Dekagieron

bosman_plama dnia 13 marca, 2020 o 8:25    20 

Dekameron_min_1030x578

Tytuł miał i powinien być inny, coś o trzynastu zdaniach na piątek trzynastego na przykład. Ale sami  rozumiecie, że trudno oprzeć się pokusie i nie skorzystać z okazji do takiej gierki językowej tworząc tytuł ze słowa, które nic nie znaczy, bo go nie ma. A w każdym razie do dziś nie było. Chyba. Prawdę mówiąc nie sprawdzałem.

W okolicach 1350 roku niejaki Giovanni Boccaccio machnął dzieło zwane Dekameronem, nieświadomie dając początek opowieściom o tym, że gdy na Europę spada zaraza, o Włoszech natychmiast robi się jakoś głośniej. Rzecz dzieje się pod Florencją, gdzie dziesięcioro osób ukrywa się przed dżumą i dla zabicia czasu opowiada sobie historie, zawsze miłosne, zwykle niepozbawione erotyzmu. Dziś, kiedy znajdujemy się w podobnej sytuacji, nie musimy już zabawiać się opowiastkami (trochę szkoda), ba, zdaniem prezydenta Wrocławia nawet nie powinniśmy, dysponujemy znacznie bogatszym zestawem rozrywek. Przynajmniej póki, jak wczoraj w województwie Pomorskim oraz u mnie w okolicy, nie wyłączą nam prądu. Ponieważ należy słuchać władzy, zgodnie z zaleceniami pana prezydenta Wrocławia po książki będziemy sięgać w ostateczności. Możemy za to pooglądać telewizję i pograć w gry.

W telewizji i serwisach streamingowych możemy, jeśli bardzo tego chcemy, znaleźć od groma filmów i seriali opowiadających o zarazach. Wprawdzie najczęściej będą to epidemie zombie, ale to nawet dobrze. Przełykając przez dwa tygodnie tysiąc i jeden dań z makaronu możemy sobie powtarzać, że nie jest z nami tak najgorzej, bo żywe trupy nie chodzą po ulicach i nie dobijają się do naszych drzwi. Wprawdzie po tygodniu wsuwania makaronu i gapienia się w telewizor nie powinno nam to sprawiać wielkiej różnicy, bo sami będziemy przypominać żywego trupa, jednak zawsze to lepsze niż bieganie po ulicach w poszukiwaniu żywego mózgu na przekąskę.

Jeśli oczekujecie teraz polecajki serialowo – filmowej raczej się rozczarujecie. Pozostawiam Wam inwencję w tym zakresie w komentarzach. Niemniej kiedy w zeszłym tygodniu oglądałem trzeci sezon Castlevani, przypomniałem sobie, co tu pisałem o potencjale seriali animowanych. Przypomniałem sobie przy okazji odcinka o bitwie dwóch magów, z których każdy dysponuje konkretną mocą. Jeden steruje mieszkańcami miasta, które opętał i jest ich w stanie zmusić absolutnie do wszystkiego, w tym do zebrania się w wielką ludzką kulę, która wzniesie się ponad dachy i będzie z powietrza bombardowała ludzkimi ciałami nacierającą armię. Drugi z kolei mag (właściwie kapłan) jedynie zamienia żywych i martwych ludzi w potwory jeśli ich dotknie swoim magicznym sztyletem. Więcej mocy ci dwaj panowie nie mają. I bardzo dobrze, bo dzięki temu twórcy napotkali na inspirujące ograniczenie i zmajstrowali z tego taką magiczną bitwę, że oczu od niej nie potrafiłem oderwać. W ogóle trzeci sezon Castlevani wydaje mi się najlepszy. Moim zdaniem powinien też ucieszyć fanów Diablo (mała mroczna wioska, dziwny mroczny klasztor, barbarzyńca i kapłanka przeciw hordom z piekła). Na całą pandemię Wam nie wystarczy, chyba, że będziecie sobie oszczędnie dawkować odcinki. Bardzo oszczędnie.

A w co grać? W Fallouta oczywiście. Pierwszego albo drugiego. Ja ostatnio przypomniałem sobie Fallout: Tactics i jak zwykle przerwałem rozgrywkę w okolicach połowy zmagań z mutantami, kiedy ta gra zaczyna się robić trochę nużąca. Przeszedłem też kilka misji w Baldurs Gate 2, żeby przypomnieć sobie tę grę przed premierą BG3. Dwójka Baldursa wydaje mi się idealną grą na czas zarazy. Jeśli odetną Wam internet, bo wszyscy dostawcy pozamykali się w domach i nie miał kto dbać o serwery, grze to nie zaszkodzi. Nawet jeśli walnie prąd, to ta gra nie pożera go jakoś strasznie i jest szansa, że pogracie ze trzy godziny (jeśli gracie na naładowanym laptopie, a ponieważ jest stara, to uciągnie ją nawet stary sprzęt) aż do włączenia prądu na powrót.

