A Wam jak się dzisiaj wstawało?

bea dnia 6 stycznia, 2015 o 10:53    35 

Dobra wiadomość dla Ludzi Pracy (w PL)  – nieważne z jakiej okazji, ale dzisiaj mamy WOLNE. A potem jeszcze tylko trzy dni … i znów weekend. Z tej okazji będzie Melodia Dnia. Ale krótko.

I zachęta do rodzicielskiego offtopu całkowicie pozbawionego lukru.

Dzisiejszy dzień jest całkiem dobry. Dobry, bo to pierwszy od wielu tygodni wtorek, w który nie musiałam wstawać zbyt wcześnie rano. I ze snu (a śniło mi się, że byłam nad jeziorem na Litwie, pływałam, piłam i siedziałam przy ognisku) nie wyrwał mnie mój motywujący budzik, który codziennie, o 6.45 jest moją Melodią Dnia. O ten:

Wstałam, zdziwiona spokojem panującym w domu i snując się z kąta w kąt trafiłam w końcu do kuchni, zalałam sobie herbatę (z miodem i cytryną), zrobiłam kanapki i nagle z sypialni dobiegł mnie głos mojej pociechy cy jus wstawamy mamo? Jak grom z jasnego nieba trafiła mnie wówczas ta myśl: o nie, przedszkole również ma dzisiaj wolne!

Nie wierzę, że każdy rodzic skacze do sufitu na samą myśl, że święto spędzić ma ze swoją pociechą, w dodatku samotnie (bo współmałżonek odsypia zarwane noce). Zwłaszcza kobiecie nie jest za łatwo. Mimo, ze ponoć jesteśmy wielozadaniowe, już jakiś czas temu przestało mnie bawić udowadnianie światu, że przez macierzyństwo, jak Shivie, jakimś cudem urosła mi dodatkowa para ramion, dzięki czemu można jednocześnie złapać w powietrzu rzucaną przez dziecko piłkę, poprawiać zsuniętą z nogi skarpetkę, czesać włosy, wymieniać uprzejmości z sąsiadką, przygotowywać sanki na wyprawę, a to wszystko podczas gotowania świątecznego obiadu. No way! Nigdy więcej. Mężczyźni mają jedną wadę (no dobra, mają więcej, ale ta właśnie dziś jest pod obstrzałem) – bardzo szybko przyzwyczajają się do takiego stanu rzeczy, w którym w domu wszystko „samo się” robi. A skoro to wszystko tak „samo się” nie tylko robi, ale potem jeszcze jako tako wygląda, to niespecjalnie to „samo się” wpływa na ich poczucie obowiązku (domowego).

Tak więc dziś miałam taki poranek, w czasie którego westchnęłam w duchu: czemu to cholerne przedszkole zamykają w KAŻDE święto.

Na ratunek dzisiaj przychodzą mi bajki. Dobra, dobra. Darujmy sobie rozmowy o ich zgubnym wpływie na dziecko. Niech pierwszy rzuci kamieniem ten rodzic, który nie korzysta z ich dobrodziejstw (interaktywne oglądanie Klubu Przyjaciół Myszki Miki, nie tylko gwarantuje mi wypicie herbaty we względnej ciszy i spokoju, ale i pozwala napisać ten tekst).
I słuchać, po cichu (by nie zwracać za bardzo na siebie uwagi) piosenek zaprezentowanej wyżej Miss Li, która od jakiegoś czasu towarzyszy mi budując pozytywny wydźwięk dnia – to w domu, choć częściej w samochodzie. Zapraszam więc do dołączenia się, napicia kawy/herbaty i wysłuchania paru pozytywnych dźwięków tej zakręconej, postrzelonej dziewczyny. Nic nowego, nic przełomowego, ot taka sobie muzyka rozrywkowa. Dziewczyna śpiewa trochę od niechcenia, łapie zadyszki, ale mnie kupiła. Bo w taki poranek, w który chciałoby się nie robić nic, a jednak coś trzeba robić, słucha się tego jej „niechcenia” tak przyjemnie…

No i doczekałam się. [Mamoooo, chodź!]

Dodaj komentarz



35 myśli nt. „A Wam jak się dzisiaj wstawało?

  1. nufiko

    Ja to tylko nie wiem jak ja jutro wstanę do roboty po 16 dniach spania co najmniej do 10.
    A jeśli chodzi o budzenie to wolę sobie radio zapuścić rano tak na 15-20 minut przed wstaniem i przypominajkę budzikową wtedy, gdy trzeba już ruszyć cztery litery z wyra. No i czekam do wiosny bo strasznie ciężko się podnosi gdy za oknem jest jeszcze ciemno.

