Nasze gry roku 2012 cz. 1

maladict dnia 5 stycznia, 2013 o 16:41    58 

69e3c2c305f5aaa5651d53fb892f631f_XL

Zebraliśmy się tutaj, w skromnym redakcyjnym gronie, by pożegnać rok 2012 już finalnie i nie mówić więcej o nim nic. 

Jak wieść niesie rok 2012 był napakowany dobrociami, ale także i wielkimi rozczarowaniami. Trzecie części pokazały, że nie zawsze im dalej w las tym jest fajniej. Były też zaskoczenia jak choćby FTL, Dishonored czy chociażby Slepping Dogs oraz zakończenie Mass Effect 3. Co było dla nas tym najfajnieszym doświadczeniem, a co tym, które chcemy pogrzebać w odmętach wspomnień? Spieszę wyjaśnić. 

 

nitek.png Nitek

Moim tytułem roku 2012 jest zdecydowanie Borderlands 2. Za singla, za coopa, za humor, oprawę i świetny voice acting. Już przy pierwszej części roztrwoniłem swój wolny czas na potęgę, ale to co robi Borderlands 2 zakrawa na skandal. Po odłożeniu na półkę na kilka miesięcy, serio, siadłem sprawdzić co i jak. Przy podobnej próbie odbiłem się swojego czasu od Skyrima (do którego już nie wróciłem), a tutaj nastukałem w tydzień kolejne 30 godzin, wsiąknąłem w świetne DLC i parę razy wydałem z siebie WOW pod nosem, na chaos jaki zostaje na placu boju po, bądźmy szczerzy, dość uproszczonych walkach (takie sobie AI). Niemniej jednak czerpię z tej gry niesamowitą radość i frajdę i to właśnie skłoniło mnie do wyboru jej spośród innych, dobrych, tytułów jakimi uraczył nas rok 2012. 

Rozczarował mnie niestety Hitman: Absolution. Oczekiwałem czegoś innego, dostałem prawie że spin off serii. Coś czym Splinter Cell Conviction był dla pozostałych odcinków z Samem Fisherem. Nie umiem się do niego przekonać, brakuje dla mnie iskry i mocy, żebym siadł do niego i pograł w niego dłuższą chwilę. Wtopa z systemem przebrań, który nadal działa tak sobie, mała zawartość Hitmana (jeśli chodzi o styl rozgrywki, bo przecież śmigamy naszym ulubionym łysolem) w wątku głównym gry dodatkowo nie zachęca. Być może za mało grałem, być może to, że jestem nadal na początkowych etapach (podobno potem jest lepiej) wywołało we mnie taki obraz gry. Być może kiedyś, jak już go skończę, powiem że nie miałem racji, jednakże w chwili obecnej nie chcę się o tym przekonywać. 

 

2012_12_29_00001.jpg

 

maladict.jpg Maladict

     Po zapoznaniu się z listą gier nominowanych do Wombata (jak i tych proponowanych do nominacji) okazało się, że z nich wszystkich grałem tylko w Crusader Kings 2. Które jest bardzo dobrą grą, z czym zgadza się np. recenzent Kotaku. Grą, która na spółkę z Europą Universalis 3, Cywilizacją 5 i Football Managerem 2012 pozwoliła przegrać cały rok nie oglądając się na premiery, produkcje AAA i inne must-have. Co z kolei pozwoliło mi uniknąć rozczarowań i związanego z tym złego samopoczucia. Czego Wam wszystkim na Nowy Rok życzę.

