Luźne gadki – Car Mechanic Simulator 2014

Nitek dnia 29 stycznia, 2014 o 12:37    48 

luzne-gadki-car-mechanic-simulator

Jest tak luźno w moim warsztacie, że spodnie mnie okalające znacznie eksponują tylne atrybuty majstra, tudzież hydraulika. Fach jak fach, pokazać się trzeba.

Car Mechanic Simulator niczym oddział sił specjalnych, wdarł się z impetem na salony. Gra rzeszowskiego studia Red Dot Games w kulminacyjnym momencie była zaraz za panującym mościwe Rustem i DayZ na liście bestsellerów. Męski temat, to czemu nie.

Wkręć pan śrubkę

Dziarsko poprawiam gacie, klienci przyszli. Zostawiają furę. Panie, bo mi tam coś się giba i stuka jak jadę, mówią. No to ja im, że trochę się ogarnę, kataru łyknę, splunę, zerknę, zrobię, wróć pan jutro. Stoi fura w mym nostalgicznym królestwie. Na ścianie kalendarz z nagą Syreną, rocznik 1983, znakomity rocznik. Na półkach opony, felgi i tablet z biedronki, a na nim opdalony Street Rod. Jest też komputer, ale w nim tylko sklep. Heniek włoży pendrive’a i coś błysnęło, coś fuknęło i zawartość poszła. No, ale części do fur mogę kupić i mądre ebooki dające +5 do kręcenia śrubek poczytać też się da. Starczy, choć nie wiem po co nam tu Tytany w Sli. Jest też patefon. Heniek jakąś taśmę w szufladzie syna znalazł i jak włączył tak już zostało. Leci teraz jakieś gięcie blachy zwany dubstepem, ale albo to, albo cisza, bo antenę zużyliśmy na prowizorę naprawy zamka bagażnika, kiedy w sklepie braki mieli. Taki klimat.

CarMechanicSimulator01

W aucie, ehe

Czasami sprawa jest prosta. Odczytamy błędy z komputera samochodu urządzeniem do tegoż przeznaczonym, którego nie rozumiem, ale jak nie pika to jest dobrze. Kiedy indziej wprawnym okiem sokolim ocenimy czy dane części są do wymiany, a jak nic nie widać i nie słychać to weźmiemy auto na przejażdżkę, by wykonać parę fikołków, którym na szczęście do tutoriala z Drivera wiele brakuje. Proste kilka testów autem, które czy dobre, czy nie, jedzie jak karton wysmarowany smalcem. Bez skwarków. Model jazdy mocno słaby. Jedziemy, hamujemy, slalomik, wertepy, do domu. Dzięki temu wiemy już, że coś tam za kołem stukocze i nie jest to kot. Ani pies.

Furę na podnosnik, wchodzimy. Naszym oczom ukazuje się układanka z części wszelkiego rodzaju. Auto to auto, zbytniej różnicy nie ma między sobą. Najpierw identyfikujemy gdzie jest część, która nie działa, a potem rozkręcamy co się da, na czuja, byleby tam się dostać. Dzięki temu nie zauważyłem, że filtr oleju wystaje z silnika i wyciągnąłem cały wydech, wahacze, jakieś rurki, sprężyny, a i olej cały wylałem. Bez konsekwencji, bo gra nie każe nas za żaden błąd. Czegoś nie dokręcisz? Nie skończysz zlecenia. Nie zamkniesz maski auta, spoko, jak dźwigniesz podnośnik, sufit zamknie. Bez sensu. Gdzie wyzwanie pytam się?

carmechanicsimulator07

Warto wspomnieć w tym momencie, że na autach znam się tyle co z kursu prawka. Coś stuka pod maską? Żaden problem. Pobocze, maska, groźnie patrzę, myślę że po cholerę marznę i tak nie wiem co widzę, wracam, działa.