  2. maladict

    Pewnie powiesz, że się wymądrzam, skoro dziecko na głowie mam tylko przez dwie godziny dziennie i dwa weekendy w miesiącu, ale jakoś sobie z tym radzę. Myślę, że sekret tkwi w braku wielozadaniowości jaką ponoć mają mężczyźni. Kiedy jest czas zabawy bawimy się, kiedy jest czas na coś innego robimy coś innego, na zasadzie ‚Gotuję obiad, więc nie mogę się z Tobą bawić’. Choć trzeba z tym uważać, bo mały już się nauczył i coraz częściej na np. wołanie na obiad odpowiada ‚Możesz poczekać chwilę? Teraz robię coś ważnego’.
    Oczywiście nie piszę tego by Cię pouczać. Chiałem się tylko pochwalić jakiego mam wspaniałego syna, który gdy obudzi się wcześniej ode mnie sam się grzecznie bawi i budzi mnie dopiero gdy zgłodnieje i zachce śniadania.
    BTW pamiętaj, że zalewanie miodu zbyt gorącą herbatą mija się z celem, chyba że chodzi o sam smak, bo gorąca woda skutecznie eliminuje wszelkie inne dobrodziejstwa miodu.

              1. JacekKrowiPlacek

                @bea

                Chodzi raczej o przekaz. Mnie, z kolei, podoba się w takim klimacie połączenie muzyki instrumentalnej i dzwięków śpiewanych. Może to być całkowicie bez sensu lub w jakimś nieznanym języku. Liczy się to magiczne połączenie. A męska muzyka to nie tylko dzwięki z huty stali. Dawid Podsiadło ostatnio robi mi bardzo dobrze.

  3. nicolai0

    Mój młody (swoją drogą poprosił mnie ostatnio o dopisywanie „młody” przy nicku na steamie, jak on gra, coby się wyróżniać) jak ojciec jest typem sowy – wieczorem na obrotach, a rano trzeba niemal siłą do szkoły dobudzać – zawsze.

    A wstawało się dobrze – gdzieś o 8:00 to już rozpusta prawie; choć żona to nawet nie wiem kiedy wstała (skowronek typowy dla odmiany). Jutro znowu najdalej o 6:00 muszę byc na nogach…

  4. SzalonyBlazen

    Cóż ja pobudkę miałem około 8 jak młody do mnie wskoczył do łóżka ale m.in. dzięki brygadzie RR i Gumisiom udało się jeszcze podrzemać tak do 10 :P A że posiedziało się dłużej wczoraj to każda minuta była bezcenna :D
    A jutro niestety poranek zacznie się przed 6 :/ więc dziś siedzenie maks do 24 no ewentualnie 1 ;)

  5. Ixi

    Pobudka jak każdego dnia: Tata, tata, TATO! I torturowanie mnie przez mojego półtorarocznego syna, które zakończyło błogi sen.
    Klub Przyjaciół Myszki Miki wystarczył, żeby w miarę spokojnie wypić kawę i zacząć kontaktować :)
    Budzik można ustawić na drzemkę, żonę można poprosić o „jeszcze 5 minut”, ale młody nie zna litości :)

  6. brum75 Czytelnik pierwszej klasy

    Czytam, czytam, i tak bardzo nie chcę mieć dzieci… :P Ciut przed południem wstałem. Czyli w zasadzie standardzik dla dni wolnych. W weekendy dzięki temu nie jem śniadań bo na 14 idziemy na obiad do jednych albo drugich rodziców :D
    No a dziś rano bolało. Ale zawsze boli. Kiedyś dla eksperymentu położyłem się spać wcześniej. Bardzo wcześniej. I też rano nie mogłem wstać. Więc co za różnica czy wstaję po 4 czy po 14 godzinach snu skoro i tak nie mogę się zwlec z wyra?

  7. projan

    W przedwolny dzień wieczorna mantra „Ale jutro rano cichutko, ok? Bo tata chce się wyspać.” Czasem działa, czasem nie. Częściej działa. Jeszcze problem z tą 6-miesięczną, ale to już mamusi zmartwienie. :)

    Ustawiłem kiedyś na budzik ulubiony kawałek i… go znielubiłem. Teraz ustawiam neutralne, o delikatnym początku. Obecnie https://www.youtube.com/watch?v=_JN28ByrKR4 i https://www.youtube.com/watch?v=f0pdwd0miqs.

    Miód i cytryna faktycznie nie lubią się z gorąca wodą.

Powrót do artykułu