 

crusaderkingsii_1.jpg

 

thesheep.jpg thesheep

Podobnie jak u maladicta, dla mnie najlepszą grą roku, długo i z niecierpliwością oczekiwaną, był Crusaders Kings 2. Ten tytuł zadziwia mnie swym poziomem złożoności, ciągle stawia nowe wyzwania i sprawia ogromną radość. Nie tylko ze względu na zwiększoną grywalność postaci kobiecych, ale też na wybór różnych sposobów rozgrywki. Sama wyznaczam sobie cele, które osiągam mieczem, chociaż, znacznie częściej, dzięki sieci zaufanych szpiegów i wyrafinowanej polityce małżeńskiej. Budowanie potęgi dynastii jest super! Nie jest to jednak gra, w której spędziłam w 2012 najwięcej godzin, bo zwykle nie kupuję nowości. Zeszły rok, aż do Mikołaja, upłynął mi głównie pod znakiem FM 2011 :)

Nie napiszę o rozczarowaniu, bo wtedy musiałabym wspomnieć symulację życia EA, a to nie jest dobry pomysł. Złą drogą idą… Będzie więc pozytywnie – o perełce, która mnie zachwyciła. To Botanicula. Przyznaję, nie widziałam w swym życiu wielu gier, ale nigdy nie spotkałam się z produkcją tak kompletną. Animacja jest nierozerwalna ze ścieżką dźwiękową. Jedno z drugim się przeplata, wszystkie elementy oddziałują na siebie nawzajem. Postaci i lokacje są bardzo organiczne, naturalne – jakby z natury/przyrody zrobione. Przypomina mi się Krecik (odgłosy wydawane przez bandę nasion), Makowa Panienka, Bajki z mchu i paproci… wszystkie czeskie kreskówki razem wzięte. A do tego moja ulubiona książeczka z dzieciństwa z czeskimi, a jakże, ilustracjami. Nawet kiedy odłożę sentymenty na bok, przyjemnie się gra w Botaniculę. Do tego stopnia, że dawkuję sobie ją w odcinkach. Bo nie chcę za szybko skończyć ;)

 

Botanicula_sheep.JPG

 

 

pjotroos.jpg Pjotroos

Po obfitym w dobre tytuły dwa tysiące jedenastym, rok 2012 stał dla mnie pod znakiem rozczarowań. Cieniem swojego poprzednika było Darksiders II, nużył rozwlekły i kiepsko napisany Max Payne 3. Rozczarowania żadnym z tych tytułów nie sposób jednak porównać do tego, które sprawiło Bioware swoim Mass Effect 3. Każda z poprzednich dwóch części miała swoją paletę wad i niedoróbek, każda miała fabularne i narracyjne słabizny. Byłem jednak w stanie przymykać na nie oko, bo obie gry w swoich finałowych misjach wznosiły się na wyżyny możliwości i przysłaniały wcześniejsze słabizny niesamowicie satysfakcjonującym zakończeniem. Część trzecia kończy się koszmarnie źle: idiotycznie, niespójnie, nieciekawie i niesatysfakcjonująco. I w świetle tego zakończenia doskonale widać też pozostałe wady gry – wciśnięty na siłę multiplayer, zaburzający grę w kampanię, bezużyteczne punkty zwycięstwa, questy poboczne które sprowadzają się do aportowania patyka. Mass Effect 3 to rozczarowanie nie tylko dlatego, że jest słabą grą. Mass Effect 3 to rozczarowujące zwieńczenie całej trylogii i – dla mnie przynajmniej – ostateczny dowód na to, że z potencjału twórczego Bioware nic nie zostało.

I o ile na liście moich rozczarowań widnieją głównie tytuły, na które czekałem i liczyłem od dawna, tak najlepsza gra minionego roku była dla mnie kompletną niespodzianką. O istnieniu The Walking Dead – bo o niej mowa – dowiedziałem się dopiero wtedy, gdy dwa z pięciu epizodów były już dostępne. Jako że nigdy nie byłem fanem przygodówek point & click, a Telltale pamiętałem głównie ze słabiutkiego Back to the Future, do powszechnych zachwytów podchodziłem ze sporą rezerwą. Ostatecznie przysiadłem do niej dopiero kilka dni przed premierą ostatniego epizodu i cieszę się, że takie rozwiązanie wybrałem. Czekanie na kolejne części tygodniami byłoby nieznośnie. The Walking Dead to rewelacyjnie opowiedziana gra. Żeby się nią cieszyć, wcale nie trzeba lubić przygodówek point & click ani zombie. Jeśli chodzi o gry nastawione na wybory i fabułę, lepszej pozycji na rynku w tej chwili nie ma. Heavy Rain może dawać nieco więcej swobody, ale TWD bije tamtą grę na głowę wiarygodnością postaci i emocjonalnym ciężarem historii. 