A jeśli wszystko padnie? I nie będzie ani netu ani prądu? Wtedy nastąpi ostateczność, o której mówił wspomniany prezydent i za dnia będziemy mogli sięgnąć po książki. Najlepiej po moje, ale gotów jestem Wam wybaczyć, jeśli wybierzecie np. Boccaccia. Kiedy zaś zapadnie zmrok, będziemy mogli siadać przy otwartych oknach i pokrzykując do sąsiadów (wychodzić do nich nie będziemy, żeby nie zwiększać ryzyka zarażenia) będziemy opowiadać sobie nawzajem, na przykład coś takiego:

„A pamiętasz, jak w lochach pod Dzielnicą Cmentarną po raz pierwszy wypadły na Ciebie wampiry? Rany, myślałem, że zejdę gdy wyssały mi poziom. Zaraz po awansie, gdy tak się cieszyłem, że teraz będę mógł miotać kulą ognia!”
„Ech, stary, wampiry. Powiem ci szczerze, że tak naprawdę to leciałem na Bodhi i cholernie żałuję, że nie można było dołączyć jej do drużyny i uskutecznić romansu…”
„No ba, człowieku! To samo miałem! Pomyśl, jak by to było…”

I tu właśnie, w ten miły sąsiedzki sposób, mógłby się rozpocząć nasz Dekagieron. Od rozmowy o Bodhi przeszłoby się do Anny z Cieni i dalej… Chloe z Uncharted oczywiście! A dalej to właściwie nie wiem. W kim jeszcze chętnie podkochaliby się gracze, żeby dało się ułożyć Dekagieron?

Dodaj komentarz



20 myśli nt. „Dekagieron

      1. aryman222

        @bosman_plama

        Ja właśnie o tej z gry pisałem :) Ta z książek była ok, ale to wersja CDP Red zrobiła na mnie odpowiednie wrażenie, m.in wyrzucając przez okno łóżko na którym Geralt chędożył Triss, a kiedy ten próbował się tłumaczyć – wpychając go w portal, który zrzucił Wieśka do odległego jeziora. Lubię takie… charakterne ;)

        1. Daimonion

          @michau

          Ja pamiętam Balladynę:) I bardzo miło wspominam grę. Nie lubię RTS, bo to dla robotów, a nie ludzi, ale ta hybryda była całkiem grywalna, miała niezły klimat i bardzo dobrą ścieżkę dźwiękową. A jeśli chodzi o cyckozbroję, to był tam nawet taki tekst do bohaterki, czy nie jest jej przypadkiem za zimno.

          1. bosman_plama Autor tekstu

            @Daimonion

            Fakt, RTSy też w pewnym momencie porzuciłem, bo nie mam po dziesięć palców przy każdej z dłoni. Ale w tej grze dało się spamować wieżyczkami i w ten sposób przetrwać nawet najcięższe ataki. No i podpasiony heros potrafił robić tu różnicę.
            Tylko zakończenie wydawało mi się jakieś bez sensu.

  1. Daimonion

    - Elanee z Neverwinter Nights 2 – tak, wiem, że nikt oprócz mnie nie leci na takie nudziary, i że nikt nie uwielbia tej gry tak jak ja:)
    - Tali z Mass Effect? – niekończące się dywagacje o jej twarzy mogłyby być ciekawe.
    Ja na czas domowej kwarantanny polecam wszystkie dobre serie Star Treka (do Enterprise włącznie, bo potem się nie da) – jest tego na tyle dużo, że powinno wystarczyć. A jak braknie, przerzućcie się na Orvilla – skończyłem drugi sezon i nadal jest dobrze.
    Jeśli mało wam epidemicznej adrenalinki, zapodajcie sobie ponownie wszystkie serie nieszczęść Jacka Bauera – bo to jeden z najlepszych seriali był.
    Jeśli zgarnęliście ostatnio darmowe AC Syndicate, też zagrajcie. Gameplay nadal jest beznadziejny, ale ta epoka…, te dzielnice przemysłowe…, ten Karol Marks… Super sprawa.
    Jeśli odetną prąd – poczytajcie Robina Cooka:)

    1. bosman_plama Autor tekstu

      @Daimonion

      Elanee była – z wyglądu – nieco podobna do jednej mojej koleżanki z liceum. Grę lubiłem, ale nigdy nie przeszedłem jej w takiej zupełnej całości, tj. ze wszystkimi dodatkami. Tylko podstawę i Maskę Zdrajcy.
      Próbowałem parę lat temu wrócić do tej gry (właśnie ze wszystkimi dodatkami), ale przerwałem po paru dniach grania. Niemniej miała spory świat, nienajgorszą historię i całkiem przyzwoitych bohaterów. Hm, kto wie, może wrócę do niej z okazji wirusa? Jeśli ogłoszą kwarantannę?