Niestety Symulator nie raczy nas wykładem z anatomii pojazdów i trzeba błądzić niczym kura nocą szukając kolejnych elementów do zdemontowania. Jezusie, tyle tu śrubek do odkręcenia, że krzepę mam niczym Popeye. Co dziwne, posiadamy klucz one size fits all, co eliminuje potrzebę doboru narzędzi, ale też ogranicza symulatorowość tej produkcji. W tym przypadku, podobnie jak taśmą klejącą, jednym śrubokrętem zrobimy wszystko. Dobierając się do pożądanej części, hyc ją do kieszeni. Niektóre można wygnieść imadłem, co przywraca im witalność. Inne, tych, których odrestaurować się nie dało, zbierałem do domu, żeby po drodze puścić bokiem na złomowisku. Nie doszukałem się opcji sprzedaży. Dziwne. Co dziwi w równym stopniu to brak możliwości zagrywek ekonomicznych na polu handlu częściami, bowiem dostawca jest jeden, a nasz wybór ogranicza się do części używanych i nowiutkich. Mimo, że auta na warsztacie się zmieniają, nie ma tu zabawy w dobieranie odpowiednich filtrów, zamienników, szmerów bajerów. Słabo.

Po obkupieniu się dobrem wszelkim z internetowego sklepiku przystępujemy do montażu tego co odkręciliśmy. Pierdylion śrubek, nakładanie części, robota skończona, pieczątką, następny. Car Mechanic Simulator 2014

carmechanicsimulator24Daj kamienia

W trybie kariery pokręcimy śrubkami w trzech warsztatach. Poza oczywistą różnicą wizualną, prawdopodobnie oferują więcej narzędzi diagnostycznych. Wnioskuję to z ikonek przy każdym z nich. Wątpię czy pojawią się zadanie na prostowanie samochodów, kręcenie liczników, ani zabawa w el menagero własnej sieci warsztatów. To może w przyszłym roku. W tym głównie pokręcimy śrubkami, podpierając się z nudów niż drąc szaty z ekscytacji, bowiem nie ma tu żadnego wyzwania, nic nie da się zepsuć, ani zapomnieć dokręcić, co byłoby fajną opcją. Taki strach, że zapomniało się komuś oleju wlać, klient zatarł silnik, kary pieniężne, ale przede wszystkim pojawiłoby się wyzwanie. Bez tego z symulatora gra szybko przeradza się w swoiste Puzzle 3D w których składamy i skręcamy samochody w akompaniamencie słabej muzyki, wkręcającej śruby w mózg.

To nie jest najlepszy sposób w jaki możecie spędzić wieczór. Albo każdą inną porę dnia. Nudno jest, fest.

Grę dostarczył wydawca, Playway S.A. Obrazki z oficjalnych materiałów, nie łapałem, sorry.

Dodaj komentarz



48 myśli nt. „Luźne gadki – Car Mechanic Simulator 2014

    1. s2892 Honorowy dawca organów

      @Twoja_Stara

      [off top]
      Sorry za prywate ale facebook nie dziala i gmail tez ..
      Koniu – wszystkiego najlepszego za 2 dni zaczyna sie twoj rok, i wszedzie widac czerwono zlote konie w mojej okolicy
      Yerzu / Owca – nie zrobie infa o pierwszej polskiej restauracji w Chinach bo .. juz nie dziala od roku .. hehe.. splajtowala .. ale za to dorwalem sie do bylego farmera Wow’a .. hehe

      pozdrawiam
      [/off top]

            1. s2892 Honorowy dawca organów

              @urt_sth

              @goblin
              no nie .. pojechalem na ..hehe.. wakacje zeby rok Konia celebrowac :D
              @slowman
              nie wspawiaj spoilerow .. nie wiem skad wiesz ale Szwedzi maja swoj wklad w historie chin jak mi to wczoraj tlumaczono w muzeum, na tyle istotna ze nawet zbudowali podr.. ee replike statku

  1. thiefi

    Jak mam jechać do mechanika to już tydzień wcześniej się cały trzęsę :-)
    Jedno naprawisz, następne ci lub się spierd… i tak wkółko. Całkowicie sprawnego (tak w 100% nawet w pierdołach) auta jeszcze nigdy w życiu nie miałem… Ciekawe czy jakbym kupił z salonu te też pewnie trafiłbym na felerny model.
    Gdyby istniał wymiar w którym pojazdy i urządzenia mają auto-naprawę (jak nanoroboty zamontowane na statku w Frontier Elite 2) to bardzo chętnie bym się tam przeniósł

  2. brum75 Czytelnik pierwszej klasy

    Czyli kolejna gra z cyklu ojcowie kupią dzieciom :) A że mechaników samochodowych u nas mnogo to i klientela będzie. „Masz tu synciu, pobaw się w tatusia. Dzisiaj wyciągałem silnik z Fiesty i szpachlowałem golfa trójkę.”