 

ss_review_the_walking_dead_game_episode_3_lon_L_gALzoz.jpeg

 

mokra.jpg MokraTrawa

Moim typem na grę roku jest Mark of The Ninja. Ślinię się na wzmianki o niej od dawna (co widać na Gikzie), daję gwiazdki, gdy ktoś o niej pisze i lajki jeżeli ma podobne zdanie do mojego w komentarzach. Gra mnie urzekła, wessała wręcz i wbrew ohydnym pogłoskom nie dlatego, że to jedyna, która chodziła na mym leciwym sprzęcie. Przeszedłem już 3 razy i pewnie to nie są ostatnie spotkania z tą grą. Przed nią nie miałem styczności z Klei Entertainment. Ominął mnie Shank i Shank 2, Don't Starve miałem jeszcze nieruszone, ale nadrabiam teraz pełną gębą i wiem, że będzie to moje ulubione studio. Opisywać gry nie będę, bo były recenzje, filmiki. Więc napiszę, dlaczego to moja gra 2012.
Dała mi najwięcej radochy ze wszystkich gier, w które grałem w zeszłym roku. Świetny system skradania, narzędzia mordu, odpowiednia trudność rozgrywki, różnorodne rozwiązania problemów i premiowanie bezgłośne przechodzenie gry sprawiły, że naprawdę byłem Ninją! Bardziej czułem to skradanie, niż w Dishonored, Hitmanie (trochę zapoznałem się w okresie świątecznym) razem wziętych. I nawet gdyby nie było fabuły (a jest całkiem niezła), grałbym dla samego skradania. Bohater był skrojony idealnie, czuło się, że to prawdziwy asasyn. Jeżeli naszłaby go ochota siałby śmierć i zniszczenie będąc całkowicie niewidzialnym. Cóż mam pisać więcej, polecam. Bierzcie, kupujcie i dzielcie się z bliskimi.
Rozczarowań nie uświadczyłem w 2012. Kupiłem stosunkowo mało gier (po dość dokładnym rozeznaniu) i to, co kupiłem spełniało moje oczekiwania. 

 

2012_10_20_00017.jpg

 

* CIACH * 

Z powodu tego, że was szanujemy zdecydowaliśmy się podzielić artykuł na dwa.

* CIACH * 

Dodaj komentarz



58 myśli nt. „Nasze gry roku 2012 cz. 1

  1. biker48

    Jestem przerażony. Ze mną jest coś nie tak.
    kOd pisze: „Tropico 4 kupione za grosze w promocji przyniosło mi masę zabawy. Z cygarem w ustach i brandy pod ręką rządziłem na tropikalnych wyspach przez dwa miesiące. Dawkowałem sobie tą przyjemność i było świetnie.”

    Nie rozumiem, jak można w jedną i ta samą grę grac dwa miesiące. Czy tylko ja mam tak, że po tygodniu już mi się nie chce na jakąkolwiek grę patrzeć? Chyba nie ma gry, a już szczególnie SP (mówię o grach w dorosłym życiu a nie jako dzieciak), w którą mógłbym grać jeden miesiąc a co tu mówić o dwóch. Przerażeniem napawa mnie stan liczików na Steam, gdzie znajomi mówią, że mają nabite 200 godzin, a ja 21 i już mi się nie chce odpalać.
    Coś tu jest chyba nie halo……..

