Gramy w Football Managera – ep. 3 – Thriller w Derby

moleskine0 dnia 1 maja, 2013 o 14:24    8 

71fcabf30fa6a7bd30515ce686621c7e_XL

 

Gramy z Derby i szykujemy się do trzeciej rundy Capital One Cup. Z Norwich – drużyną, w której jeden piłkarz wart jest niemal całą moją jedenastkę.

To nie był łatwy mecz. Dramatyczny, ze zwrotami akcji i ostry. Sporo fauli, wyrównana walka w środku pola i dwa świetne gole Sergeya. Wygraliśmy, ale łatwo nie było.

 

Remont taktyki?

Po pierwsze, widzę, że taktyka, która dawała mi spore pole do popisu w niższych ligach nie sprawdza się w Premiership. Jeden wybitnie uzdolniony napastnik z przodu i dwóch dynamicznych skrzydłowych to nie wszystko. Trzeba wzmocnić środek pola, zagęścić go i sprawić, by przeciwnik dysponujący o wiele lepszym zespołem miał większe trudności w przedarciu się tą strefą boiska. To też uczyniłem przed meczem z Derby.

 

derby_taktyka.jpg

 

Wybrałem taktykę 4-4-2, z Aicartem jako defensywnym pomocnikiem i Smithem, który zamiast jedynie rozgrywać piłki, miał też atakować, wchodzić w linie obrony. Z przodu zamiast średnio spisującego się i „bimbającego” sobie ostatnio na treningach Clarksona postawiłem na Claytona, młodzika z dynamitem w nogach. Wysuniętym napastnikiem oczywiście został Sergey.

 

Mały thriller

Mecz zaczął się wręcz fatalnie. Już w 2. minucie Rhys Taylor wyciągał piłkę z siatki. Skrzydłowy Derby, Hughes, choć pod pressingiem, zdołał ładnie wystawić piłkę w sam środek pola karnego, prawie z linii końcowej boiska.

 

derby_1_0.jpg

 

Tam już wbiegał Bennet, jak widać zupełnie nieupilnowany. Popełniłem błąd nastawiając się tylko na pressing tego zawodnika, od razu po bramce zmieniłem te ustawienia.

 

derby_1_0_1_.jpg

 

 

Bennet ładnym, mierzonym strzałem ładuje nam piłkę do bramki. Mecz zaczyna się od uderzenia obuchem w łeb. Radość Derby jest jednak dobrymi złego początkami.

 

Ponad 15 minut czekać musiałem na wyrównanie. Chłopaki dobrze grali z przodu, i na szczęście już bez pomyłek z tyłu. Fantastycznie czyścił wszystkie akcje Zakuani, swoje z lewej strony dołożył też Fry. Derby nie było już tak groźne w ofensywie, co zresztą widać po statystykach końcowych.

W 19. minucie akcję, która miała przynieść bramkę wyrównującą zaczął Clayton w środku boiska. Zgrał do Smitha, a ten posłał długą wysoką piłkę do Newella, w pole karne wbiegał już wtedy Sergey Khizhnichenko.

 

derby_1_11.jpg

 

Newell nawet nie przyjmował futbolówki, zagrywając ją głową wprost w pole karne, w okolice 12. metra. Sergey już tam czekał, do tego, by zmylić przeciwnika nadbiegał także Clayton, od którego cała akcja się zaczęła. Ciągle jestem pod wrażeniem, ile ten chłopak biega z przodu pola.

 

derby_1_12.jpg

 

Piłka otarła się o głowę obrońcy, trafiła pod nogi Khizhnichenki, który cwaniackim strzałem daje nam wyrównanie.

 

derby_1_13.jpg

 

Jest radość, ale nie chcemy przecież wyjeżdżać z jednym punktem. Po remisach w Manchesterze i Liverpoolu potrzebujemy punktów, szczególnie ze słabszymi i niżej notowanymi w tabeli drużynami.

Kwadrans po pierwszej bramce Sergey zalicza drugie trafienie. Tym razem akcja wychodzi z naszej połowy, wysoko do Khiznichenki, ustawionego w środku pola zagrywa Aicart, defensywny pomocnik. Sergey odwraca się i widzi szarżującego w kierunku pola karnego Claytona…


derby_1_21.jpg

 

Szybkie podanie Khizhnichenki, który od razu po pozbyciu się futbolówki rusza za akcją i wbiega w pole karne otwierając nam drogę do bramki.

 

derby_1_22.jpg

 

Clayton przytomnie zgrywa do partnera, który jest już w pozycji strzeleckiej. Sergey kończy akcję strzałem po ziemi, tuż obok „rozkładającego się” na murawie bramkarza. Jest 1:2, są trzy punkty.

 

derby_1_23.jpg

 

Zwycięstwo dowieźliśmy bez większych problemów. Pojawiało się jeszcze kilka okazji, by podwyższyć wynik, jednak ani Smith, ani Sergey, ani Clarkson, którego byłem zmuszony wpuścić po urazie Claytona, nie wykorzystali swych szans. Tak czy siak, jestem zadowolony.

 

2013_05_01_00008.jpg

 

See you soon

Teraz czeka nas kilka dni odpoczynku i kolejny mecz – tym razem pucharowy. Capital One Cup, runda trzecia. Przeciwnikiem jest Norwich, drużyna niełatwa, która lubi defensywny futbol, a do tego dysponuje – jak na moje warunki – bardzo dobrymi zawodnikami. To będzie trudne spotkanie. Scout już wyjechał, lada dzień otrzymam raport. I wtedy pomyślimy, jak się do tego spotkania przygotować.

 

Dodaj komentarz



8 myśli nt. „Gramy w Football Managera – ep. 3 – Thriller w Derby

      1. jodla

        @moleskine0

        zaczynalem od 5-3-2, ale po pierwszym sezonie stwierdzilem, ze zdecydowanie brakuje potencjalu ofensywnego, a obrona az tak skuteczna nie jest. no ale glownym zalozeniem tego ustawienia (co widac po liczbie strzelonych/straconych bramek) jest „wbij przeciwnikowi wiecej niz on wbije tobie”.
        a glownym powodem takiego ustawienia jest moj maly fetysz na srodkowych obroncow, jakos mam do nich nosa. taki przyklad, filar mojej defensywy przez 7 sezonow http://steamcommunity.com/sharedfiles/filedetails/?id=143582014
        niestety wygryziony przez tego mlodzieniaszka, w wieku 23 lat najwyzsza srednia nota i najczesciej wybierany zawodnikiem meczu w Premiership http://steamcommunity.com/sharedfiles/filedetails/?id=143582092

        1. moleskine0 Autor tekstu

          @jodla

          Hehe, no to mój mały fetysz to właśnie skrajni obrońcy. Wspomniany Fry już w kilku tekstach, czy Wotherspoon, kupiony tylko i wyłącznie po to, by zapieprzał tam i z powrotem. Strasznie mi się to podoba, jak moi skrajni idą za akcją, asystuję i tak dalej. Choć to z drugiej strony naraża mnie na kontry.

Powrót do artykułu