Bomb Squad Academy – rozbrajamy bomby, tanio

Nitek dnia 6 kwietnia, 2017 o 12:59    0 

bomb_squad_academy_730

Wirtualnie, z emocjami, w dodatku przyswajając podstawy elektroniki, co teoretycznie może nam wyjść na dobre. Teoretycznie, bo żona będzie znowu przypominać nam o niedziałającej lampce w łazience raz na pół roku. A my w te bomby.

Po pojawieniu się na rynku Keep Talking And Nobody Explodes automatycznie powstała luka do wypełnienia. Jasne, Keep talking.. jest grą świetną, niesie za sobą moc na wszelkiego typu imprezach, ale ma jedną przerażającą wadą. Potrzeba do gry co najmniej dwóch graczy. Tu żadna bombka nie pomoże. No, poza Bomb Squad Academy, który jest łamigłówką nastawioną na szkolenie jednego gracza. Wciąga.

Zamiast skomplikowanych mechanizmów, czy dzwoniących zegarków i krzyczących po niemiecku znajomych, kiedy wpatrujecie się na dziwne glify, rozwiązujecie zagadki morsa, postawiono tu na przejrzystość prezentowanych schematów i opatrzono relatywnie płynnie lecącym flow poziomu trudności. Zresztą gra co rusz odpala nowe samouczki wprowadzając kolejne elementy układanek. Początkowe klikanie po dźwigniach dość szybko eskaluje w zatrważającą plątaninę kabli do przecinania, labirynty wykorzystujące bramki logiczne czy inne przełączniki prowadzące do rozbrojenia kolejnych urządzeń. A, że pomylić się można tylko raz i tu kara przychodzi prędko. Raz poleci prąd nie tą ścieżką co trzeba, zasilając detonator, bum. Zimne poty.

Wizualnie nie spodziewajcie się nie wiadomo czego, bo i co można było upchać w garść przewodów i przełączników. Ważne, że jest czytelnie, względnie, bo patrząc na sieci uszyte z kabelków, które można przeciąć tylko raz, robi się mętlik pokaźnych rozmiarów, generujący oczopląs. Pompka z adrenaliną, poza licznikami odliczającymi czas do porażki to przede wszystkim muzyka. Bardzo dobra, zagrzewająca do walki i wytężenia umysłu, przy tym wszystkim nieco stresująca, jak i cała zabawa.

Walory edukacyjne? Proszę Was. Jeszcze przed zagraniem patrząc na jakiś mini układ czegokolwiek mogłem powiedzieć o, jaki fajny układ, zielony taki. Teraz mogę powiedzieć co prawda to samo, ale wskażę palcem bramkę logiczną i powiem co to i jak mniej więcej działa. Pewnie przyda mi się w życiu codziennym jak całki, ale spokojnie, szafki w domu wszystkie powieszone, więc można spojrzeć.

Bomb Squad Academy to przede wszystkim propozycja dla osób lubujących się w rozwiązywaniu łamigłówek. Początek nie razi stopniem skomplikowania, jednocześnie usypiając naszą czujność powoli dokręcając śrubę poprzez dodawanie kolejnych elementów. I tak, domyśliliście się – zabawa jest przednia. Oczywiście nie jest powiedziane, że jest to 1:1 robota sapera, ale trochę podobnie jak z zabawami typu Hacknet. Nie wiedziałem, że chciałem, a utopiłem w tym masę czasu.

Podesłał wydawca.

Dodaj komentarz