      1. teekay

        @mokraTrawa

        Serio. ;p Na wirtualnej polsce tego używają. ;p A co do MotN to podzielam Twoją opinię. Naprawdę świetnie wykonana i bardzo przyjemna skradanka. Nie frustrująca tak bardzo a jednocześnie dająca odpowiednio dużo satysfakcji, szczególnie jeżeli się gra tak, by przejść daną planszę nikogo nie zabijając i by nie zostać wykrytym. :)

  2. mokraTrawa

    Z innej beczki:
    Dziewczyna dzwoniła do mnie przed chwilą, że odebrała telefon z serwisu Samsunga z wyrokiem zalanie i utrata gwarancji (był zepsuty przycisk włączania telefon i po aktualizacji źle działało oprogramowanie). Telefon nie stał w pobliżu wody i zalany nie był na 100%. Koleś jej wytłumaczył że może od mgły, deszczu cokolwiek. Są tu jakieś specjalisty od odwołań i reklamacji? Poza Makiem który gry zwraca bo mu się nie podobają :D

    1. aryman222

      @mokraTrawa

      chyba tylko zewnętrzna ekspertyza mogłaby pomóc (bo raczej nie zakładam, ze ten sam serwis przyzna się do błędu). pytanie czy jesteś gotów wydać kasę (na ekspertyzę) bez gwarancji, że się uda… aż tyle jest ten telefon wart?

      podobno gdzieś, kiedyś (trochę taka legenda, ale…) serwis telefonów ugiął się (dla świętego spokoju) pod groźbą skierowania sprawy do uokiku (czy jak się to nazywa…). także może spróbuj blefu – poproś o pisemne uzasadnienie odmowy naprawy gwarancyjnej, zaznaczając do czego będziesz tego używał.. może pękną :)

        1. Marcin O

          @mokraTrawa

          mój kumpel utopił SG III i najlepsze, że po wysuszeniu normalnie działał tylko bateria troche krócej trzymała. Zaniósł do serwisu i oczywiście ekspertyza wykazałą że został zalany i trzeba wymienić płytę główną razem z baterią. Może serwisy mają przykaz , że jak coś nie działa to znaczy że zalane wodą :P
          A tak na marginesie na mojego samsunga padał dzisiaj śnieg, boję się że przez to mógł być zalany wodą :)

    2. BlahFFF

      @mokraTrawa

      Szkoda czasu, nic nie zrobisz. Swoja droga, rozmowa na deszczu, sniegu, telefon w kuchni, lazience, przejscie z zimnego do cieplego spokojnie starcza, zeby czujnik wilgoci wykryl problem a to z kolei jest podstawa do anulowania gwarancji. Wiekszosci zalanie kojarzy sie z ladowaniem we wiadrze wody, a najczesciej wlasnie nic z tym wspolnego nie ma. Serwis Ci telefonu nie zalal a straszenie ich uokik to strata czasu bo i tak nie zadziala.

        1. BlahFFF

          @mokraTrawa

          Tak niestety jest. Serwis po zlosi tego nie robi choc swego czasu bywaly przypadki, ze serwis autoryzowany dostawal nieco wieksza stawke za anulowana gw. niz naprawe, ale to tez kwestia usterki. Jak ktos chce pancerny telefon to moze kupic Solida z sruba i nawet jak go czolgiem rozjedziec w trakcie gwarancji – dostaniesz nowke.

          W przypadku tego Samsunga polecam sie wybrac do jakiegos serwisu nieautoryzowanego. Jesli przycisk nie odpadl z pinami na plycie to powinni przylutowac a wgranie innego softu to tez zaden problem. Sugeruje tylko dane zabezpieczyc, ot w razie czego.