  3. urt_sth

    Nic nie zastąpi sytuacji gdy się składa coś skomplikowanego i :
    a) zostały części ale działa i nawet lepiej niż przed rozłożeniem
    b) nie działa, nie wiadomo dlaczego i trzeba znowu wszystko rozkręcać.
    Skoro gra nie uwzględnia tych aspektów napraw, to niestety jest zła.

  4. Roy_Batty

    A mnie się produkcja naszego rodzimego studia spodobała. Nie jest to może symulator w pełnym tego słowa znaczeniu, ale laikom pozwala zrozumieć z jakich podzespołów zbudowany jest samochód, jaką rolę pełnią one w pojeździe, czym mogą objawiać się ich usterki itp. itd.

    Co ważne – wydana gra w zasadzie nie zawierała błędów! I był to pierwszy taki przypadek spośród dziesiątek zakupionych przeze mnie w minionym roku gier małych i dużych. Rzecz niby oczywista, a jednak coraz rzadziej spotykana w praktyce.

    Kolejny atut to fantastyczny kontakt twórców ze społecznością. Ktoś na formu STEAM wrzuca propozycję dodania opcji restartowania misji i buch – kolejnego dnia rano update zawierający taki właśnie ficzer ląduje na STEAM. Kilka drobnych zmian w reakcji na pojedyncze zgłoszenia graczy były realizowane nawet w ciągu 2 godzin (przycznam że z niczym podobnym nigdy się nie spotkałem).

    Twórcy szybko zyskali sobie szacunek i uznanie społeczności STEAM co zresztą możecie zweryfikować przeglądając ich centrum społeczności i forum. Większość graczy jest zadowolona z zakupu, a zapał i inicjatywa twórców napawa optymizmem na przyszłe update’y.

    Mechanika gry jest z jednej strony prosta, ale niektóre zadania potrafią być wyzwaniem. Do tego – choć trudno mi to ująć – naprawdę przyjemnie macha się tym kluczem, a sterowanie i UI stoją naprawdę na dobrym poziomie.

    Czego brakuje? Licencji na prawdziwe pojazdy, większego zróżnicowania w budowie pomiędzy modelami, opcji zakupu uszkodzonych pojazdów w celu ich podreperowania i sprzedaży i pewnie jeszcze kilku innych rzeczy, niemniej jednak nawet teraz można się całkiem sympatycznie zrelaksować główkując nad kolejnym zgłoszeniem naprawy poszukując źródła usterki i dziwnych objawów zgłoszonych przez właściciela.

    1. Nitek Autor tekstu De Kuń

      @Roy_Batty

      To nie było opcji restartowania misji? :D

      Nie dziwi mnie prośba, skoro można rozkręcić pół auta nie wiedząc gdzie znajduje się uszkodzenie i w takim przypadku może się odechcieć składania tego do kupy. Been there, done that.

      Dziwi mnie za to to, że nie było restartu od początku.
      -ed
      te updejty przyszłościowe brzmią trochę jak early access bez early accessu. wyższy szczebel ea

  5. urt_sth

    Z grzebaniem w samochodach jest trochę jak z graniem,z wiekiem coraz mniej czasu na to, i człowiek przestaje nadążać. Wraz z ostatnim samochodem, po raz pierwszy nie kupowałem wydawnictw WKŁ. Inna sprawa, że w swoim w sumie tylko raz te klocki wymieniłem i tarcze, pomimo prostoty zabiegu, co wcześniej było standardem.
    Za to ostatnio pożyczyłem skaner kodów, teraz jestem pro;)

Powrót do artykułu