyszłość. Turnieje, gra towarzyska, kolekcjonowanie. Czas pokaże, ale póki co bawię się świetnie i mam nadzieję dołączyć niebawem do wrocławskiej sceny "Magicowców".
Jak widać pielęgnuje w sobie geeka, czego i wam Gikzowcy życzę!

 

far_cry_3_7.jpg

Dodaj komentarz



53 myśli nt. „Nasze gry roku 2012 cz.3

      1. aryman222

        @mokraTrawa

        ale i tak rozwinę :P grałem tylko i wyłącznie Polską, więc może są jakieś narody, które inaczej traktują zmianę władzy. w Królestwie Polskim, to po każdej (no, może 95%) śmierci króla jakiś gołodupiec ze Śląska, czy Pomorza uznawał, ze on się lepiej nadaje… wtf? – się pytam :)

          1. Nitek Autor tekstu De Kuń

            @mokraTrawa

            musiałem zamotać komentarzami, bo tam się skończyły :)

            no Myth był mega. tam były krasnoludy z minami i wtedy atakujące zombie były wszędzie na mapie ;D

            to może ja większych bitew nie widziałem? ekonomia szybko mnie wykańcza, a i na easy gram… pamiętaj, że nie umiem.

            1. mokraTrawa

              @Nitek

              Ja przeszedłem na jakiś wyższy. Na początku na łatwym też mnie ekonomia niszczyła, ale ograłem się (na samej mapie grałem bez bitew) i teraz jest luźno.
              Większe bitwy to mam na myśli armia na maxa w pionku na drugą podobnej wielkości, ich jeszcze nie ogarniam do końca. Ale gram dopiero na nowym kompie 5 godzinę :P

        1. gunar

          @aryman222

          Bo Polska na początku gry ma takie prawa dziedziczenia ustanowione, że każdy z synów króla coś dziedziczy i państwo się rozpada. Wojny domowe to efekt spisków innych postaci. Im słabszy następca tym większa szansa na wojnę domową. Trzeba kontrolować najbardziej groźnych rywali i usuwać. :) Zresztą całkiem zgodnie z historią.
          Ale faktycznie dziedziczenie to newralgiczny moment rozgrywki. Dzięki temu nie ma sytuacji jak EU3, że od pewnego momentu nikt nam nie podskoczy. A tak przy okazji mam wrażenie, że niezbyt wsiąkłeś w rozgrywkę, bo jest całe multum czynników, które sprawiają, że sukcesja przebiega gładko. W sumie jak się rozgryzie mechanikę gry to połowa rozgrywki to zabezpieczenie sukcesji, jak na symulator rodu ( nie państwa) przystało. Mi CK@ przypadło do gustu o wiele bardziej niź inne strategie paradoxu.

          1. aryman222

            @gunar

            może rzeczywiście za krótko grałem… ale pamiętam, że nawet jak spadkobierca był jeden to jego wuj, stryj itp. dochodzili do wniosku, żę mogą spróbować szczęścia. kiedy natomiast pozamykałem przywódców wewnętrznej opozycji, to ich rolę w spiskowaniu poprzejmowały żony, a potem dzieci. normalnie hejtowali mnie forever :)

