Getting Over It – boli jak nic innego

Nitek dnia 16 listopada, 2017 o 10:25    18 

GOI

Istnieje taki rodzaj gier, którego właściwie nie powinno się tykać. Dla Azjatów o nadludzkich zdolnościach i rozpiętości palców niczym u ośmiornic, a w dodatku ze zdolnością kontrolowania wszystkiego na raz. Prym wiedzie tu QWOP, gdzie klikając po klawiaturze niczym Chopin po pianinie, sterowaliśmy wszystkimi kończynami postaci. Getting Over It, zgiń, przepadnij.

QWOP nie znalazł się tu przypadkiem, albowiem z GOI mają rzecz wspólną. Twórcę. Można właściwie rzec, że GOI to nowy QWOP i niewiele będzie tu przekłamania. Tym razem jednak zasady zabawy się zmieniły. Sama gra, o czym mówi narrator już podczas pierwszy akordów masakry, czerpie z dawnego tematu zwanego Sexy Hiking. Nie wiem czy faktycznie było takie sexy, ale musiało boleć.

W Getting Over It wcielamy się w jegomościa do połowy zanurzonego w kotle, jak gdyby odmówiono mu śmierci przez szuru buru. Lore gry, ponoć jakieś jest, zakłada, że owy gość został wsadzony do kociołka niczym moja drużyna w Darkest Dungeon przy pierwszym spotkaniu wiedźmy (RIP, pamiętamy) po czym tam utknął. Uciec próbuje przy pomocy zdobycznego młotka, który przypadkiem znajduje się w pobliżu. Potem jest już tylko z górki, czy raczej pod górkę. Choć równie często jak będziecie się wspinać, będziecie spadać, co jest główną czynnością w GOI.

Trochę inaczej niż w QWOP wygląda kwestia sterowania. O ile można tak powiedzieć, jest łatwiejsze. Cała zabawa, pffff zabawa, odbywa się przy pomocy myszy, którą kreśląc okręgi poruszamy rękami dzierżącymi młot. Owe narzędzie ma zdolności przyczepne i nalezy tak manewrować, by haczyć o elementy otoczenia, wbijać się i przeć naprzód. Nie jest jednak zbyt różowo, bo jak na tak wykręcony projekt przystało, wiele tu niespójności w otoczeniu i niekoniecznie świat przedstawiony trzyma się kupy. Ot, nie chcę nic mówić, ale nie wchodźcie na węża, szybko pozbądźcie się kapelusza, i uważajcie na wiadro. Mówię, to bo obejrzałem całość na YT, odpadając po czterech godzina bycia na samym początku.

Jak mówi Steam, gra powstała dla pewnego rodzaju ludzi. By ich skrzywdzić. Odnosi w tym fest sukces. Pierwsze przeszkody załamują wiarę w siebie, na ciele wyskakują wcześniej ukryte żyły, a fryzura szybka pokrywa się siwizną, ewentualnie inauguruje łysienie. Bo sterowanie młotem wymaga zręczności, koordynacji i synchronizacji, planowania kolejnych ruchów na bieżąco i odpowiedniego machania kijem, żeby się niechcący nie odepchnąć i polecieć. Na początek gry, co jest możliwe. W każdym momencie. A wtedy narrator uraczy was depresyjnymi cytatami bólu i cierpienia, które pomagają w poznaniu siebie i uronieniu kilku łez. Dla relaksu odpali depresyjne piosenki rodem z lat pięćdziesiątych i dowali tekstem, że jesteście słabi. I tak wciąż i wciąż. Wciąż i wciąż. Wciąż. Cztery godziny jeździł po mnie jak po burym kundlu. I trochę się poddałem i obejrzałem.

Bo wiecie. Cztery godziny siedziałem na początku. Obecny rekord przejścia gry to lekko powyżej trzech minut. Sprawdźcie sami. Było w Humble Monthly, od 7 grudnia będzie na Steamie.

Boli.

Dodaj komentarz



18 myśli nt. „Getting Over It – boli jak nic innego

  1. thewhitestar

    Ja ci się dziwię że mając tak dobre pióro i bawiąc się w jutuby nie weźmiesz takiego gotowego przecież już tekstu i nie zrobisz z nim materiału wideło.
    Takie filmiki z „napracowaniem” przypuszczalnie mogłyby wypchnąć ci kanał na szersze wody, chociaż wiadomo że to już tam zależy od tego jak mielą jutubowe żarna… Mialeś swego czasu wyskok z Shadow Warriorem czy jakimś rogalem (Curious Expedition?) i zajebiście wyszło, niekoniecznie musi być tyle napracowania co w sw. Jak dla mnie wystarczyłoby przeczytać do mikro taki tekścik, zmontować kilka przypadkowych scen z rozgrywki i włala.

    1. Nitek Autor tekstu De Kuń

      @thewhitestar

      wo.
      Trochę się zadumałem nad tym co przeczytałem i potencjalną odpowiedzią.
      Było jeszcze Not a Hero https://youtu.be/dKIty_6_ixQ z gatunku Turbo filmików.