      1. Daimonion

        @bosman_plama

        Ja akurat nie podzielam zachwytów nad Maską. Granie postacią na głodzie narkotykowym było upierdliwe, a historia z jedynki miała perfekcyjne zakończenie pod gruzami, które nie potrzebowało sequela (no i było też niekanoniczne zakończenie dla złej postaci, którego z oczywistych względów Maska nie pociągnęła) .
        Storm of Zehir można sobie spokojnie darować, bo pod względem fabularnym jest tak słaby, że nawet nie pamiętam, o co tam szło. Drugi dodatek to bardziej coś w rodzaju moda, nawet tytułu nie pamiętam, choć fabularnie był znośny.
        Gdybyś jednak się kwarantannił przy podstawce, koniecznie zagraj w angielską wersję językową. Głosy są podłożone idealnie, w polskiej natomiast niektóre to porażka.

      1. bosman_plama Autor tekstu

        @Mnisio

        To jest dość interesujący ale i dziwny serial. Wygląda jak wariacja na temat tego, co by się działo, gdyby Federacja upadła, ale jeden z jej kapitanów zagubił się w czasie, wylądował w erze chaosu i na własną rękę zaczął budować wszystko od podstaw. Jest nawet odpowiednik Klingonów:)

        Trafiają się odcinki naprawdę zacne (przy przyjęciu konwencji), trafiają się i kiepściejsze. Więcej lania po mordach i strzelania niż w Star Treku, kasa na serial też chyba nie była bardzo wielka, a pod koniec momentami robiło się dziwnie. Ale swego czasu oglądałem to nawet z frajdą. Jak ktoś jest fanem ST to może mieć zabawę z takiego oglądania „co by było gdyby”.

      2. Daimonion

        @Mnisio

        Mam problem z Andromedą, takie rozstania i powroty. Nadal nie widziałem całości, ale kiedyś nadrobię. Tak, jak Bosman napisał – są odcinki dobre i złe, czasem plastik bardzo kłuje w oczy. Wiem, że jestem jak stara płyta i hejter, ale po kontakcie z nowym „Trekiem” nabrałem jednak sporo szacunku dla Andromedy.

  2. mr_geo

    A ja utknalem w Kongo. W Pointe Noire konkretnie. Jeszcze konkretniej na statku w porcie. Mialem wracac jutro, ale poniewaz lotow bezposrednich Kongo Brazaville – Najjasniejsza Rzeczypospolita jeszcze nie ma to musze latac z przesiadkami. Konkretnie albo przez Paryz i Amsterdam albo Przez Adis Abebe i Frankfurt. At tu taka siurpryza ze nie dosc ze loty z i do Polski mi odwolali to i Air France i Ethiopian tez sie wypielo :(
    W ramach rozrywki postanowilem se cos podbic i sprobowalem Medievala 2. Wczytalem sejwa jakiegos gdzie Polska byla od morza do morza i w nastepnej turze mi wywalilo komunikat ze przyszla zaraza.
    Fak.

    Jesli chodzi o filmy z tematu zarazy, to w rubryce „rozrywkow i przyjemne”, podrubryka „anime” niezle jest Mushikago no Cagaster (na Netflixie obecne zdaje sie jako Cagaster of an insect cage” czy jakos tak). Ladna kreska i nieglupia w sumie fabula, choc akceptacja pomyslu ludnosci Homo sapiens zamieniajacej sie w wielkie krwiozercze trupowazki wymagala ode mnie na poczatku duzej dawki zawieszenia niewiary.

    A teraz ide dzwonic z tel na mostku na infolinie MSZ z pytaniem kiedy mnie kurde do Polski wpuszcza. I czy po przekroczeniu granicy mam sie od razu przykryc przescieradlem i czolgac w kierunku najblizszego cmetarza.
    Trzymajcie kciuki

    1. lupus_yonderboy

      @mr_geo

      @mr_geo ponoć jest jakaś strona LOTu zbierająca zapisy na powrót, może tam spróbuj?
      Ja z powodu zarazy wróciłem tutaj i uświadomiłem sobie że mam czas znowu poczytać Pratchetta…
      a co do bohaterek, to Megan z Deus Exa, agentka Kelso i nieustająco Anastasia Bray.
      pozdrawiam
      PS właśnie w TV puszczają https://www.planeteplus.pl/dokument-ursula-k-le-guin-krolowa-fantasy_49580, gorąco polecam.

Powrót do artykułu