            1. gunar

              @aryman222

              Broń Boże nie czynię Ci zarzutu :)
              Jak byś chciał wrócić do CK2 i grać Polską to na problemy sukcesyjne rada jest jedna. Po przejęciu władzy rozdawać pieniądze i tytuły i mieć wszystkich w pozytywnych relacjach. Można też cofnąć jakieś niepopularne prawo. Generalnie na początku warto się ożenić nie z księżną Toskanii tylko z babeczką o wysokiej dyplomacji (premia do stosunków dypl.) Syna wychowywać samemu (albo u osoby o wysokich cechach, ale i polskiej kulturze) i jak najdłużej o ile to jest możliwe nie dawać mu tytułów ziemskich. Dzięki temu będzie go można ożenić z babeczką o wysokiej dyplomacji. CK@ stawia nacisk na hodowanie dobrych następców :)
              Na sukcesje warto mieć parę sztuk złota. Wcześniej należy zbijać wszystkich innych synów (przynajmniej w przypadku Polski-takie prawa dziedziczenia ma na starcie). Należy też usunąć braci króla, w przypadku Polski, lub generalnie ludzi z tej samej dynastii z silnymi prawami do tronu. Elekcja władcy trochę to łagodzi, ale nie da się jej tak szybko wprowadzić w Polsce.
              I teraz, gdy przychodzi elekcja to nowy władca ma zawsze kłopot. Im większy prestiż starego tym większe problemy nowego jeżeli ma mały. Generalnie w grze panuje system, że zawsze po sukcesji nowy władca ma -12-15 do stosunków. Cecha ta znika z czasem, łagodzi ją też jedna z technologii. Bardzo ważne żeby nowy władca nie przekraczał limitu tytułów ziemskich. Max dwa tytuły książęce i tyle hrabstw ile wynosi w danym momencie limit (demense). Kary do stosunków są bardzo duże. Wiele tytułów królewskich też daje kary do stosunków.
              Cały myk łagodnej sukcesji polega na tym żeby nowy władca miał wysoką dyplomację i dobre stosunki z wasalami. Jak ginie król to pauzujemy i dając pieniądze i tytuły ziemskie i honorowe poprawiamy relacje z wasalami. Wszystkich raczej się nie da przekonać, więc trzeba się skupić na najpotężniejszych. Trzeba przeczekać kilka lat, robić prestiż, jak można to wejść do krucjaty i po jakimś czasie się uspokoi. Przy sukcesjach pomaga elekcja ( w sumie jedyny słuszny system dziedziczenia w grze), ale w Polsce ciężko ja wprowadzić.
              Rozpisałem się, ale generalnie kłopoty przy dziedziczeniu to imo genialny patent na utrudnienie rozgrywki i uniknięcie sytuacji z takiego UE3 gdzie po 100 latach nikt nam nie podskoczy :) Pozwala się też lepiej wczuć w klimat gry bo w sumie jest to symulator dynastii, a nie państwa w naszym rozumieniu, a to przecież nie to samo :) I w końcu jest całkiem zgodne z wypadkami historycznymi, kiedy często państwo upadało po śmierci wybitnego króla.
              Generalnie fajnie, że na Gikzie parę osób uznało CK 2 Za grę roku:) Miłe zaskoczenie.

              1. maladict

                @gunar

                ‚i jak najdłużej o ile to jest możliwe nie dawać mu [synowi] tytułów ziemskich.’
                Ja wręcz przeciwnie, nadaje synowi tytuły jak najszybciej – daje mu to szybszy przyrost Prestiżu i częściowo rozwiązuje problemy z dużą ilością Dziedzin (a te, które sobie upatrzyliśmy i tak zostają w rodzinie). Owszem jest wtedy problem z jego małżonką, bo gówniarz zwykle pokazuje jaki to on nie jest samodzielny biorąc pierwszą lepszą jaka mu tyłkiem zawinie. Można temu częściowo zaradzić planując zawczasu małżeństwo z jakąś księżniczką o dobrym nazwisku.

              2. gunar

                @maladict

                Owszem masz rację. Ale w oparciu o moje doświadczenia uważam, że prestiżu i tak dużo nie nałapie, a może zrobić sobie sporo wrogów, zginąć, zostać ekskomunikowanym i zrobić całą masę innych głupich rzeczy. Ja jednak zawsze wolałem mieć następcę na dworze jak najdłużej. Jest to oczywiście stan idealny i czasem się nie da. Jak już nie miałem wyjścia i musiałem się pozbyć jakiś ważnych tytułów to jasne że oddawałem synowi.

              3. Nitek Autor tekstu De Kuń

                @mokraTrawa

                haha :)
                jak mowilem, bitwy gram po swojemu i jakos daje rade. brakuje mi jakis fajnych zagran jak np podpalanie strzalami trawy albo lasu, bo z tego co widzialem (lub nie) otoczenie nie reaguje na płonące strzały… a tak dawałoby to fajne możliwości jak ostrzeliwanie lasu, żeby wypłoszyć przeciwnika.
                Nie wiem czy czegoś podobnego nie było w starodawnej gierce Myth.
                http://media.moddb.com/images/downloads/1/16/15007/myth002.jpg

                OMG MYTH!