      No i tak po trochu nie wiem co mogę powiedzieć. Z róznych względów przerzuciłem ciężar obecności w internetahc na streamy i obecnie pochłaniają najwięcej mojego czasu w kwestiach gamingowo produkcyjnych. Teraz rzadko zdarza się, że siadoamo na czysto do YT, a lwia część materiałów tam zrzucanych to zapisy ze streamów, bądź jakieś fragmenty zabawy robione tam pod YT. Czy to specificzne Luźne gadki, czy jakieś pierwsze odpalenie i inne.
      turbo recenzje miały w momencie wypuszczania ich taki se odbiór, dlatego też nie sądziłem, że jakoś tam zapadły w pamięć, czy że podobały się jako takie, bo przecież jednak „słychać jak czytasz”.
      Trochę jestem purysta jeśli chodzi o formy gameplay’u czy muzyki i mój wewnętrzny esteta wzbrania się przed montażem ze streamu, gdzie gadam z offa, a na ekranie siedzę i coś tam gram na streamie. A teraz większość rzeczy grywam własnie na streamach, więc nawet nie mam jak pograć w coś „pod nagrania”. To też, bo życie dogoniło i czasu jednak odrobinę mniej, więc streamy.
      I te przypadkowe sceny z rozgrywki to też sliska sprawa, bo jednak czasem trzeba by coś sparować, a więc i zagrać jeszcze raz i nagrać. No i czas.

      Niemniej jednak dzięki. jakoś tak ciepło na duszy. także no, dzięki. roczulam się.
      T_T

      Na Discorda zapraszam! http://discord.gg/nitek

      1. Fantus

        @Nitek

        A ja z innej beczki. Wiem, że grasz w to co grasz i nikomu nic do tego, ale widzę, że ciężko to wpakować w jakąkolwiek szufladkę. Tak więc, jakby kiedyś była jakaś ankieta czy coś, to ja bym chętnie zobaczył jak sobie radzisz w… ADOM. W trybie tekstowym. Tożto przecież rogal nad rogale.

        Obiecuję, że obejrzę wówczas streama od pierwszej do ostatniej sekundy.

        1. Nitek Autor tekstu De Kuń

          @Fantus

          mam tylko tego obciachowego, nowego ADOMa! wiesz, z nakładką i grafiką. I jest całkiem fest.
          a ponoć przenoszą go na Unity jeszcze. Proszę noteczka prasowa.

          Based on Unity, Ultimate ADOM will still have the Universal ADOM engine running underneath – ensuring that gameplay stays faithful to the classic game players know and love. Currently in development, Ultimate ADOM is due in Q4 2018.

          ADOM fans will be able to save their progress across multiple devices for the first time, including desktop operating systems (Windows, Mac, Linux), current game consoles (Nintendo Switch, PlayStation 4, Xbox One), and mobile operating systems (iOS, Android). The new engine will also make it possible for players to experiment with detailed crafting and modding systems and also learn a vastly more flexible magic system. Possession, cloning, grafting body parts, and animating inanimate items like swords (and even walls and other in-world objects) are all viable strategies.

          ADDITIONAL FEATURES: ULTIMATE ADOM

          * Experience the world of ADOM with brand-new graphics and visuals in a much richer, bigger, and more flexible environment build.

          * Immerse yourself in the endless ADOM multiverse in a variety of games customized for different styles of play – ranging from a highly flexible RPG system on desktop computers and slightly more casual location-based experience on mobile devices to additional action-oriented variations on consoles and handhelds.

          * Tinker and experiment with updated magic, crafting, and modification systems.

          * Mix and match more character customizations than those offered in classic ADOM.

      2. thewhitestar

        @Nitek

        Śp. Paweł Zarzeczny często mawiał że komentarze pisze tylko jakiś ułamek procenta odbiorców, a większość z tego ułamka procenta pisze bo ma jakieś „halo”, i nie powinno się nimi sugerować, bo ci co uznają że „fajne” zazwyczaj nie dają o tym w żaden sposób znać tylko konsumują i idą dalej. To tak propos tego że „słychać jak czytasz”.

        1. lemon

          @thewhitestar

          Np. Yahtzee jak najbardziej czyta i to jest ok, tak że tym „słychać” bym się nie przejmował. Bryt albo Sterling nie czytają, ale widać, jak są przygotowani, jadą ściśle wg planu. Nitek w Luźnych woli iść na żywioł (chociaż jakiś plan zawsze jest), co ma swój urok, ale i oczywiste wady. Dla mnie 2-3 minutowa „seria z karabinu” byłaby wystarczająca w wypadku takiej gry jak GOI. Nie chciało mi się oglądać 25 minut zapisu z twitcha.

          A bardziej ogólnie: teraz u Nitka jest nacisk na strimy, bo – jak przypuszczam – tam ma od razu na żywo feedback, te kilkanaście stale aktywnych na czacie osób wydaje się lepsze niż kilka komentarzy pod najlepszymi z Luźnych gadek. A powodów jest więcej, jak sam wyżej napisał. IMO przez te „wyciągi z lajwa” kanał Nitka staje się bardziej archiwum strimera niż miejscem, do którego ludzie zajrzą, żeby się dowiedzieć, czy warto w daną grę zainwestować czas i pieniądze. Nie wiem, czy to świadomie realizowana strategia, czy tak po prostu wyszło, bo wiadomo, życie jest nowelą, a doba nie jest z gumy. Jeżeli bardziej od blogowania i nagrywania rzeczy na YT odpowiada mu strimowanie, to świetnie, że znalazł coś w czym się spełnia i jest (rosnące?) grono osób chcących mu w tym towarzyszyć. A ja zostanę raczej przy gikz.pl i okazyjnych materiałach stricte jutubowych.

Powrót do artykułu