Starcrawlers – Grimrock w kosmosie

Nitek dnia 4 lipca, 2017 o 13:10    0 

starcrawlers

Zaprawdę powiadam wam, jeśli tęskno Wam do szlajania się po loszkach w mocno klasytcznym stylu, a jednocześnie o zabarwieniu sci-fi, będzie jak Han S. stąpający po wnętrzu Sokoła. W domu, no.

Smaczku dodaje fakt, że Starcrawlers poza byciem hardkorowym ciosem z przeszłości, jeśli chodzi o realizację łażenia po plątaninach korytarzy, iż lochy odwiedzane przez śmiałków generowane są, tam dam dam, losowo. W pytkę motyw. Dodatkowo stojąc pośrodku stacji, któa wita nasz wielorakimi przybytkami jak bar, czy inne sklepy, zbieramy tam zarówno misje fabularne, ciągnące opowieść do przodu, jak i szeroką gamę zadań pobocznych jakich można się podjąć nie zgłębiając meritum sprawy, a te zaś przypisane są do różnych frakcje, których sympatię możemy zdobyć, bądź nie, huehue. Dziwnym nie jest, że wszystko zaczyna się od dziwnego ładunku na jednym ze statków, gdzie zupełnie przypadkiem trafiamy my.

Samo łażenie, klasyczne, acz z możliwością rozglądania się po okolicy, bo czasem trzeba znaleźć jakąś wajchę czy inny wihajster, by drzwi stanęły otworem, a i w pojemnikach warto szperać. Sama walka jest turowa, gdzie odpowiednio nasi członkowie drużyny wyjeżdzają z argumentami siły w stronę przeciwników po kolejkowaniu czynności na linii czasu, co jest odpowiednikiem tur właśnie. Pozornie to prosty układ, aczkolwiek, by sprowadzić przeciwników do partu, nierzadko trzeba się nieźle nagłowić nad najmocniejszą konfiguracją ataku. Nie mówcie, że dziwi obecność innych członków eskapady, przecież nie powinno. Do tego dochodzi oczywiście możliwość rozwoju postaci i szalone klikanie po plecaku, by dobrze towarzystwo uzbroić.

Przy okazji niezmiernie dużo tu ścian tekstu, co może zniechęcić, zwłaszcza w przypadku ciągnięcia do przodu osi fabularnej. Są także elementy z wyborami naszych działań podczas zdarzeń, które opisano na bogato, że nie przeczytałby tego nawet Fronczewski, tyle tego, jak i zresztą zawartości w grze. Same postacie podzielone na klasy można rozwijać na przestrzeni trzech drzewek zdolności do maksymalnego setnego poziomu. No i oczywiście, posiadacze jąder ze stali mogą targnąć swoje nerwy w permdeath iron mode, gdzie każda decyzja może być waszą ostatnią (oh boi!).

Głodni loszków w starym stylu? Temat warty rzutu okiem.

Dodaj komentarz