              4. gunar

                @Nitek

                W S2 AI oszukuje. :) Generalnie zależnie od poziomu AI ma różne boosty do finansów i wojska. Generalnie jak każdą strategie trzeba rozgryźć mechanikę. Ekonomia w S2 polega na tym by mieć jak najmniej wojska i jak najwięcej szlaków handlowych. Ale nie można się opierać na dochodach z handlu na dłuższą metę, bo w pewnym momencie one znikną. Na początku AI i tak będzie miało więcej wojska, więc jak będziesz próbował dorównać AI liczebnością armii to się wykończysz ekonomicznie. Różnice trzeba niwelować w bitwach i korzystając z agentów, np unieruchamiają armie wroga-świetny patent. Graj sobie jakimś klanem na wyspie jest najłatwiej. Chosokabe jest imo najłatwiejszy. ja na nim okończyłem grę na poziomie legendarnym. Można spokojnie rozwijać ekonomię

              5. Nitek Autor tekstu De Kuń

                @gunar

                @gunar
                kiedy ma się szlaki?
                ja tego nie wiem. rozumiem, że same statki kupieckie na kotwicach na mapie to nie jest jeszcze szlak? Gram właśnie Chosokabe, nadal na easy, bo nic nie rozumiem z takich niuansów. ehhh. tyle prosiłem o jakiś fajny FAQ na gikzie :)

                o dziwno dość daleko udało mi się zajść w dodatku fall of samurai czy którymś z bronią palną. no i wczoraj okazało się, że elementy tegoż dlc przeniknęły do kampanii głównej. najs.

                dzięki za porady gunar.

              6. Nitek Autor tekstu De Kuń

                @Nitek

                @Gunar/mokraTrawa

                no właśnie tak mniej więcej o początek. Wszak jak się opanuje podstawy podstaw to idzie jakoś do przodu później.
                Ja np. wczoraj pierwszy raz czegoś szukałem w dyplomacji. Chciałem sprzedać drewno i szukałem pstryczka sprzedaj drewno – coś na modłę Anno, a tam chyba tylko informacja że jakaś (brakuje mi słowa :| ) „nacja” skupuje drewno.
                nie wiem czy to leci wtedy z automatu czy jak.
                Bosman mi napisał krótki opis początku i jakoś się zastosowałem to nawet uzbierałem z 30k :) ale znowu z głodu mi przymarli i bunt się zaczął szerzyć :)

                dla mnie to by sie przydała jakąś porada dla n00ba jak np. jaka technologia najpierw, co warto budować, co nie warto itd itp. w przystępnej formie, bo więcej wiem z waszych odpowiedzi niż z jakiś faq internetowych. zatem i tak dzięki. kroi się kolejne 40h i może raz przejdę ;D

              7. gunar

                @Nitek

                Oprócz handlu z punktów handlowych, czyli statki na kotwicach :) , są też umowy handlowe z innymi klanami. I handel daje największe dochody. Żeby mieć więcej szlaków handlowych musisz rozbudowywać porty handlowe. Tylko, że handel jest zdradziecki. Szlak mogą Ci zablokować, zresztą ty też możesz łupić wrogie szlaki i czerpać z tego dochody. Ale generalnie w pewnym momencie gry, jak twój klan stanie się legendarny i zacznie walkę o szogunat wszyscy zaczną z tobą walczyć i zerwą umowy handlowe. I nagle możesz mieć wpływy na minusie. Dlatego na początku gry trzeba inwestować w pola uprawne, budynki dające dochody i poprawiające porządek publiczny. Trzeba również rozwijać technologie poprawiające wpływy podatkowe z innych źródeł niż handel. Dużo pieniędzy daje łupienie miast, ale tylko jednorazowo i ma negatywne skutki dla honoru dajmio. Do tego taka prowincja długo się potem buntuje.
                Co do budowli to ważna jest specjalizacja. W jednym mieście łucznicy, w innym miecze, w innym konnica. W miarę możliwości buduj większe zamki i budynki poprawiające porządek publiczny.
                Bardzo ważne żeby nie rozbudowywać armii za bardzo. Wojska musisz mieć mało i nadrabiać w bitwach. Bardzo przydatni są ninja i agenci dający premie do moralności armii. Floty też nie można mieć za dużo. Jak grasz w podstawkę to dobrze jest zdobyć czarny statek, czyli zachodni okręt. Info o nim pojawia się w pewnym momencie. Wysyłasz jedna pełną flotę i jedną niepełną (3-4 statki) i dajesz bitwę na auto. Powinno się udać go przejąć. Wystarczy Ci za całą flotę do końca gry, tylko trzeba walczyć bitwy morskie samemu bo na AI słabo sobie z nim radzi.
                Co do bitew lądowych to AI generalnie daje radę. Lepiej w ataku niż obronie. Jak wróg ma kilka armii to możesz użyć ninja do unieruchomienia jednej i walczyć z każdą armią osobno. W bitwach jest kilka zasad: utrzymać środek, starać się flankować, konnicą atakować na tyły. Świetne są wojska z rusznicami. Musisz je ustawić z tyłu tak żeby wróg do nich nie doszedł, ale żeby oni mogli strzelać.

Powrót do artykułu