Nier: Bosman

/mamrotha dnia 1 maja, 2019 o 0:24    23 

Nier

Skończyłem. Zabiłem. Przeczytałem lore. Zawiesiło mnie. Twardy reset!

 

Nier: Automata, gra która ma 26 zakończeń (OK, niektóre mocno na siłę i definiowane jako zakończenie w stylu „wpadasz w przepaść, to giniesz”), ale nie tylko takie. To też gra, która gra (hehe) filozoficznymi wrzutkami na temat tego czym jest egzystencja, co definiuje świadomość i jaki ma sens to wszystko.

[dalej jest spoiler]

Od czasu Planescape: Torment (zapraszam do muzeum) nie grałem w nic, co tak bardzo wymuszało rozkminę na temat tego, co to znaczy być człowiekiem i czy można być człowiekiem, kiedy ludzie wymarli.

Nier’a skończyłem wczoraj (wiem, dwa lata za późno, ale nie zależy mi na medalach) i byłem pod wrażeniem, że jedno z pełniejszych zakończeń wymaga nie dość, że X decyzji podczas rozgrywki, to jeszcze pogodzenia się z faktem, że trzeba przyjąć pomoc od innych graczy. Oraz, że się walczy i wciąż ginie (nawet podczas napisów końcowych!) w imię tych, którzy nie istnieją. 

I piszę o tym, gdyż dokładnie tak się poczułem wchodząc dzisiaj – po kilku(nastu?) miesiącach przerwy  - na gikz. Co, może nie jest oczywiste, ale ja ten serwis stawiałem lata temu, pracując niedaleko niejakiego S(Serafina) z gamecorner.pl (nie klikać, umarło) – czyli gościa z serwisu WWW Agory dedykowanego grom komputerowym, ale że Agora  (taka firma medialna) w to nie umiała i zamknęła, to SS z kilkoma osobami postanowili spróbować zrobić coś na boku. No i powstał gikz.

Co to znaczy być człowiekiem? Po co wciąż pisać na zgliszczach? Co to znaczy dbać o dziedzictwo ludzi, których już tu nie ma? Dlaczego pisać na blogu, którego dwa pokolenia założycieli odeszły (z siedem lat będzie)? Dla kogo? W imię czego? Jak długo? Heh…

Mamrotha / Jabbur. Taki, co kiedyś chciał tutaj coś zbudować.

A potem wybrał inne zakończenie.

ps.

A dlaczego Bosman?

Gdyż mi się totalnie skojarzyło.

Ten, który pozostał w pustce,

w imię idei i podtrzymania

pamięci o tym, co

nie istnieje

 

Dodaj komentarz



23 myśli nt. „Nier: Bosman

  1. aryman222

    „Some people move on. But not us.” ;) Cyklicznie zaglądam na Gikza (werwę do pisania jednak już straciłem…), choć rzadko widać tu oznaki życia (dzięki za nie, Bosman!). Te ponoć przeniosło się na Discorda, ale za stary (za mało elastyczny?) jestem na to by komunikator (nawet rozbudowany) był czymś więcej niż narzędziem komunikacji z moimi Space Marines, na czas kolejnego zrzutu z orbity R6 :) A jednak jakoś sentymentalnie miło jest zajrzeć na Gikza, w końcu tutaj (lub na GC) poznałem tych SM, z którymi służymy Imperatorowi… Mam zamiar zaglądać dopóki przeglądarka nie wyświetli mi błędu 404.

  2. bosman_plama

    Grałem w demo i od tego czasu wracam co pewien czas do tej gry myślą, że chętnie bym w nią zagrał. Ale jakoś tak… Mało gram ostatnio. I przez to jakoś mniej tu piszę. Ale jeszcze zagram! I napiszę też coś:).
    Gikz to faktycznie teraz bardziej streamingi itp. Ale jeszcze się tu spotykamy czasem.

