Skyrim w kieszeni? Nie tylko na Switchu – odczucia po obcowaniu z GPD Win

thewhitestar dnia 17 maja, 2017 o 18:02    24 

GPD Win

A cóż to?
Kieszonkowy laptop dla graczy o 5,5 calowym ekranie oraz rozdzielczości 720p. Z wbudowaną klawiaturą i padem. Całość śmiga na preinstalowanym Windowsie 10.
Ufundowane na indiegogo urządzenie jest już drugim w portfolio chińskiego GamePad Digital po GPD XD – działającym na Androidzie i przeznaczonym do ogrywania gier na emulatorach. Ciepłe przyjęcie owej maszyny stało się przyczynkiem do powstania zbiórki na podobny sprzęt, tym razem oparty o procesor w architekturze x86. Inicjatywa zakończyła się sporym sukcesem bo zebrano ponad 5 razy to co zażyczyli sobie Chińczycy.

Kieszonkowy z Windowsem? A myszkę to gdzie wsadzę?
Myszki targać ze sobą nie trzeba, ponieważ Chińczycy to całkiem sprytne bestie i dzięki zaimplementowanemu przełącznikowi możemy zmieniać tryb działania gałek pomiędzy padem a myszką. I wbrew pozorom obsługa kursora za pomocą gałki jest wystarczająco wygodna. Poruszanie się w Windowsie, przeglądanie gikza czy redagowanie tego tekstu nie sprawia jakichś większych problemów. W trybie myszki spusty pod palcami wskazującymi działają jak lewy i prawy przycisk myszy. W klawiaturę oczywiście nie da się uderzać niczym w zwykłą – opuszkami wszystkich palców obu rąk. Z uwagi na rozmiar trzeba sobie radzić samymi kciukami, zupełnie jak na telefonach z klawiaturą. Całość uzupełnia dotykowy ekran.

GPD Win Nintendo DS

Dla graczy? To w trzeciego Wieśka pogra?
Oczywiście trzeba sobie zdawać sprawę z ograniczeń urządzenia o gabarytach Nintendo DS. Wnętrzności to 4-rdzeniowy Intel Atom Z8750 z taktowanniem od 1.6GHz do 2.56GHz. Do tego 4 giga RAM współdzielonego ze zintegrowaną kartą graficzną Intel HD 405 Graphics 200MHz (600 max). Dlatego jest to sprzęt skierowany głównie do grania w starsze tytuły oraz indyki. Ale mimo wszystko coś tam ta aparaturka potrafi, szczególnie gdy pogrzebiemy trochę w Windowsie, w czym pomagają liczne poradniki dostępne w sieci. A odważniejsi mogą pogmerać w BIOSie zyskując jeszcze kilka procent wydajności.  Mały ekranik i specyfika sprzętu sporo wybacza, toteż gry odpalane na minimalnych ustawieniach nadal mocno cieszą oko. A w przypadku klatkażu w okolicach 20 jest już zaskakująco okej, gdyby nie włączony licznik w rogu ekranu często nawet nie zauważyłbym że to nie #60fpspcmr. Responsywność w takim wypadku jest bez zarzutu.

Konkrety? Styx:MoS – od 15 fpsów w skrajnych przypadkach do 20-30 przez większość czasu, Grid – 35+fps, pierwszy Crysis – około 40fps, przynajmniej na początku gry, Skyrim – 30fps, Torment:ToN – 15-20fps. Wszystkie wymienione gry odpalane na minimalnych ustawieniach (z drobnymi wyjątkami) i przy zachowaniu natywnej rozdzielczości. Na domyślnych ustawieniach BIOSa, ale ze sporą ingerencją w Windowsa. Wsio całkowicie grywalne.
O tym że wszelkiego rodzaju piksele pokroju Enter the Gungeon, FEZ, Darkest Dungeon, Transistor czy innych Deponi działają w 60 ramkach bez żadnego problemu chyba nie muszę pisać.

