Beat Cop – nowy szef na rewirze

Nitek dnia 22 kwietnia, 2017 o 12:05    4 

beatcop2

Oskarżony o zbrodnie, której nie popełniłeś (chyba), w towarzystwie najlepszych policjantów w mieście (chyba), wcale nie ruszysz, by rozwikłać zagadkę zdarzeń tamtej nocy, nie. Bierz bloczek i szuraj na dzielnie, bo target mandatów sam się nie wyrobi! No co tu jeszcze robisz?!

Beat Copa na gikzie sprawdzałem już jakiś czas temu i właściwie niewiele w wersji finalnej uległo jakimś większym zmianom. Nie w złą stronę. Nie jest to Police Quest, jak ktoś mógłby pomyśleć, widząc tematykę tu prezentowaną. Nie szkodzi. Całość bardziej przypomina zarządzanie dostępnym czasem wolnym i klikaniem w kolejne zadanie jakie dostajemy z góry. Nie da się być we wszystkich miejscach jednocześnie, a co za tym idzie, w tym całym mętliku to od nas będzie zależało co wykonamy, co odpuścimy. Odbije się to na naszej wypłacie, a ta niezbędna jest do dalszej rozgrywki. No bo jak wytłumaczycie swojej byłej, że znowu spóźniliście się z bukietem zielono nadrukowanych kawałków papieru i nie macie na alimenty? No przecież kapitan dupę Wam urwie. Jest presja czasu i dość realne założenie wyrobienia codziennych targetów.

A zatem tu mandacik za złe parkowanie, tam za zdarty bieżnik. Ktoś podejrzany kręci się po dzielni? Przeszukaj mu bagażnik poprzez mini gierkę, w której należy poprzestawiać rzeczy w wozie, by zobaczyć coś interesującego. Względnie nic się nie dzieje? Spokojnie, o atrakcje dbają tutejsze środowiska włośników miłośników pizzy oraz stowarzyszenie Afroamerykanów prowadzących legitny lombard, gdzie nawet żonę zapewne można zostawić w zastaw za coś interesującego. To dwie grupy społeczne, o których względy należy dbać przez odpowiednie ustosunkowanie się do powierzanych zadań. Pozostałe dwie to cywile oraz oczywiście kompani z posterunku. Odpuścicie komuś mandat za pieniążek wciśnięty w dowód rejestracyjny, bądź stawicie się na partyjkę pokera w jednym z mieszkań to przysporzycie sobie sympatię jednych, najpewniej narażając się drugim. To rozwidlenia warunkują późniejszy stosunek napotkanych osób do naszej persony i czasem można dowiedzieć się czegoś więcej lub mogą być bardziej pomocni w innych sytuacjach.

Beat Cop najeżony jest srogimi odwołaniami do filmów zeszłej epoki. O tematyce policyjnej, oczywiście i na każdym kroku wywołuje uśmiech na twarzy, czy to prostym zabiegiem umieszczenia znanych nazwisk bohaterów mediów tamtych czasów, czy cytując klasyki kina. Tu już nie ma co wymieniać i psuć niespodzianki, to musicie odkryć sami. A jest warto, bo Beat Cop przez swój brak poprawności politycznej jest zarówno odświeżającym doświadczeniem, jak i poniekąd oryginalnym. Wali niespodziewanie niegrzecznymi hasłami na lewo i prawo. Oberwało mu się za to w zagranicznej prasie branżowej, że hej, ale nie zmienia to faktu, że Beat Cop robi to nad wyraz umiejętnie. Bawi. Być może trochę obraża, ale hej, podobno drzewiej bywało lepiej, trawa zieleńsza, filmy fajniejsze. Do tego pełno tu zabawnych sytuacji jak misja ze staruszką, której należy zrealizować zakupy czy wizyta przyjaciela z Rosji, którego należy upilnować. Oczywiście w obu przypadkach idzie wszystko źle, bo w pierwszym przypadku motorem katastrofy jest piesek miłej starszej pani, w drugim, natura rycerza ortalionu w szatach o odcieniu napastliwego różu. Oba wątki jednak bawią, pozostałe dalsze misje również, nie pozwalając odejść od gry, brawo.

Beat Cop to bardzo przyjemne kilkadełko. Tu mandacik, tam jakiegoś złodziejaszka pochwycić, pomóc dziewczynce znaleźć kotka, odzyskać zagubiony portfel, dostarczyć tajemnicze przesyłki, nie potknąć się o zwłoki w zaułku, czy baczyć na pracowników wydziału wewnętrznego, którzy lubią spojrzeć nam na ręce. Zwłaszcza kiedy bierzemy i nie dajemy mandatu w zamian. W dodatku atrakcyjna cena i wydanie pudełkowe za dziewięć godzin uśmiechu na twarzy wydaje się być dodatkową zachętą. Nie wiem co tu robisz, posterunkowy. Bierz bloczek i zapylaj na dzielnie. Kapitan chce dziesięć odholowanych pojazdów i pięć papierków za zdarty bieżnik. Samo się nie zrobi!

Podesłał wydawca.

Dodaj komentarz



4 myśli nt. „Beat Cop – nowy szef na rewirze

  1. Probabilistyk

    Jak na razie to jest BugCop, gdzie skrypty potrafią odpalać (lub nie) się w sposób losowy uniemożliwiający zakończenie dnia. Obstawiam 2 – 3 patche i grę będzie można przejść bez zbędnego wqrwu. Poza tym można ją już dostać za jakieś 15plnów, więc jest bardzo dobrze.

  2. larkson

    Gierka może i fajna, ale z innych recenzji wynika, że może się w pewnym momencie nudzić, więc się wstrzymam z zakupem, no i muszę najpierw pokończyć swoje ogromniaste gry: Yakuzy i Androbiedę. Steam mi nawet dał kupon na Beat Cop.

    A tak z innej beczki… Pyrkon? Ktokolwiek? Ja najpewniej będę i jak patrzę na program to bosman też :P

Powrót do artykułu