  3. Revant

    Wchodzę codziennie. Gikz.pl zaczyna zawsze moją rutynową „prasówkę” ;) wena pisania odeszła już dawno, tak sentyment jednak przyciąga tutaj. Czuję się równie staro jak ary, bo discord tylko do ewentualnego R6, a tak to nie łapię tego zbyt szybkiego przelotu informacji. Tak czy inaczej – wiwat gikzy! polać każdemu!

  4. Cayden Cailean

    Też nie mogę się przekonać do Discorda i pierwszą rzeczą jaką zrobiłem po powrocie z majówki było sprawdzenie czy coś nowego się na gikz nie pojawiło ;)
    Jak widać nadzieja nie tylko umiera ostatnia i swoje dzieci kocha… Czasem wciąż się tu coś pojawia fajnego.

    ps. Będą jakieś wspominki z Pyrkonu w tym roku? Ja się wybrałem znowu po 2 latach przerwy i powoli zaczynam rozważać koncepcję że jestem za stary (fizycznie) na takie wyjazdy. Z drugiej strony łatwiej mi się czasem dogadać z 16 letnimi konwentowiczami niż z kumplami z pracy… Tylko nie jestem pewien czy to dobrze ;)

    1. bosman_plama

      @Cayden Cailean

      Też znacznie już przekraczam średnią wieku na Pyrkonie, ale jakoś zawsze znajdzie się tam ktoś, z kim można porozmawiać:). Inna sprawa, że jeżdżę już tam raczej towarzysko (pomijając oczywiście to, że jestem tam właściwie w pracy), bo na punkty programu dostać się raczej ciężko (a nie chce mi się stać w kilometrowych kolejkach). Jedyne więc punkty programu, na jakie wchodzę to te, w których sam biorę udział:P.

      Ponoć w tym roku było coś z 52 tysiące ludzi. Czyli cały czas rośnie.

      Dla mnie konwenty to karnawał – czas odwróconych wartości. To, co na co dzień jest ważne, tam traci znaczenie, to co na co dzień jest głupotą, tam staje się wartościowe. A karnawały są nam potrzebne, żebyśmy nie zwariowali od tej całej normalności:).

      1. bosman_plama

        @bosman_plama

        A teraz PS. W Newsweeku ukazał się właśnie artykuł na temat Pyrkonu. Jego wydźwięk jest mniej więcej taki, że podstawą konwentu jest seks i przytulanie trzydziestoletnich kolesi przebranych za Pinkie Pie (MLP), ponieważ na co dzień siedzą w piwnicach przed komputerami i nie mają się do kogo przytulać.

        Oprócz tego gracze gwałcą i mordują podczas sesji RPG.

        Środowisko oczywiście zawrzało z oburzu, na głowę autorki posypały się gromy (które zapewne do niej nie dotarły, to nie ta bańka). Ale fandomita, który oprócz tego, że siedzi w fandomie pisuje też do Newsweeka i do Polityki wysłał do redakcji dość wyważony list, takiej mniej więcej treści, że mógłby im za darmo napisać artykuł o tym co jeszcze można zobaczyć na konwencie poza kopulującymi kucykami i dlaczego konwenty to nie orgia dla niespełnionych seksualnie trzydziechów, którzy do kobiety potrafią się odezwać tylko jeśli jest zbudowana z pikseli, ale spotkanie ludzi, którzy mają fajne hobby. Ponoć Newsweek oświadczył, że tekst weźmie.

        Tyle z ciekawoszek.

    1. QRec

      @Probabilistyk

      Ja pamiętam. Pamiętam też masową migrację na forum k0d’a.
      Ktoś wie co się z nim stało? Dobry był z niego herbatnik.
      Pamiętam tez burzliwą dyskusję nad wyborem gry roku, brawurową laudację na temat ‚The Walking Dead’ w wykonaniu Pjotrossa (też dobry herbatnik).
      Ehhh, to były czasy.
      Zdarzyło mi się nawet klucz Steam do Payday 2 wygrać w konkursie literackim na Gikzie wygrać. Linka, żeby nie było:
      http://www.gikz.pl/artykuly/wpisy/payday-2-rozwiazanie-konkursu/

Powrót do artykułu