A wygodne toto?
O obsłudze myszki i klawiatury w ogólnym użytkowaniu już pisałem – bez zarzutu. Ani na moment nie podpinałem zewnętrznych urządzeń tego typu. A w grach? Również dobrze ale z małymi zastrzeżeniami. GPD Win bardzo wygodnie leży w dłoniach, lepiej niż przykładowo PSVita Slim, którą trzymamy niemal na obrzeżach, a tu komfortowo całymi dłońmi. Z kolei ruchomy ekran zapewnia możliwość pozycjonowania łapek pod wygodnym dla nas kątem, co często przy urządzeniu Sony bywało dla mnie problemem. Przyciski L1/2 i R1/2 są ułożone dość specyficznie bo w jednym poziomie. Również samo wykonanie tych czterech przycisków może budzić wątpliwości – są nieco luźne i ruchome. O ile dwójki (w nomenklaturze xboxowej – spusty) wciskamy standardowo i bardzo wygodnie to jedynki (lb/rb) znajdujące się na obrzeżach urządzenia należy wciskać środkiem palca wskazującego, co początkowo jest kompletnie nieintuicyjne. Choć szybko można się przyzwyczaić to jest to średnio wygodne, ale ujdzie. Znacznie gorzej jest z przyciskami L3/R3. Ponieważ gałki nie są „klikane” chińscy projektanci musieli zrobić je na osobnych przyciskach. I umiejscowili je nadzwyczaj dziwnie, do tego stopnia że aktywne korzystanie zeń jest mocno uciążliwe. Reszta – gałki, krzyżak i same przyciski działają jak powinny i ciężko coś więcej tutaj pisać. Również granie w trybie myszki w mniej dynamiczne strategie zdaje egzamin.

GPD Win tył

Coś do dodania?
Jakość ekranu jest bardzo wysoka, dużo gorzej wypadają jednak głośniczki. Są w najlepszym razie średnie. A w porównaniu do tego jakie dźwięki wydaje z siebie moja komórka (Lenovo k50-t5) to jest naprawdę kiepsko, niekiedy aż drażni w uszy bo brzmieniu brak głębi.
Bateria o pojemności 6900mAh trzyma ok. 3 godzin gry na pełnym obciążeniu i do 10h przy zabawie z systemem i niewymagającymi indykami. Do tego 64GB wbudowanej pamięci i możliwość dodania kolejnych 128 za pomocą karty microSD. Wyjścia w postaci USB (dwa: 3.0 i typuC), MiniHDMI oraz port słuchawkowy zapewniają pełną użyteczność GPD Wina.

Czy warto?
Na to pytanie trzeba sobie odpowiedzieć samemu. Jest to raczej sprzęt skierowany do entuzjastów, którzy muszą się liczyć z niedogodnościami: część gier nie była projektowana z myślą o tak małym wyświetlaczu, inne są kiepsko zoptymalizowane a jeszcze kolejne wymagają aktywnego używania ciężko dostępnych L3/R3. Do tego jak to z PCtem, czasami zmuszeni jesteśmy bawić się konfigurowaniem różnych rzeczy. Niemniej sprzęt ma wielkie możliwości, PCtowa biblioteka liczy sobie setki idealnie działających tutaj gier, dodajmy do tego emulacje i otrzymamy handhelda o niezrównanej bibliotece tytułów. W zestawie kosztującym nieco ponad 300$ dostajemy licencję na Windows 10 Home, ładowarkę, słuchaweczki i poradnik optymalizacji systemu.

GPD Win klawiatura

Ja ze swojej zabawki jestem bardzo zadowolony, ani trochę nie zawiodła moich oczekiwań. Skompletowana przez lata biblioteka Steam/GOG już na starcie zapewniła mi masę gier do ogrania bez wydawania kolejnej gotówki, co w przypadku konkurencyjnych PSVity oraz Switcha byłoby nieuniknione. Do tego PCtowy rodowód z Windowsem 10 na pokładzie dał mi prawdopodobnie najbardziej funkcjonalne urządzenie mieszczące się w kieszeni na świecie. Dla niejednego gika może to być strzał w dziesiątkę, pod warunkiem że ma się sposobność grania poza domem.

Mój model jest z marca 2017, przy czym już zdołał się zestarzeć gdyż zastąpiła go nowa wersja sprzętu. A Chińczycy idą za ciosem i właśnie po uzbieraniu na indiegogo ponad 3 milionów dolarów  szykują następne akcesorium – 7 calowy laptop. Widać nie tylko ja sobie chwalę.
Obrazki i filmik nie mojego autorstwa.