          1. mokraTrawa

            @BlahFFF

            Wiem, teraz jak już nie ma gwarancji to kolega mi to zrobi wszystko, tylko dziewczyna nie chciała na własną rękę nic grzebać, bo gwarancja właśnie.
            Co do pancerności to ja nie oczekuje tego, rozumiem że nie mogę z nim nurkować, rzucać czy bezpośrednio stać w potokach deszczu i korzystać. Ale jakieś minimum powinno być :)

  3. aryman222

    Offtopo:

    1. właśnie obejrzałem Fakty i ani słowa o trailerze Cyberpunku 2077, WTF?? Ale głupi ci Rzymianie…

    2. dziś po robocie byłem w aptece (po prezerwatywy Super Extra Large :P ) i mało się nie przekręciłem: plakat był, a na nim Boguś Linda reklamował Geriavit Pharmaton. I don’t want to live on this planet anymore…

  4. mr_geo

    Ja chciałem już o to zapytać przy poprzedniej notce okraszonej obrazkiem „Wombat Award” ale się mi zapomniało… ;)
    No to pytam teraz: dlaczego to jest Wombato-kałamarnica, z jakimiś zestawem macek zamiast nóg? Nieszczęsną matkę-wombatkę Cthulhu gdzieś dopadł w ciemnym kącie, czy kie licho???

  5. Marcin O

    hmmm doleje oliwy do ognia. Mass Effect 3 – wszyscy jadą po nim jak po łysej kobyle, ale mi osobiście grało się w niego dobrze. Pierwszy raz od bardzo dawna czułem oddech brakującego czasu na plecach, stale wydawało mi się , ze jak za długo będę się kręcił po jakiejś stacji lub po statku to przegramy tę cholerną walkę o galaktykę. Rozgrywka wydawała mi się bardzo dynamiczna i to było fajne, a później …. a później przyszło to drętwe zakończenie i tu jak wy wszyscy nie zostawię na nim suchej nitki. Jednym słowem D.N.O. no i faktycznie ten multiplayer nie wiadomo po co i na co. Pograłem w niego może 10 minut i gra odeszła w zapomnienie ( chociaż pudełko w szafce mi o nim przypomina, bleee ) .

    1. MusialemToPowiedziec

      @Marcin O

      Bo Mass Effect 3 nie jest zla gra jako taki – calkiem niezla strzelanka, i to nie 5 godzinna.
      Gorzej, ze gra chyba jednak aspiruje do czegos wiecej niz „niezla strzelanka”. No i do tego zakonczenie…
      A co do „goniacego czasu” – nie odczuwalem go zupelnie, tak naprawde tylko misja z ratowaniem Jack i wszystko przed atakiem Cerbera na Cytadele kazalo mi bardziej ruszac 4 litery – bo nie wykonanie tych misji wczesniej powodowalo ich utracenie/przegranie. A tak, to spacerowalem po Cytadeli po raz n-ty szukajac kolejnego „zgubilismy cos, niech ktos to znajdzie” albo plotkujac z druzyna.

      Szkoda tego Mass Effect 3, bo mozna bylo naprawde zrobic fajne rzeczy. Np. mozna bylo zmusic nas do wyborow w rodzaju „ratuj Jack albo Samare”, ktore potem odbiliby sie w dalszych misjach.

  6. nacho66

    Na palcach jednej reki moge policzyc tytuly z 2012, w ktore zagralem: Risen 2, Diablo 3 i The Walking Dead. No i FIFA13 ale to jakby sie nie liczy :) Moglbym sie wypowiedziec sporo na temat gier roku 2011 po odrobieniu kilku zaleglosci, ale to chyba nie jest temat dyskusji.

    No wiec, z tej 4-ki (wliczajac FIFE) gra roku u mnie byl The Walking Dead a rozczarowaniem Diablo 3 :) Chyba, ze o czyms zapomnialem ale w zadna z tych – ME3, FC3, Borderlands 2, Xcom, Max Payne 3, Gra o Tron RPG, Crusader Kings 2, Hitman – nie gralem

Powrót do artykułu