Dodaj komentarz



24 myśli nt. „Skyrim w kieszeni? Nie tylko na Switchu – odczucia po obcowaniu z GPD Win

    1. thewhitestar Autor tekstu

      @/mamrotha

      W HD ready :)
      Pamiętaj też że jest to urządzenie wymagające zabawy, w przeciwieństwie do np. Switcha, gdzie instalujesz grę, odpalasz i grasz. Tutaj taki GTA 3 uruchamia się w poprzek, Dark Souls gryzie się z zewnętrzną pamięcią itd… Zależy ile dziecko ma lat i jak mocno pała rządzą szukania w necie rozwiązań niespodziewanych problemów.

  1. Arachnos

    Z góry przepraszam, za poziom iście onetowski jeśli chodzi o ten komentarz, ale nic innego nie potrafię teraz z siebie wydobyć…

    A w przypadku klatkażu w okolicach 20 jest już zaskakująco okej, gdyby nie włączony licznik w rogu ekranu często nawet nie zauważyłbym że to nie #60fpspcmr. Responsywność w takim wypadku jest bez zarzutu.

    Ten kawałek sprawił, że skończyłem czytać.

    1. thewhitestar Autor tekstu

      @Arachnos

      Cieszę się że i tak cokolwiek przeczytałeś ;)

      Poniekąd masz rację, bo sam jak tylko wysłałem ten tekst to z miejsca pousuwałem większość tych całych trójwymiarowych, wymagających gier. Pełnie piękna sprzęt ukazuje gdy odpalisz sobie Limbo, SteamWorld Heist, Dex, Wormsy, Enter the Gungeon itp, i nie ma co się oszukiwać że to jakieś monstrum do ogrywania nie wiadomo czego. Chociaż Skyrim wygląda i działa IMO bajerancko ;)

      Żeby w ogóle być zainteresowanym tym sprzętem muszą nam się zgrać dwie rzeczy –
      1) trzeba mieć okazję by grać poza domem. Ja mam dużo, a taszczenie laptopa bywa kłopotliwe
      2) trzeba lubić indyki. W moim przypadku w ostatnich latach to z 80% gromadzonej biblioteki.

      W przeciwnym razie to tylko ciekawostka.

      1. Arachnos

        @thewhitestar

        Ogólnie sprzęt sympatyczny, tylko poczułem solidny zgrzyt gdy napisałeś o responsywności przy 20 fpsach. Moim zdaniem fajna maszynka, ale tak jak to niby reklamowano, czyli emulatory starych konsol czy ogólnie gier z wymaganiami 1gb ramu. Z drugiej strony jest parę maszyn na rynku o podobnych parametrach, jedyne co tutaj jest unikatowe to ten wbudowany pad.

        1. thewhitestar Autor tekstu

          @bosman_plama

          Możesz sobie postawić co chcesz, XPka, linuxa, dziesiątkę, jak na zwykłym lapku.
          Tylko pytanie jak ze sterownikami w takich wypadkach?

          Edit – nie zainstalujesz na tym xpka, tak mi podpowiedziały google „You would need to run it in a VM, there’s no UEFI support for WinXP.” I sterów brak.

          Edit 2 – mówimy o tych https://www.gog.com/game/warlords_battlecry_2 warlordsach? Skoro są na gogu to pewnie i działają na nowych windowsach, ale wątpie czy taka gra faktycznie sprawdziła by się na tak małym ekraniku

              1. furry

                @powazny_sam

                Te z GOGa też śmigają pod W10 bo są w dosboksie uruchamiane właśnie.

                Na biedatablecie z W8, jakiś Atom, 1GB RAM, też większość gier działa (stare Fallouty, gry na Infinity), ale piętą achillesową jest chyba grafika. Takie FTL jest niegrywalne, nie mówiąc o grach 3D i chyba żaden tuning tu nie pomoże, chodzi o tzw. chamską moc obliczeniową. Ale testowałem na naprawdę low-endowej maszynie, nazywa się toto chyba Woo Antares.

                @bosman Czy „żydzi prowadzący krucjatę” to nie jest jakiś fest oksymoron?

Powrót do artykułu